Miejsca (nie)pamięci

Listopadowe święta: uroczystość Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny i rocznica odzyskania niepodległości skłaniają do szczególnej zadumy nad ludzkim życiem i tym, co po nim pozostaje. Pielęgnujemy więc groby najbliższych, wspominamy i modlimy się za zmarłych, składamy kwiaty i wieńce pod pomnikami. Znany miłośnik Poznania, prof. Zbigniew Zakrzewski, pisał kiedyś, że "spacer...
Czyta się kilka minut

Listopadowe święta: uroczystość Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny i rocznica odzyskania niepodległości skłaniają do szczególnej zadumy nad ludzkim życiem i tym, co po nim pozostaje. Pielęgnujemy więc groby najbliższych, wspominamy i modlimy się za zmarłych, składamy kwiaty i wieńce pod pomnikami. Znany miłośnik Poznania, prof. Zbigniew Zakrzewski, pisał kiedyś, że "spacer po cmentarzu budzi smutek i zadumę nad przemijalnością ludzkich żywotów". Mój szczególny smutek w tych dniach budzi natomiast nieuchronna refleksja, że obok blichtru rocznicowych uroczystości, stoją samotne mogiły, często bezimiennych, a w obecnych czasach boleśnie zapomnianych bohaterów naszej historii.

Zawstydzona Rusałka

Poznańskie jezioro Rusałka i otaczające je lasy to nie tylko miejsce wypoczynku i rekreacji, ale także pamięci narodowej. Tutaj, w latach II wojny światowej rozstrzeliwano mieszkańców Poznania i Wielkopolski, m.in. więźniów obozu w Forcie VII. W pierwszych tygodniach wojny mordowano tu m.in. ofiary tzw. eutanazji eugenicznej - zaczadzonych spalinami samochodowymi niepełnosprawnych i psychicznie chorych z poznańskich i wielkopolskich szpitali. Po wojnie ponure miejsca kaźni nad Rusałką, a także w lesie na Dębinie zostały stosownie oznaczone. Stworzono trzy miejsca pamięci narodowej na cześć kilkuset Polaków rozstrzelanych podczas wojny. Głazy lub obeliski z tablicami pamiątkowymi umieszczono po południowej, północnej i zachodniej stronie jeziora Rusałka oraz na Dębinie obok nasypu kolejowego.

W poszukiwaniu pamięci

Dziś, by odnaleźć te obiekty, trzeba dysponować zdolnościami niemal traperskimi. Wszystkie trzy miejsca nad Rusałką ukryte są w gąszczu lasów otaczających jezioro. Większość poznaniaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Prawie nikt nie składa już tam kwiatów, nie zapala zniczy. Droga do tych miejsc nie jest oznaczona i wiedzie wśród gałęzi, poprzez wysokie krzaki. Jedynie obelisk na południowym brzegu Rusałki jest łatwiejszy do zidentyfikowania, tam też zaglądają uczniowie pobliskich szkół, grabią niekiedy liście, składają kwiaty…

Miasto stara się

Odpowiedzialnym za opiekę nad pomnikami i miejscami pamięci narodowej znajdującymi się na terenach miejskich jest Urząd Miasta Poznania. - Sytuacja miejsc nad Rusałką jest nam znana - mówi Jarosław Anczewski z Wydziału Kultury i Sztuki UM. - Przed niespełna miesiącem urzędnicy odbyli nawet wizję lokalną w tych miejscach. Rzeczywiście są one zaniedbane. Podjęliśmy więc decyzję o odnowieniu omawianych obiektów. Nie wiem tylko, czy ze względu na warunki pogodowe uda się to jeszcze w tym roku, czy dopiero w następnym - dodaje Anczewski. Urzędnik wskazuje jednocześnie, że w ostatnim czasie miasto doprowadziło do odnowienia kilku wielkich pomników - Armii Poznań, Poznańskich Krzyży, Powstańców Wielkopolskich czy Martyrologii Żydowskiej. Trudno nie przyznać mu w tej mierze racji. Jednak wiele obiektów, nawet tych odnowionych, nie jest otoczonych właściwą opieką i to nie zawsze z winy miasta. Pomnik Armii Poznań przy Wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu nadal staje się torem przeszkód dla tzw. rolkowców albo miejscem spożywania alkoholu. Wydaje się, że kontrole Straży Miejskiej są tam nadal zbyt rzadkie. A tymczasem ten pomnik został właśnie niedawno przez miasto odnowiony - byłoby niedobrze, gdyby niebawem znów potrzebny był mu remont.

Pomniki i groby nie zarabiają na siebie i własne utrzymanie. Przeto opieka nad takimi obiektami spoczywa na barkach władz i urzędników. Jednak w równym stopniu od nas, przeciętnych obywateli, zależy, w jaki będziemy dbać o pamięć o naszej przeszłości i jej bohaterach, pielęgnując tym samym naszą własną, nadwątloną niekiedy tożsamość.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2005