Logo Przewdonik Katolicki

Dar Adwentu

bp Wacław J. Świerzawski
Fot.

Kto chce świętować Boże Narodzenie po katolicku, powinien przyjąć dar Adwentu z rąk Kościoła i żyć według jego wymagań. Co to znaczy? Wielokrotnie i na różne sposoby - pisze autor Listu do Hebrajczyków - przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Od "godziny Jezusa", kiedy dokonała się Jego Pascha, czyli śmierć...

Kto chce świętować Boże Narodzenie po katolicku, powinien przyjąć dar Adwentu z rąk Kościoła i żyć według jego wymagań. Co to znaczy?



Wielokrotnie i na różne sposoby - pisze autor Listu do Hebrajczyków - przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Od "godziny Jezusa", kiedy dokonała się Jego Pascha, czyli śmierć i zmartwychwstanie, historia zbawienia doszła do kresu: jawi się jako już dopełniona, w wiecznym "teraz", w nieustannych powrotach całego zbawczego misterium, choć ze względu na nas rozszczepionego na poszczególne tajemnice.

Czas biegnie swoim torem


Odkąd nadeszły "dni ostateczne", czas biegnie podwójnym torem, doczesnym i wiecznym - tak jak i sam Kościół żyje w dwu wymiarach: jest ludzki i równocześnie boski, jest instytucją i Ciałem Mistycznym Chrystusa. Z jednej strony Kościół podlega razem ze światem upływowi czasu mierzonego datami kolejnych lat, z drugiej strony "czas Kościoła" to rok liturgiczny, który nieustannie zatacza kręgi: jest cyklem niosącym w sobie ową raz na zawsze zaistniałą "pełnię czasu". Dany Kościołowi czas zbawienia, nakładając się na zwykły upływ czasu (chronos), nie biegnie w przód, lecz posuwa się w rocznym obrocie o jeden skok w górę: każdy rok liturgiczny, a w nim każda liturgiczna celebracja jest "atomem wieczności" (kairos), zagłębianiem się w wieczność, aż do Paruzji, która wszystko odsłoni i w tę wieczność ostatecznie ludzkość wprowadzi.

Chrystus odszedł, ale pozostał


I tu dochodzimy do istotnego punktu rozważań o roku liturgicznym, w który wprowadził nas Adwent: Chrystus odszedł do Ojca, ale równocześnie pozostał z nami aż do skończenia świata w liturgii, zwłaszcza w jej centrum, w Eucharystii. Wszystko, co można było zobaczyć i dotknąć w Chrystusie, mówi św. Leon Wielki, przeszło do sakramentów i w nich zostało ukryte.
Czym było spotkanie z Chrystusem za Jego ziemskiego życia, tym teraz jest liturgia Kościoła. Każdy sakrament, każdy akt liturgiczny jest jak szczelina, poprzez którą "dzisiaj", "tu i teraz" jest przejście do całego misterium. Innymi słowy, w każdym wydarzeniu sakramentalnym historia zbawienia "zwija się" niejako do jednej chwili - zwiemy tę chwilę hodie, "dzisiaj". W "czasie Kościoła" mamy w liturgii dostęp do wszystkich wydarzeń zbawczych, są one bowiem jedynymi zdarzeniami historii, które nie przeminęły razem z upływającym czasem (chronos): one należą do Chrystusa, który jest w wieczności i ma moc uobecniać "wielkie dzieła Boże" w każdej chwili (kairos).

Przychodzenie Boga dzisiaj


Przeżywamy Adwent. Adwent to czas przychodzenia Boga na spotkanie z nami. Bo Pan przyszedł przed dwoma tysiącami lat (pierwsze przyjście), Pan przyjdzie na końcu czasów (drugie przyjście), ale każdego dnia, "dzisiaj", przychodzi na wszystkie ołtarze, ukryty w Hostii. Pierwsze przyjście dokonało się w milczeniu i ciszy Nazaretu.
Matka Jezusowa, Maryja, którą czcimy w Adwencie w sposób szczególny, wyraża zgodę (nie przeoczmy tego) na podwójne przyjście Pana: na przyjście Boga w Chrystusie i na przyjęcie Boga w Duchu Świętym. "Duch Święty zstąpi na Ciebie i porodzisz Syna". I oto ten model, pozostawiony dla wszystkich pokoleń świata, trwa w sposób dynamiczny w Eucharystii Kościoła. Przyjmując w Komunii Chrystusa we własne wnętrze, jak Maryja, dotykamy misterium Wcielenia, wejścia Boga w naszą doczesność, ale w Eucharystii przeżywamy również Paschę Chrystusa i Kościoła: przechodzimy z Nim przez śmierć do życia, w które wprowadza nas już teraz Duch Święty, zanim nasze zmartwychwstanie dopełni się w Paruzji, kiedy Pan przy końcu świata "przyjdzie sądzić żywych i umarłych".

Niedziele Adwentu


Rzućmy jeszcze okiem na strukturę liturgicznych czytań, objawiających treść kolejnych tygodni Adwentu, tygodni zbliżania się do wydarzeń, które staną się w tym roku raz jeszcze naszym udziałem. Znamy strukturę adwentowych czytań z poszczególnych elementów, kiedy bowiem każdej niedzieli czy nawet codziennie uczestniczymy we Mszy św., jawi się przed nami tylko pewien wycinek objawienia. Ale dopiero obraz całości pomaga nam zrozumieć, co Kościół chce nam w Adwencie przekazać. Otóż, ów główny wątek adwentowego przekazu jest paralelny we wszystkich zestawach czytań, w roku Mateusza (rok A), w roku Marka (rok B, w który właśnie weszliśmy) i w roku Łukasza (rok C). Struktura tekstów niedzielnych, czterech niedziel Adwentu, kładzie się jakby na fundament skały, jaką jest Chrystus, czterema filarami, na których wspiera się strop zwieńczający budowlę sklepieniem. To z wysokości tego stropu jest najlepszy wgląd w misterium Bożego Narodzenia.
Pierwsza niedziela mówi o czujnym oczekiwaniu na Pana. Druga przedstawia napomnienia św. Jana Chrzciciela dotyczące przygotowania drogi. Trzecia opisuje przybliżanie się czasu, kiedy zjawi się Chrystus i Jego obecność będzie najważniejszą wartością świata, skarbem, któremu trzeba wszystko podporządkować. Czwarta niedziela mówi już wprost o tajemnicy Wcielenia Słowa, przedstawiając obrazy zwiastowania Józefowi (rok A), Maryi (rok B) i Elżbiecie (rok C).
W skrócie tematy czterech niedziel adwentowych można wyrazić następująco: pierwsza niedziela - czuwajcie; druga - przygotowujcie drogę Panu; trzecia (zwana Gaudete, "radujcie się", od pierwszych słów antyfony na wejście) - "radujcie się", bo już jest wśród was Ten, którego nie znacie; i czwarta niedziela - patrzcie na Maryję i w Jej Adwencie odnajdujcie wzór dla przeżywania waszego Adwentu.

Jest i przychodzi


W czasie Adwentu, przygotowującym nas do przeżycia Bożego Narodzenia, to znaczy do przeżycia misterium przyjścia Boga na świat, wielbimy Go w Jego uniżeniu. Wprawdzie nie tak radykalnym jak uniżenie krzyża, ale już w uniżeniu przyjęcia losu człowieka. "Cóż masz, niebo, nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście swoje. Wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje". Cały Adwent nabrzmiały jest tym uwielbieniem i tęsknotą za spotkaniem z Tym, który jest i który wciąż przychodzi. Jest i przychodzi w Eucharystii.

Autor jest biskupem seniorem diecezji sandomierskiej, absolwentem benedyktyńskiego Instytutu Liturgicznego św. Anzelma w Rzymie; długoletni wykładowca, profesor i rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki