„Dzisiaj pokusa zdobywania popularności przez podsycanie ognia polaryzacji wydaje się raczej narastać niż słabnąć, a godność ludzka wciąż jest naruszana” – zauważył Leon XIV podczas ceremonii powitalnej w Pałacu Królewskim w Madrycie. „W imię umiłowania prawdy wzywam wszystkich do porzucenia narracji dzielących i polaryzujących waszą rzeczywistość społeczną oraz jej historię, aby przejść od jałowych uproszczeń do owocnego docenienia złożoności” – apelował papież.
Nasze społeczeństwo dotkliwie ranią ściśle splecione ze sobą polaryzacja (rozdzielenie się społeczeństwa na wrogie obozy) i populizm (instrumentalizuje to rozdzielenie – żywi się nim, podbija, czyni z niego paliwo, eskaluje napięcia).
W Barcelonie Leon XIV przypomniał, jaka powinna być tu postawa chrześcijan (również polityków czy internetowych komentatorów): „W świecie rozdartym przez wojny i podziały, w społeczeństwie coraz bardziej rozbitym i indywidualistycznym, pragniemy być ‘męczennikami’, to znaczy świadkami i prorokami jedności, gościnności, zgody i pokoju, nawet za cenę wyrzeczeń i ofiar”. Tak, słowa o „męczeństwie” wskazują, że ta droga nie jest łatwa i bezbolesna. Ale przecież wierzymy, że nie idziemy sami. A papież daje nam w encyklice Magnifica humanitas pewne drogowskazy.
Podobnie jak Leon XIII w Rerum novarum nie pisał wyłącznie o fabrykach i robotnikach, a o całym porządku społecznym rozwijającym się w epoce rewolucji przemysłowej, tak Leon XIV wykorzystuje m.in. temat sztucznej inteligencji jako punkt wyjścia do refleksji nad kondycją człowieka i współczesnej cywilizacji. W centrum zainteresowania papieży nie jest przemysł czy technologia, a człowiek. Nie ideologie i algorytmy, a prawda. Nie efektywność, a dobro wspólne. Dlatego Magnifica humanitas to ważny głos przeciwko populizmowi politycznemu, wojnom kulturowym i postępującej polaryzacji.
Odbudujmy miasto
Papież na początku encykliki przywołuje obraz wieży Babel, który okazuje się bardzo aktualny – ideologia forsująca jednolitość, usuwająca różnorodność i zamiast komunii wybierająca uniformizację. „Gdy miasto budowane jest na pysze i na roszczeniu samowystarczalności, komunikacja ulega zerwaniu, języki się mieszają, a ludzie przestają się rozumieć. Owocem nie jest jedność, lecz rozproszenie. Wieża Babel ukazuje zatem ograniczenie każdej budowli, która – choćby imponująca – wyrasta z absolutyzacji tego, co ludzkie, i z ludzkiego roszczenia samowystarczalności, poświęca godność osób na rzecz skuteczności i pragnie dosięgnąć nieba bez błogosławieństwa Boga” – wskazuje Leon XIV.
To obraz mocno korespondujący z mechanizmami populizmu, obiecującymi jedność i skutkującymi rozproszeniem – głębszymi podziałami, nieufnością, nierozmawiającymi ze sobą obozami. Papież nazywa to „syndromem wieży Babel”. To bałwochwalstwo, które ofiaruje słabych na ołtarzu wydajności i redukuje drugiego człowieka do środka do celu. Widzimy te syndromy: sejmowa sala, w której posłowie mówią do swoich obozów zamiast do siebie nawzajem; kampanie wyborcze budowane na eskalacji wrogości; media społecznościowe, w których algorytmy nagradzają skrajność; wojenna retoryka.
Paradoksalnie, mimo ogromnych możliwości technologicznych, jesteśmy informacyjnie podzieleni. Media społecznościowe zamiast demokratyzować debatę, zamykają nas w plemiennych bańkach z własnymi faktami i ekspertami, co utrudnia szukanie prawdy. W takich warunkach trudno o budowanie w społeczeństwie wspólnoty potrafiącej dostrzegać we własnej różnorodności dar, potrafiącej razem szukać wspólnego dobra i dążyć do niego.
Papież ma propozycję – przeciwstawia wieżę Babel odbudowie murów Jerozolimy przez Nehemiasza, który „nie narzuca rozwiązań z góry. Zwołuje rodziny, każdej powierza odcinek muru do odbudowy, wysłuchuje lęków, koordynuje wysiłki i stawia czoło sprzeciwom. Opowiadanie ukazuje, że miasto odradza się nie dzięki inicjatywie pojedynczej osoby, lecz przez wspólną odpowiedzialność całego ludu: kapłanów, rzemieślników, naczelników rodów, kobiet i młodzieży. Jest to dzieło, które ma w centrum Boga i odbudowuje więzi jeszcze wcześniej niż kamienie. W ten sposób dawna Jerozolima odnajduje na nowo wspólny język: nie język jednolitości, lecz komunii; harmonię, która rodzi się wówczas, gdy każdy przyjmuje swoją część odpowiedzialności, a cały lud uznaje, że jego siła pochodzi od Pana”.
Populista mówi: „tylko ja mogę to naprawić”, tymczasem Nehemiasz rozdziela odcinki muru. Populista dla jednoczenia szuka wroga, a Nehemiasz szuka zadania, które buduje więzi. Populista centralizuje, a Nehemiasz po prostu praktykuje to, co nauczanie społeczne Kościoła nazywa pomocniczością.
Prawda jest dobrem wspólnym
Najbardziej bezpośrednią odpowiedzią na populizm jest wskazanie na prawdę jako dobro wspólne i odrzucenie przekonania, że prawda jest własnością silniejszych, bogatszych czy bardziej wpływowych.
Populizm bardzo często opiera się na przeciwstawieniu „ludu” i „elit”, co w praktyce prowadzi do sytuacji, w której prawda przestaje być dobrem poszukiwanym wspólnie, a staje się narzędziem walki politycznej. Nie służy do budowania relacji i siły wspólnoty, tylko własne przekonania o prawdzie traktuje jako broń przeciw temu drugiemu. Leon XIV proponuje inną logikę – wspólne odniesienie do prawdy, bo „obojętność wobec prawdy powoli, lecz nieuchronnie prowadzi ku totalitaryzmowi”.
Papież zauważa, że technologie informacyjne nie tylko przekazują informacje, a kształtują sposób postrzegania rzeczywistości. Algorytmy (dla których konflikt jest po prostu opłacalny) decydują dziś o tym, jakie informacje zobaczymy, jakie emocje będą dominowały w przestrzeni publicznej, kogo uznamy za sprzymierzeńca, a kogo zaczniemy postrzegać jako zagrożenie. To ziarno polaryzacji. Nie jest problematyczne to, że ludzie mają różne poglądy, tylko że żyjąc w swoich bańkach nie są w stanie spotkać się z innym i razem szukać prawdy. Papież zachęca, by troszczyć się o to, „aby kultura rodząca się w sieci nie stała się narzędziem nadmiernego rozproszenia, ujednolicania i panowania, lecz przestrzenią, w której mogą dojrzewać wolność wewnętrzna i myślenie krytyczne”.
Ekologia komunikacji
Komunikacja może być skażona, podobnie jak środowisko naturalne. I trzeba ją chronić, tak jak przyrodę. Papież daje tu konkretne rady: regulacje prawne, wzmacnianie rzetelnego dziennikarstwa oraz miejsc debaty nakierowanej na argumentację i weryfikację zamiast natychmiastowych reakcji; wychowanie i formację do odpowiedzialnego i krytycznego używania narzędzi cyfrowych. Ekologiczna komunikacja to troska o rzetelność informacji, przejrzystość działania algorytmów, przeciwdziałanie dezinformacji, rozwijanie kompetencji medialnych, promowanie odpowiedzialności za słowo.
Z encykliki wyłania się też pewna wizja roli i odpowiedzialności mediów. Jeżeli prawda jest dobrem wspólnym, dziennikarz nie może być wyłącznie producentem treści walczących wszelkimi sposobami o uwagę. Misją dziennikarza jest służba społeczeństwu przez rzetelne przedstawianie rzeczywistości. Media (nawet kiedy to nie przekłada się na finansowe zyski) powinny pomagać zrozumieć złożoność świata, przeciwstawiać się manipulacji, budować przestrzeń dialogu, demaskować uproszczenia, dezinformację i propagandę. Taka działalność dziennikarzy jest odpowiedzią na populistyczne strategie komunikacyjne i w logice „ekologii komunikacji”, pomaga rozbroić przekaz daleki od poszukiwania prawdy i budowania jedności. Dobra komunikacja buduje wspólnotę i więzi, a nie je niszczy.
Rozbroić słowa
Papież podkreśla, że nikt nie może zwalniać się z odpowiedzialności za budowanie cywilizacji miłości – również w świecie cyfrowym i w komunikacji: „Pierwszym wkładem, jaki możemy wnieść w budowanie bardziej ludzkiej cywilizacji, jest troska o nasze słowa”. Leon XIV od początku swojego pontyfikatu mówi o „rozbrajaniu słów”. Wojny kulturowe zaczynają się wcześniej niż konflikty polityczne czy militarne, a ich początkiem jest język. Często podobnie jest z przemocą – zanim dojdzie do fizycznej agresji, pojawia się w słowach. One sprzyjają wzrostowi pogardy, odczłowieczaniu drugiego, kreowaniu go jako zagrożenia do zwalczenia. Na tym bazuje populizm.
„Wszyscy musimy więc uczynić rachunek sumienia w odniesieniu do słów, których używamy, do uprzedzeń, jakimi są one przeniknięte, oraz do agresji – jawnej bądź ukrytej – która w nich tkwi. Mamy realną możliwość przyczyniania się do dobra za każdym razem, gdy mówimy prawdę, dajemy mądrą radę, wspieramy tego, kto potrzebuje pocieszenia, piętnujemy niesprawiedliwość albo dajemy głos temu, kto go nie ma” – apeluje papież w encyklice.
Tu nie chodzi o rezygnację ze sporów, bo one w pluralistycznym i demokratycznym społeczeństwie są przecież naturalne. Ale można prowadzić spory w taki sposób, żeby nie uderzać w godność drugiego, nie niszczyć delikatnej tkanki społecznej.
Papież daje też konkretną radę – rozbrojeniu słów sprzyja przyjęcie perspektywy ofiar, spojrzenie ich oczami. To pomaga dostrzec zło przemocy, odrzucić logikę konfliktu, nie odwracać wzroku. Taka postawa jest kompletnie różna niż to, co niesie populizm – populiści budują wspólnotę przez wskazywanie wrogów i winnych, a nie dostrzeganie cierpiących i solidaryzowanie się z nimi. Populizm często żeruje na krzywdzie. Populista wskazuje na prawdziwą biedę, realne wykluczenie, autentyczne poczucie, że system kogoś porzucił. Leon XIV tego nie bagatelizuje, mówi, że te rany są realne. Ale populistyczna odpowiedź na nie – wskazanie kozła ofiarnego zamiast solidarności – jest fałszywa.
„Aby budować cywilizację miłości, musimy praktykować dialog. Jest on głównym narzędziem współistnienia między osobami i między narodami oraz alternatywą wobec otwartego konfliktu” – wskazuje Leon XIV. Uczy, że dialog to postawa zdolna do budowania więzi braterstwa, „wynikająca ze słuchania, szczerego spojrzenia, poświęconego czasu, a nawet czasu pozornie straconego razem”. Taka postawa w mocno podzielonym świecie zrobi z nas autentycznych proroków zgody i pokoju.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















