Siostry elżbietanki zawsze okazywały pomoc najsłabszym, bez względu na wyznanie i pochodzenie. Na norweskiej ziemi obecność sióstr jest szczególnie cenna dla ludzi starszych.
Historia Kościoła katolickiego w Norwegii sięga zarania dziejów państwa. Początki średniowiecza były bardzo korzystne zarówno dla rozwoju kraju, jak i Kościoła....
125 lat posługi sióstr elżbietanek w Norwegii
Siostry elżbietanki zawsze okazywały pomoc najsłabszym, bez względu na wyznanie i pochodzenie. Na norweskiej ziemi obecność sióstr jest szczególnie cenna dla ludzi starszych.
Historia Kościoła katolickiego w Norwegii sięga zarania dziejów państwa. Początki średniowiecza były bardzo korzystne zarówno dla rozwoju kraju, jak i Kościoła. Natomiast czas późnego średniowiecza mocno osłabił Kościół norweski. W 1537 roku została wprowadzona religia luterańska. Kapłani katoliccy posługiwali w ukryciu i dzięki temu przetrwały małe grupy katolickie w różnych częściach kraju aż do 1700 roku. Dopiero w 1843 roku król zezwolił na utworzenie w stolicy parafii św. Olafa. Kilka lat później założono stacje misyjne w Alcie, Troms i Bergen.
Kronika katolickiej parafii w Hammerfeście sięga roku 1878, kiedy to na proboszcza został powołany ks. Clemens Hagemann. Gdy dotarł on na miejsce, okazało się, że budynek, który miał służyć za probostwo, nie był w pełni ukończony. Nie było tam też żadnych katolików, nie licząc matki poprzednika. Dlatego zaskakująca jest notatka z grudnia 1878 roku, gdzie wspomina się o czternastu członkach katolickiej wspólnoty. Zadań w parafii było coraz więcej, dlatego ksiądz proboszcz Hagemann zdecydował się poszukać sióstr, które mogłyby mu pomoc. Udał się więc do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety.
Pierwsza prośba ks. Hagemanna spotkała się z odmową. W 1880 roku przybył do Niemiec, odwiedził placówkę w Berlinie i pojechał do domu macierzystego w Nysie. Przełożona generalna matka Franciszka Werner miała dużo wątpliwości, czy wysłać siostry do tak oddalonego miejsca. Obiecała jednak, że jeśli dobrowolnie się zgłoszą, najpóźniej 1 października 1880 roku przynajmniej trzy rozpoczną tam działalność.
Mimo wielu wątpliwości matka Franciszka zrozumiała, że założenie nowej placówki to wola Boża, bowiem chętne siostry zgłosiły się.
Początki
W październiku 1880 roku na północ wyruszyły trzy zakonnice: s. Claudia, s. Serapia i s. Adelharda. Podróż trwała dwa i pół tygodnia, najpierw pociągiem przez Malm, Christianię (dzisiejsze Oslo) i Trondheim. Stamtąd, już statkiem, do Hammerfest - najbardziej na północ wysuniętego miasta w Europie - elżbietanki dotarły 13 października 1880 roku. Śnieżyca była taka duża, że prawie nic nie widziały.
Ponieważ nie przygotowano dla nich żadnego mieszkania, musiały zostać w domu parafialnym. Nie było tam zbyt wiele miejsca. Brakowało nawet łóżek dla sióstr. Ich bagaże dotarły dopiero trzy tygodnie później. Tak zakonnice wspominały swoje pierwsze chwile po dotarciu na miejsce: "Wiele pisać od razu nie można. Jedną rzecz warto podkreślić: gospodyni wraz z jedną dziewczyną do pomocy uważały nas za zagubione panie i tak też nas traktowały. Najgorsze z tego wszystkiego było to, że nie rozumiałyśmy ani jednego słowa i nie umiałyśmy nic powiedzieć". Już 19 listopada 1880 roku, w miesiąc po przybyciu do Hammerfestu, siostry przygotowały obiad dla dziesięciorga biednych dzieci. Garnek, w którym gotowały, wcześniej służył do zbierania deszczówki. Wkrótce liczba dzieci wzrosła do dwudziestu czterech. Właśnie od nich elżbietanki uczyły się pierwszych norweskich słów. Z Nysy siostry otrzymywały jedzenie, którym dzieliły się z najbardziej potrzebującymi.
W tym czasie, gdy siostry przybyły do Hammerfestu, stało tam tylko kilka małych domów. Mieszkańcy zajmowali się głównie rybołówstwem. Ludzie byli biedni i musieli wymieniać się artykułami stosując handel wymienny, bo po prostu nie mieli czym płacić. Ci, którzy nie posiadali niczego na zamianę, często z powodu choroby czy głodu umierali. Inni wyprowadzali się.
Początkowo siostry mieszkały w domu parafialnym. Kronikarz Duin wspomina: "Po przybyciu sióstr do Hammerfestu nie było ani szpitala, ani domu opieki. Nie przygotowano też mieszkania dla sióstr. Proboszcza przez wiele miesięcy nie było na miejscu, a jego młody wikariusz nie bardzo wiedział, co ma przygotować. Dlatego warunki zamieszkania przez pierwsze 10 miesięcy były szczególnie trudne".
Siostry elżbietanki nie traciły jednak nadziei. Były świadome dobrowolnego wyboru "stacji misyjnej". Ofiarność i całkowite oddanie sprawiły, że poświęcały swe siły najbardziej potrzebującym. Nędza, która panowała w Hammerfeście wśród ubogich, była przerażająca.
W 1881 roku siostry przeprowadziły się do nowego domu i rozpoczęły pracę w punkcie pomocy ambulatoryjnej. Tę posługę sprawowały bez względu na wyznanie i pochodzenie społeczne mieszkańców.
Szpital św. Wincentego w Hammerfeście, poświęcony w 1882 roku, był pierwszą instytucją katolicką w Norwegii w XIX w. Siostry pracowały w nim do czasów powojennych, mimo iż przez dłuższy czas ludzie byli nastawieni do nich raczej sceptycznie. Szpital był dla tamtejszych mieszkańców błogosławieństwem, właśnie dzięki sprawnemu funkcjonowaniu.
W tym czasie siostry posługiwały nie tylko ludziom chorym. Przyjmowały również do swojego domu dzieci z okolicznych wysp. Zapewniały im mieszkanie podczas zimowych miesięcy i katechizowały je. Należy podkreślić poświęcenie misjonarek i ich ciche ofiary ponoszone od samego początku powstania placówki, które na pewno zostały zapisane w Księdze Życia.
Siostry nadal są w Hammerfeście. Czynnie pracują nie tylko na rzecz samej parafii, ale i całego miasta.
Rozwój
Siostry zaangażowały się w pracę na rzecz Norwegów także w innych miastach tego kraju. Misjonarki podejmowały działalność przede wszystkim tam, gdzie potrzeby były największe.
We wrześniu 1887 roku elżbietanki pojechały do Trondheim. Głównym ich zadaniem miała być posługa pielęgniarska, zarówno w mieście, jak i w małym Szpitalu św. Elżbiety, który wkrótce miał powstać. Siostry podjęły się również nauczania w szkole. W 1969 roku szkołę zamknięto, a ostatnie siostry wyjechały z Trondheim w 1998 roku.
Kiedy w 1891 roku elżbietanki przybyły do Oslo, miały przejąć posługę ambulatoryjną w mieście oraz zadania w szkole parafialnej. W późniejszym czasie zakupiły działkę w sąsiedztwie, gdzie wybudowały dom dla ludzi starszych i prowadziły go aż do czasu przeprowadzki na Nordstrand, gdzie również i dziś taki dom się znajduje.
Już w 1888 roku dochodziły pierwsze prośby z Troms, by i tam szare siostry rozpoczęły posługę w szpitalu i szkole. Jednak dopiero dwadzieścia lat później dotarły do tego miasta. Dom został zakupiony już w kwietniu 1906 roku, ale pierwsze siostry dotarły tam dopiero 15 sierpnia.
W 1923 r. rozpoczęły posługę ambulatoryjną w Harstad. Mimo ogromnego dystansu mieszkańców wobec sióstr w początkowym okresie, posługa ta stała się bardzo potrzebna. Później powstał szpital, w którym elżbietanki służyły chorym i najbardziej potrzebującym. Placówkę zamknięto w 1992 roku.
W grudniu 1928 roku pierwsze siostry przybyły do Tnsberg, by urządzić kaplicę oraz mieszkanie dla kapłana i sióstr. Później powstał szpital o oficjalnej nazwie Klinika św. Olafa. Otwarto tam jedyny w całym Królestwie Norweskim oddział laryngologiczny. Kaplica w klinice służyła przez wiele lat jako kościół parafialny. Tym samym pobyt sióstr związał się z historią tamtejszej parafii. Klinikę sprzedano w 1973 roku, jednak siostry nadal służą pomocą mieszkańcom Tnsberga.
Posługa sióstr elżbietanek w Lillestrm bardzo różniła się od posługi zakonnic w innych częściach kraju. Od początku istnienia placówki siostry prowadziły tam przedszkole, które było bardzo popularne w tym mieście. Przedszkole zostało sprzedane w 1979 roku i urządzono w nim dom dla sióstr emerytek. W 1996 roku wszystkie siostry przeniesiono i tym samym placówka przestała istnieć.
Dziś
Obecnie w prowincji jest 21 sióstr w czterech domach. Wiele spośród nas to siostry starsze. Dlatego działalność apostolska bardzo różni się od tej sprzed pięćdziesięciu lat. Nadal jednak widzimy potrzebę bycia w tym kraju, choć brakuje nowych powołań. Sytuacja jest w związku z tym bardzo trudna. Pamiętać jednak warto, że obok koniecznego realizmu liczb, potrzebny jest realizm wiary, który umacnia nadzieję. To przecież sam Bóg zarysował plan duszpasterstwa powołań, który zaczyna się od ufnej modlitwy: proście Pana żniwa. Wiemy i mocno wierzymy, że to, co Pan Bóg rozpoczął przed 125 laty, chce, byśmy nadal kontynuowały na dalekiej norweskiej ziemi.
- Jeżeli chodzi o działalność Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Norwegii, to szczerze mówiąc, absolutnie nie wyobrażam sobie bez nich pracy. Z tym Zgromadzeniem jestem szczególnie związany. Spotkałem się z siostrami już w czasach dzieciństwa, w moich rodzinnych Tychach, gdzie pracowały w domach dziecka, w szpitalach i szkołach. W Norwegii, kiedy tu przybyłem, okazało się, że i tutaj one pracują. Przede wszystkim bardzo mocno są zaangażowane w służbie zdrowia.
Obecnie coraz więcej młodych sióstr przybywa z Polski do Norwegii. Z dumą dodam, że także z moich rodzinnych Tychów. Wszystkie one bardzo szybko i mocno zaangażowały się w duszpasterstwo Polaków, przede wszystkim w pracę w szkole, katechizację oraz pracę z ministrantami. Norwegowie są szczególnie wdzięczni za ich służbę dla ludzi starszych.
- Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził Norwegię w 1989 roku. Podczas odwiedzin Troms - miasta położonego w północnej Norwegii - powiedział do kapłanów i sióstr zakonnych znamienne słowa: "Trwajcie, trwajcie, wasza obecność jest tutaj potrzebna. Owoce będą, jak nie zaraz to choćby za sto lat". Te słowa stały się jakby rękojmią naszego tutaj "trwania". Staramy się realizować jak najpełniej prace rozpoczęte przez elżbietanki przed 125 laty. Realizując swój charyzmat, prowadzimy domy dla osób starszych, pomagamy w katechizacji i w życiu parafialnym. Zapotrzebowanie na pracę sióstr jest jednak większe i wyraża się w coraz to nowych prośbach księży o pomoc w katechezie i duszpasterstwie. Niestety, z racji problemów personalnych nie możemy sprostać wszystkim oczekiwaniom. Licząc na nowe powołania, chciałybyśmy coraz pełniej prowadzić dzieło, które św. Elżbieta zawarła w słowach "Powinniśmy uszczęśliwiać innych".
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








