Idziemy do Jerozolimy
Dialog o wielkopostnych postanowieniach
Wielki Post jest zawsze okazją do intensywniejszej refleksji nad życiem i nad przeżywaniem naszej wiary. W czasie sześciu tygodni tegorocznej wielkopostnej refleksji towarzyszyć nam będą myśli, którymi za pomocą poczty elektronicznej wymieniają się ks. Dariusz Madejczyk i Magda...
Idziemy do Jerozolimy
Dialog o wielkopostnych postanowieniach
Wielki Post jest zawsze okazją do intensywniejszej refleksji nad życiem i nad przeżywaniem naszej wiary. W czasie sześciu tygodni tegorocznej wielkopostnej refleksji towarzyszyć nam będą myśli, którymi – za pomocą poczty elektronicznej – wymieniają się ks. Dariusz Madejczyk i Magda Janiak z poznańskiego Duszpasterstwa Młodych 20/30
MJ: Proszę Księdza, w Środę Popielcową rozpoczęliśmy Wielki Post. Wiemy, że jest to czas, w którym człowiek powinien się umartwiać. Pamiętam, jak we wspólnocie młodzieżowej w parafii, w której kiedyś mieszkałam, każdy miał mały zeszycik, gdzie notował swoje postanowienia na ten szczególny, czterdziestodniowy okres zadumy. Wydaje mi się, że najczęściej zapisywanym zdaniem było: „Nie będę jadł słodyczy”… Czy rzeczywiście o takie postanowienia chodzi?
DM: Dla dzieci i dla jakiejś, pewnie niewielkiej, grupy ludzi dorosłych może to być całkiem dobre, czyli właściwe postanowienie wielkopostne. O ile pamiętam, sam chyba sobie w dzieciństwie robiłem podobne postanowienia. W miarę jednak jak człowiek dorasta i dojrzewa w wierze, musi zastanawiać się nad takimi postanowieniami, które dla niego będą odpowiednie. Właśnie dlatego powiedziałem o „właściwych” postanowieniach. Chodzi bowiem o to, by one nie były przypadkowe. To nie ma być przejaw naszej fantazji w dziedzinie umartwiania się. W moim przekonaniu postanowienie wielkopostne powinno być wpisane w nasze życiowe doświadczenie. Kiedy robimy sobie rachunek sumienia czy w ogóle patrzymy na nasze życie, odkrywamy, że są w nim takie sprawy, które należałoby zmienić, naprawić lub uporządkować. I właśnie to dostrzeżenie jakiegoś nieporządku w naszym życiu powinno być początkiem refleksji nad wielkopostnymi postanowieniami.
Ale ludzie stawiają sobie pytanie, jak konkretnie powinni się umartwiać. Czego mają sobie odmówić? Zastanawiam się, jak wyglądałaby nasza codzienność, gdybyśmy np. zrezygnowali na ten czas z Internetu... Czy człowiek XXI wieku potrafi żyć bez komputera? Przecież godziny spędzone przed monitorem albo przed ekranem telewizora mogłyby być zastąpione rozważaniami nad męką i śmiercią Pana Jezusa oraz przygotowaniem do przeżycia radości z Jego zmartwychwstania.
Jeżeli Internet służy komuś przede wszystkim w wymiarze rozrywkowym, a przy tym bywa nadużywany – bo ktoś zauważa, że zdecydowanie za wiele godzin spędza w Sieci – to może właśnie to będzie dla niego tym „właściwym” postanowieniem. Także dla kogoś, kto być może siedzi godzinami w Internecie, by w ten sposób uciec od realnego świata, ludzi czy problemów, tego rodzaju postanowienie będzie w sam raz. Niemniej radziłbym potraktować tę sprawę bardzo indywidualnie. I to nie tylko na płaszczyźnie relacji międzyludzkich, ale także od strony wiary. Niech np. zaoszczędzony czas będzie w jakiejś części wykorzystany na modlitwę. Gdy ktoś czuje, że zbyt łatwo wydaje pieniądze albo zbyt dużo ich „przejada”, niech uczy się tymi zaoszczędzonymi pieniędzmi dzielić z innymi. Kiedy ktoś obiecuje sobie, że wreszcie zacznie systematycznie chodzić na Mszę św., niech sobie od razu postanowi, że w Wielkim Poście nie ograniczy się tylko do Mszy św. niedzielnej, ale pójdzie do kościoła np. dwa razy w dni powszednie, a oprócz tego dobrze się do tej Eucharystii przygotuje, by w jakiś sposób się z nią „zaprzyjaźnić” – w tym względzie warto zapoznać się się z czytaniami czy sięgnąć po jakąś książkę, która pozwoli nam lepiej poznać i przeżywać liturgię.
To wszystko brzmi bardzo racjonalnie. Co jednak zrobić, jeśli przyjdą chwile słabości? Człowiekowi pomimo podejmowanego wysiłku i dobrych chęci nie zawsze wszystko wychodzi. Co wtedy powinniśmy zrobić? Czy znaleźć sobie inne postanowienie, czy nadal walczyć o utrzymanie pierwotnego? A może w ogóle zrezygnować i powiedzieć sobie: umartwienia to nie dla mnie.
Mniej czy bardziej, chyba każdy z nas odczuwa, że rezygnacja nie jest najlepszą drogą. Rezygnacja czyni człowieka przegranym, więc wydaje mi się, że nawet jeśli coś nie wyszło i z tego powodu czujemy się źle, trzeba iść do przodu, kontynuować jakby się nic nie stało. Przed nami kolejne dni i tygodnie; na ile się da, trzeba je jeszcze wykorzystać.
Chyba że… No właśnie, zdarza się, że postanowienia, które ludzie sobie robią, przekraczają ich możliwości. Są nieproporcjonalne do tego, co jesteśmy w stanie wykonać. I w takich sytuacjach trzeba po prostu zejść na ziemię, pomyśleć i w taki sposób skorygować postanowienie, by było możliwe do wykonania.
W nawiązaniu do wcześniejszej myśli dodałbym, że wybór postanowienia powinien nie tylko odnosić się do jakiegoś problemu, który odkrywamy w naszym życiu, ale także przekładać się na naszą sytuację życiową, czyli na możliwości związane z jego realizacją. Nie można podejmować się czegoś, co jest wprawdzie możliwe do zrobienia, ale w danej sytuacji, na razie, w tym momencie, dla konkretnego człowieka po prostu za trudne.
Wiemy już, w jaki sposób wybierać sobie postanowienia na czas Wielkiego Postu. Zdajemy sobie też sprawę, że powinniśmy walczyć ze swoimi słabościami i starać się dążyć do wytyczonych celów. Wciąż jednak nasuwa się pytanie, dlaczego człowiek ma się umartwiać aż czterdzieści dni? Czy nie lepiej byłoby rozłożyć to te dni na cały rok? W Ewangelii św. Mateusza czytamy: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie”, a tu przypomina się nam, że przez pewien dłuższy czas powinniśmy być pogrążeni w smutku...
Chyba nie do końca chodzi tu o smutek, choć odczucia wielu ludzi rzeczywiście idą w tym kierunku. Wielki Post ma być nade wszystko pełen nadziei, która ma swe korzenie w miłości, jaką Pan Bóg każdego z nas ogarnia.
Ojciec Święty Benedykt XVI w Przesłaniu na Wielki Post 2006 napisał, że „Wielki Post jest okresem najbardziej sprzyjającym wewnętrznej pielgrzymce do Tego, który jest źródłem miłosierdzia. Jest to pielgrzymka po pustyni naszego ubóstwa, w której On sam nam towarzyszy, wspierając nas w drodze ku radości Wielkiej Nocy. Nawet w «ciemnej dolinie», o której mówi Psalmista (PS 23, 4), kiedy kusiciel popycha nas ku desperacji albo namawia, by złożyć nadzieję w dziełach własnych rąk, Bóg czuwa nad nami i nas umacnia”.
Myślę, że określenie „pielgrzymka wewnętrzna” użyte przez Papieża oddaje istotę przeżywania naszego przygotowania do świąt Wielkanocy. Przypominają mi się tu również słowa Pana Jezusa, zapisane we wszystkich Ewangeliach synoptycznych: „Oto idziemy do Jerozolimy” (Mt 20,18; Mk 10,33; Łk 18,31). My też duchowo idziemy do Jerozolimy; idziemy do miejsca, gdzie można przeżyć to wszystko, co jest najistotniejsze dla naszej wiary – tak w wymiarze osobistym, jak i w odniesieniu do wspólnoty, którą jest Kościół. Na pytanie, po co się umartwiać przez czterdzieści dni, odpowiedziałbym właśnie tym jednym zdaniem: „Oto idziemy do Jerozolimy”. Taka jest nasza droga z Jezusem. Żeby przeżyć radość zmartwychwstania, trzeba poczuć ciężar krzyża.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













