Logo Przewdonik Katolicki

Widząc tłumy, wyszedł na górę

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Mimo całego pragmatyzmu, który - nie da się ukryć - niekiedy dość skutecznie nadaje rytm naszemu codziennemu życiu, nie ginie w człowieku tęsknota do rzeczy, które sięgają dużo dalej niż zwykłe "być" i "mieć". Kto daje się czasami porwać tej tęsknocie, coraz lepiej rozumie jedno z najważniejszych słów Ewangelii: "błogosławieni". Przed wielu laty, było to jeszcze w latach...

Mimo całego pragmatyzmu, który - nie da się ukryć - niekiedy dość skutecznie nadaje rytm naszemu codziennemu życiu, nie ginie w człowieku tęsknota do rzeczy, które sięgają dużo dalej niż zwykłe "być" i "mieć". Kto daje się czasami porwać tej tęsknocie, coraz lepiej rozumie jedno z najważniejszych słów Ewangelii: "błogosławieni".



Przed wielu laty, było to jeszcze w latach seminaryjnych, spotkałem w Zakopanem jednego z moich serdecznych kolegów. Razem przemierzyliśmy wówczas chyba tylko jeden tatrzański szlak. Można by jednak o nim bardzo wiele opowiadać. Byliśmy bowiem jak poszukiwacze wyspy skarbów, którzy ze starą mapą chodzą po dawno nieodwiedzanych, a może nawet przez wszystkich zapomnianych ścieżkach... Z tamtego czasu pozostała mi jedna piękna myśl, swego rodzaju podsumowanie, które do dziś brzmi mi w uszach: "Gdy przyjeżdżam do Zakopanego, czuję się jakbym wracał do domu z dalekiej podróży".
To nie były ani nasze pierwsze, ani ostatnie wakacje w górach. Jednak to, co powiedział wówczas mój kompan, pozostało we mnie jako wyraz tego zachwytu, który rodzi w nas świadomość, że jesteśmy wezwani do przekraczania wciąż nowych granic i szukania szczęścia na drogach dla innych ludzi często zupełnie niezrozumiałych - jak choćby te, które wytycza Osiem Błogosławieństw.
Przy Ośmiu Błogosławieństwach, które czytamy podczas dzisiejszej Eucharystii, towarzyszy nam zawsze jakieś zdziwienie i zachwyt. I nie jest to tylko zachwyt w wymiarze estetycznym. Ostatecznie bierze się on zawsze z naturalnej tęsknoty człowieka za ideałami. Osiem Błogosławieństw ma w sobie tego ducha, który łamie schematy zwykłego, pragmatycznego myślenia i wznosi nas ponad przeciętność.
Aby zrozumieć ducha Błogosławieństw, potrzebna jest jednak taka miłość do Chrystusa i takie pragnienie naśladowania Go, w których nie ma lęku przed konkretnymi decyzjami i działaniem. Tu nie można się zatrzymać w pół drogi. To doświadczenie jest też chyba najlepszym sposobem, by się przekonać, iż droga Błogosławieństw nie jest jedynie dla wybranych, ale powinna ożywiać i umacniać wiarę każdego, kto wierzy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki