Plecak, a w nim wśród najpotrzebniejszych rzeczy „skała” – kamień z wypisanym imieniem, nazwiskiem i miejscem zamieszkania, świeca oraz zielona koszulka z napisem „Energia Nadziei”, logo DA i herbem województwa. Zbiórka o trzeciej w nocy i długa podróż. Tak rozpoczęła się nasza wyprawa na spotkanie z Ojcem Świętym. Wśród jej uczestników, obok diecezjalnego duszpasterza akademickiego i młodych związanych z włocławskim DA, byli także o. Damian Kosecki CCG i dr Paweł Churski – kanclerz Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomiczej we Włocławku. Dla wielu studentów udział w spotkaniu z Benedyktem XVI był możliwy dzięki życzliwości władz tej uczelni, które sfinansowały wynajęcie autobusu.
* * *
Nie byłam pewna, czy jechać na krakowskie Błonia. Miałam dużo obowiązków, bałam się, że zachoruję – prognozy pogody były złe. Podjęłam jednak tę decyzję, gdyż wyjazd był ważny dla naszej wspólnoty; czułam, że Ojciec Święty będzie tam także dla mnie i chce mi przekazać coś bardzo ważnego. W tym wszystkim był obecny także Chrystus. Pojechałam tam również dla Niego. Szczególnie poruszyły mnie słowa Benedykta XVI o budowaniu domu na skale. Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o rękę. Zastanawiałam się długo, zanim odpowiedziałam, gdyż większość małżeństw, które znam, nie jest szczęśliwa. Nie chcę dzielić ich losu. Ojciec Święty przyszedł mi z pomocą, mówiąc: „Niech was nie zniechęca widok domów, które runęły, pragnień, które obumarły. Bóg Stwórca, dając młodemu sercu ogromną tęsknotę za szczęściem, nie opuszcza go w mozolnym budowaniu domu”. Słowa te utwierdziły mnie w podjętej już decyzji. Trzeba zaufać Bogu i pozwolić Mu się prowadzić.
Innym ważnym przeżyciem z tej pielgrzymki było „doświadczenie Zacheusza”. Zdawałam sobie sprawę, że Papieża zobaczę albo na telebimie, albo jako białą plamkę gdzieś na horyzoncie. Wędrując po Błoniach, ujrzałam ludzi gromadzących się wzdłuż alei 3 Maja. Domyśliłam się, że będzie tamtędy przejeżdżał Ojciec Święty. Nie było szans na zobaczenie go, nawet drzewa były „obstawione”. Wszystkie – oprócz jednego… Byłam z koleżanką z duszpasterstwa i od razu wiedziałyśmy, że to dla nas szansa, by zobaczyć „Papę”. Pewnie wyglądałyśmy komicznie, ale czy Zacheusz przejmował się tym, gdy chciał ujrzeć Jezusa?
Najtrudniejszym doświadczeniem było nocne czuwanie. Zwłaszcza, kiedy zaczął padać deszcz. Przemokły wszystkie moje rzeczy. Było tak zimno, że chodziliśmy po Błoniach, by nie zamarznąć. Komunikaty o ogrzewanych namiotach i gorącej herbacie okazały się bez pokrycia; nawet nie mieliśmy gdzie się schronić. Bóg nam pomógł: znaleźliśmy pomoc w jednym z akademików. Chociaż siedziałam na betonie, na mokrym śpiworze, błogosławiłam to miejsce, bo nie wiało i nie padało nam na głowy. Mogliśmy się nawet umyć. To dało nam siłę, by wrócić na Błonia i uczestniczyć we Mszy św. „Duch ochoczy, ale ciało słabe”– przespałam kazanie, ale słowa Papieża doczytałam w domu. Natomiast doświadczenie spotkania z Ojcem Świętym jest dla mnie bezcenne.
* * *
„Po co jechać osiem godzin na drugi koniec Polski, nie spać przez dwie noce, marznąć i moknąć? Czy nie lepiej zostać w domu?”. Te i jeszcze inne pytania zadawali mi moi bliscy, gdy powiedziałam, że jadę do Krakowa na spotkanie z Papieżem. Niełatwo było im odpowiedzieć. Spotkanie z Ojcem Świętym trzeba po prostu przeżyć. A także wyciągnąć z niego coś dla siebie. Do mnie najbardziej przemówiły słowa Papieża o tym, że nawet wtedy, gdy budujesz na skale, jaką jest wiara, nie uwalnia cię to od deszczu, wezbranych rzek i wichru, czyli od problemów, które niesie codzienność. Ale właśnie dzięki wierze podchodzisz do nich z dystansem; wręcz wiesz, jak powinieneś je rozwiązać. Inną sprawą jest to, czy potrafisz? Taka postawa wymaga ogromnej siły i samozaparcia, aby w końcu móc powtarzać za św. Bratem Albertem: „Dopuszcza Pan Bóg rzeczy złe, by je w dobre przemienić”. Spotkanie na Błoniach nauczyło mnie, że takiej postawy trzeba uczyć się zawsze, co dnia od nowa.
Więcej świadectw i galeria zdjęć ze spotkania z Ojcem Świętym na stronie internetowej Duszpasterstwa Akademickiego we Włocławku: www.da.w.pl
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











