Dwudziestego piątego kwietnia 2005 roku zmarł ksiądz prałat Bolesław Exler, emerytowany proboszcz parafii pw. Matki Bolesnej w Poznaniu, a w latach 1971-1982 proboszcz parafii...
W internetowej przestrzeni, na jednej ze stron umożliwiających wpisywanie informacji i własnych przemyśleń na temat Międzychodu, znajduje się do dzisiaj ogłoszenie o śmierci księdza Bolesława Exlera.
„Dwudziestego piątego kwietnia 2005 roku zmarł ksiądz prałat Bolesław Exler, emerytowany proboszcz parafii pw. Matki Bolesnej w Poznaniu, a w latach 1971-1982 proboszcz parafii pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Międzychodzie oraz dziekan dekanatu międzychodzkiego. Msza św. pogrzebowa w czwartek 28 kwietnia o godz. 14. Pogrzeb na cmentarzu górczyńskim o godz. 15.30”.
Obok uwag typu: „Muszę stwierdzić, że za Międzychód wstydzić się nie trzeba. Wręcz przeciwnie. Jestem dumny, że tu mieszkam i tu się wychowałem”, „Międzychód to piękne miasteczko”, „Szkoda, że władze międzychodzkie nie wpuszczają inwestorów, wtedy nie musielibyśmy wyjeżdżać za pracą”, ktoś poczuł się w obowiązku poinformować o pogrzebie proboszcza sprzed ponad dwudziestu lat. Dla uczestników tamtych pogrzebowych uroczystości obecność międzychodzian była wyraźnie zauważalna.
Żywioł, szelki
Boleś to był prawy człowiek – wspomina jego seminaryjny kolega. Potrafił rozładować napiętą atmosferę żartem, dobrym słowem. Nawet w sytuacjach konfliktowych zachowywał spokój, który zjednywał mu przyjaciół. Używał wyrażeń zabawnych, rozbrajających, dzieci nazywał „dziatwą”, ministrantów „pipsztolkami”.
Boleś. Ministrant z Jeżyc, który zastanawiał się, dlaczego Bogu śpiewa żywioł i szelki („żywioł wszelki”), absolwent Gimnazjum św. Marii Magdaleny, seminaryjny ceremoniarz, który lubił opowiadać historię o odwrotnie założonej biskupowi mitrze, który nie pozwolił, by pechowy kleryk naprawił swój błąd: „Zostaw, niech widzą, jakiego mam (...) ceremoniarza”.
Parafianie zawsze doceniali jego zmysł organizacyjny, dbałość o świątynię, kulturę bycia. Kiedy pojawiał się na horyzoncie, wszyscy czuli respekt. Ale nie był to respekt podszyty lękiem czy też spowodowany sztucznym dystansem. Był to respekt wobec dobrego ojca, który nie uprzykrza innym życia, choć wymaga.
Mój autorytet
Lubiłem – wspomina jeden z kleryków – posiedzieć z nim przy cukierkach w dużym pokoju na plebanii, rozmawiając o problemach i świecie, w którym przyszło nam żyć. Jawił się wtedy jako człowiek niezwykle serdeczny, o szerokich horyzontach, człowiek otwarty. Uczył nas tej swojej otwartości, która nie pozwalała nikomu czuć się w jego obecności intruzem.
Ministrant z Międzychodu pamięta do dziś rzesze chłopaków garnących się do służby w kościele. Zabierał nas na wszystkie możliwe uroczystości patriotyczne w Rokitnie – wspomina. Kiedyś w Międzychodzie szerokim echem odbiły się szkolne wypracowania zadane przez jedną z nauczycielek na temat „Mój autorytet”. Większość chłopaków pisała o księdzu Exlerze.
Dar jednoczenia
Jako proboszcz i dziekan miał niezwykły dar jednoczenia kapłanów. Można było tego doświadczyć w zakrystii, na odpustowej kolacji, w czasie dekanalnych spotkań. Takiego dziekana nigdy potem już nie spotkałem – wspomina jeden z dawnych wikariuszy. Co miesiąc gromadził nas na pół dnia, byśmy ze sobą pobyli. Modliliśmy się wspólnie, zjedliśmy obiad, porozmawialiśmy, pograliśmy w karty. Budował kapłańską wspólnotę.
Jego mieszkanie było ciągle otwarte dla kapłanów. W tamtych, odległych latach, ksiądz Exler miał telewizor, który pozostawał także do dyspozycji księży. Kiedyś oglądaliśmy razem jakiś program, w pewnym momencie wstał i mówi: „Ja idę spać, to ksiądz potem wyłączy”. To było takie proste, zwyczajne, a jednocześnie wcale niepospolite zachowanie. Mówiło się, że kiedyś zafundował swoim wikariuszom przelot do Warszawy, żeby chociaż raz w życiu polecieli samolotem.
Wolność i skrzydła
Dawał wikariuszom wolność, pozwalał rozwinąć skrzydła, nie tłamsił swoją obecnością. Pozwolił w latach osiemdziesiątych prowadzić przy parafii Matki Boskiej Bolesnej w Poznaniu działalność niepodległościową, bo wiedział, że Kościół niekiedy musi być znakiem sprzeciwu. Msze św. za ojczyznę na poznańskim Łazarzu zawdzięczają swoją trwałość jego nieprzejednanej i odważnej postawie. Kontynuował tu zresztą swój ideologiczny spór z totalitarnym systemem, zapoczątkowany jeszcze w latach seminaryjnych i prowadzony na farnym wikariacie, kiedy z balkonu jednej z kamienic fotografował robotników rozwalających, z nakazu władz miejskich, mur probostwa na placu Kolegiackim i profanujących znajdującą się tam figurę św. Józefa.
W latach komunizmu z zasady nie głosował. Następnego dnia po wyborach zwykle pojawiali się panowie w prochowcach z pretensjami, a on mówił: „A jak ja mam głosować, skoro nie jest załatwione to, to i to” – w charakterystyczny sposób wyliczał na palcach. Kilka dni później przychodziły pozytywne decyzje władz na dawne prośby proboszcza.
Rok temu
Jest kwiecień 2005 roku. Jestem z nim – bezbronnym, pogrążonym w słabości, powoli odchodzącym – w Szpitalu Wojskowym w Poznaniu. Mówię, że papieżem został kardynał Ratzinger. – Tak, wiem – odpowiada.
Trzymam go za rękę i przypomina mi się jedno z opowiadań o watykańskich korytarzach, na których znalazł się w towarzystwie kursowego kolegi, kardynała Glempa. Na widok salutującej szwajcarskiej gwardii, pytał: – Józiu, skąd oni mnie tu znają?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













