Logo Przewdonik Katolicki

Watykańskie Wzgórze

Jerzy Gruca
Fot.

Od grudnia ub.r. można już nabywać w Watykanie specjalną monetę wybitą dla uczczenia 75. rocznicy powstania tego minipaństwa. Z jednej strony prezentuje ona Bazylikę i Plac Świętego Piotra oraz zarys granic Watykanu, z drugiej widać mapę zjednoczonej Europy. Państwo watykańskie po dziejowych tarapatach uzyskało w 1929 roku swą całkowitą niepodległość. Ma dziś pełną suwerenność...

Od grudnia ub.r. można już nabywać w Watykanie specjalną monetę wybitą dla uczczenia 75. rocznicy powstania tego minipaństwa. Z jednej strony prezentuje ona Bazylikę i Plac Świętego Piotra oraz zarys granic Watykanu, z drugiej widać mapę zjednoczonej Europy.



Państwo watykańskie po dziejowych tarapatach uzyskało w 1929 roku swą całkowitą niepodległość. Ma dziś pełną suwerenność polityczną i moralną. To papież Pius XI, zawierając traktat laterański, uzyskał dla Państwa Kościelnego pełną legitymizację ze strony rządu włoskiego, z którym Stolica Apostolska przez szereg lat była w konflikcie. Dziś ze Wzgórza Watykańskiego papieże-suwereni minipaństwa kierują Kościołem powszechnym.
Dobrze się stało, że Watykan wyraźnie uwolnił się od wielorakich doczesnych uwikłań i jest tylko w jakimś symbolicznym znaczeniu spadkobiercą Państwa Kościelnego starego typu, które przetrwało na Półwyspie Apenińskim ponad dziesięć wieków. Dramatyczne były koleje tamtego państwa, którego granice często zmieniały się w zależności od układu sił politycznych. Dwudziestowieczne układy laterańskie, żmudnie negocjowane z rządem włoskim, ustanowiły po dziesiątkach lat wzajemnej izolacji i konfliktów - suwerenne Państwo Kościelne będące pełnoprawnym podmiotem w wielorakich stosunkach międzynarodowych.

Koniec stał się początkiem...



Musiało upłynąć niemal 60 lat, aby bolesne doświadczenia aneksji włoskiej armii z 1870 r. zmieniły świadomość ludzi Kościoła. Początkowo rozżalony Pius IX zaostrzał konflikt. Oburzony militarną akcją króla Italii ogłosił nawet ekskomunikę na króla i rząd - decydentów, którzy zorganizowali podbój rozległego Państwa Kościelnego - wyłączając ich ze wspólnoty. Spowodowało to liczne retorsje wobec Kościoła w całej Italii. Powoli jednak łagodzą ten spór różni ludzie, m.in. znana we Włoszech postać - ksiądz Jan Bosko. Pius XI od pierwszego dnia swego pontyfikatu stawiał swoim współpracownikom zadanie definitywnego rozwiązania problemu tzw. kwestii rzymskiej. Doprowadził w końcu do ratyfikacji traktatu laterańskiego i konkordatu z państwem włoskim.

Państwo wyrosłe ze spokojnego dialogu



Aneksja w 1870 r. była bolesną lekcją dla Stolicy Apostolskiej, ale nie poszła ona na marne. Zrozumiano we wspólnocie kościelnej, że wielkość terytorialna i zasobność doczesna dawnego Państwa Kościelnego nie zawsze w przeszłości dobrze służyły moralnemu autorytetowi papieży. Czasem nawet utrudniały biskupom Rzymu pełnienie ich urzędu najwyższego pasterza w całym Kościele. W obronie potrzeby istnienia dużego Państwa Kościelnego wysuwano wielorakie racje, ale już w 1871 papież Pius IX pogodził się z utratą władzy świeckiej. Narastała świadomość, że trzeba zrezygnować z przepychu i triumfalizmu i poprzestać na idei posiadania niewielkiego skrawka własnej ziemi. To miniterytorium wspiera bowiem w sposób wystarczający suwerenność Stolicy Apostolskiej.
Kiedy w XIX w. upadło tysiącletnie Państwo Kościelne, również wśród katolików panowały nastroje pewnego pesymizmu. Papieże na znak protestu ogłosili się więźniami Watykanu. Dość wolno przezwyciężano negatywne nastroje i poszukiwano nowych kompromisowych rozwiązań. Zwyciężył w końcu rzeczowy dialog i kompromisowe postawy. I właśnie z tego dialogu i pojednania zrodziło się państwo watykańskie. Koniec stał się początkiem. Potwierdziło się w ciągu ostatnich 75 lat, że istnienie w pełni suwerennego, choćby niewielkiego terytorium, sprzyja wolnym decyzjom papieży i zwiększa światowy moralny autorytet Kościoła. Watykan jako Państwo Kościelne ma większe możliwości stawania w obronie pokoju i wolności odległych Kościołów lokalnych, przypominając politykom prawo Kościoła do suwerenności i pełnej niezależności od funkcjonujących państw.
Moralne wsparcie uzyskiwał od Watykanu również Kościół w Polsce w okresie dyktatury rządów komunistycznych. Wobec wielorakich nacisków dyktatorskich rządów biskupi polscy używali też argumentu, iż nie mogą ustępować, gdyż pewne sprawy leżą w gestii Watykanu. Dziś pełne prawo do samodzielności i swobodnej działalności duszpasterskiej Kościoła katolickiego uznają 173 państwa, które posiadają swych ambasadorów akredytowanych przy państwie watykańskim. Wolność religijną zaakceptowano również w państwach postkomunistycznych, które mają własnych przedstawicieli przy Watykanie. Trzecia Rzeczpospolita ma obecnie ambasadora przy Stolicy Apostolskiej, po wieloletniej przerwie z okresu PRL. Od piętnastu lat rezyduje w Warszawie przedstawiciel papieża - nuncjusz apostolski, ks. abp Józef Kowalczyk, Polak, który jest szefem korpusu dyplomatycznego wszystkich ambasadorów zagranicznych akredytowanych w Warszawie przy rządzie RP.

Białe flagi nad kopułą Michała Anioła



Upadek wielowiekowego Państwa Kościelnego stawał się początkiem nowego myślenia wśród teologów. Dwudziestego września 1870 r. tuż przed porą rzymskiej sjesty złowieszczo załopotały białe flagi nad kopułą watykańskiej Bazyliki św. Piotra. Polecił je wywiesić ówczesny papież Pius IX. Przez wyłom w murach obronnych otaczających Wieczne Miasto wojska włoskiego króla Wiktora Emanuela II wtargnęły do centrum miasta.
Białe flagi wywieszone na kopule Bazyliki św. Piotra i nad Zamkiem Anioła - słynną papieską twierdzą - zamykają definitywnie historię Państwa Kościelnego starego typu. Koło historii obróciło się tym razem na zawsze. Wojska króla Wiktora Emanuela II zadały cios świeckiej władzy papieży.

50-tysięczna armia okupuje Rzym



Okupacja Wiecznego Miasta rozpoczęła się 15 września 1870 roku. Wojska włoskie nie spieszyły się jednak z manifestacją swego pełnego zwycięstwa. Trzeba było aż pięciu dni, by 50-tysięczna armia wkroczyła do centrum. Jak piszą historycy, wynik konfrontacji ze względu na postawę Piusa IX był z góry przesądzony. Papież postanowił poprzestać na wyrażaniu moralnego protestu. Ze strony kościelnej realizowano raczej defensywę i bierny opór, akcentując moralne aspekty i konieczność pertraktacji, przeciwstawiając się stosowaniu siły. Pius IX, wieloletni władca Państwa Kościelnego, nie chcąc być zakładnikiem włoskiego króla, opuścił swój pałac na Kwirynalskim Wzgórzu i udał się na Wzgórze Watykanu, gdzie zamieszkał. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nikt nie oddaje władzy, jeśli go okoliczności do tego ostatecznie nie zmuszą. Świecki suweren Państwa Kościelnego, papież-król, musiał zaznać tego bolesnego przeżycia. Zaczął jednak docierać do jego świadomości fakt, że wielowiekowe istnienie Państwa Kościelnego stanęło w jakimś momencie dziejów Półwyspu Apenińskiego na przeszkodzie rozwijającym się patriotycznym pragnieniom Włochów, dążących do pełnej wolności i jedności całej Italii. Jak przemożne było to ich pragnienie, świadczył fakt, iż sięgnęli również po Rzym - Wieczne Miasto. Chcieli, aby pełen sławy i historycznego blasku Rzym stał się stolicą ich zjednoczonego państwa. Dla Włochów dzień 20 września 1870 r. stał się dniem zwycięstwa. Ten sam dzień dla starego Państwa Kościelnego był dniem klęski. Zamyka on definitywnie, niepozbawione wielu dramatów, dzieje tysiącletniego Państwa Kościelnego, w którym papieże sprawowali władzę świecką obok władzy kościelnej.

Plany Bożej Opatrzności?



Głęboką wymowę ma fakt, że dotychczasowy suweren rozległego Państwa Kościelnego, papież Pius IX - zdetronizowany król, chroni się właśnie w cieniu naturalnego centrum chrześcijaństwa - watykańskiej Bazyliki, kryjącej w swej podziemnej nekropolii prochy świętego Piotra.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki