Jak Chopin

Dobrze, że XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina nie zapamiętamy tylko ze względu na skandalicznie mdłe wykonania i budzący wątpliwości skład jury. Z ulgą można powiedzieć, że wszystko to przysłonił ogromny talent młodego polskiego pianisty, zdobywcy wszystkich możliwych nagród, Rafała Blechacza, który "grał Chopina jak Chopin".



Nasz warszawski konkurs...
Czyta się kilka minut

Dobrze, że XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina nie zapamiętamy tylko ze względu na skandalicznie mdłe wykonania i budzący wątpliwości skład jury. Z ulgą można powiedzieć, że wszystko to przysłonił ogromny talent młodego polskiego pianisty, zdobywcy wszystkich możliwych nagród, Rafała Blechacza, który "grał Chopina jak Chopin".

Nasz warszawski konkurs pianistyczny uważany jest za najbardziej snobistyczny: jeśli jakikolwiek pianista na świecie chce coś osiągnąć, powinien mieć w swoim dossier wpisany udział co najmniej w II etapie Konkursu Chopinowskiego. Poza tym, oczywiście, uczestniczy najczęściej w pozostałych, również należących do czołówki, konkursach: im. Czajkowskiego w Moskwie, van Cliburna w Teksasie, Artura Rubinsteina w Tel Awiwie czy Long-Thibaud w Paryżu.

Konkurs Chopinowski po raz pierwszy odbył się w 1927 roku i od tego czasu zawsze gromadził śmietankę towarzyską z najwyższych kręgów, prawdziwą elitę pianistów. Był wydarzeniem, na które czekało się całe pięć lat. Tak jest do dzisiaj, choć o laureatach ostatnich konkursów najczęściej się po prostu nie pamięta. Utyskiwania na wybory jurorów powtarzają się coraz częściej, lecz mimo to chętnych do udziału w konkursie było w tym roku rekordowo dużo. Aż 257 uczestników musiało przesłuchać jury podczas pierwszego "przesiewu". Dotychczas na tym etapie wystarczały nagrania VHS, jednak tym razem - z powodu potencjalnie możliwych technicznie do zrobienia "drobnych poprawek" - postanowiono przesłuchać pianistów na żywo. Teoretycznie więc nie powinno być żadnych niespodzianek, a jednak wykonania, jakie usłyszeliśmy w finale, pozostawiały wiele do życzenia. Za każdym razem przekonujemy się także, że najlepiej opłaca się być przeciętnym i niezbyt oryginalnym, ponieważ jury żadnych indywidualności nie znosi. Po kolei odpadali pianiści interesujący, jak: Wen-Yu Shen, Ingolf Wunder, Marko Mustonen, Tsujii czy Mei-Ting Sun. W finale było najgorzej, wszyscy zauważyli, że wykonania koncertów zabrzmiały mdło i po prostu słabo. Niesmaku dodał fakt, że niemal wszyscy laureaci okazali się uczniami członków jury. Dobro wynikłe z tej niezręcznej sytuacji jest takie, że wreszcie głośno i oficjalnie zaczęto o tym problemie mówić i być może za pięć lat do takich sytuacji nie dojdzie. Krytykuje się zresztą także fakt, że w skład jury wchodzą sami profesorowie i to w większości Polacy. Brakuje wielkich nazwisk pianistów koncertujących.

Na tym tle dwudziestoletni Rafał Blechacz błyszczy olbrzymim talentem, a jednocześnie ujmującą skromnością. W pamięci każdego słuchacza pozostanie jego interpretacja Koncertu e-moll, zagranego na zakończenie konkursu. Kilka godzin potrzebowali jednak profesorowie, by oznajmić, że to on został tegorocznym zwycięzcą najbardziej prestiżowego konkursu pianistycznego na świecie. Różnica między nim a pozostałymi uczestnikami była tak duża, że nie przyznano w ogóle drugiej nagrody. Blechacz otrzymał również nagrody za najlepsze wykonanie poloneza (Towarzystwa im. F. Chopina), mazurków (Polskiego Radia) i koncertu (Filharmonii Narodowej). Nie ma się co dziwić, japońscy pianiści, wśród których ten konkurs cieszy się ogromną popularnością, potrafią może grać "co do nuty", ale trudno jest im zrozumieć "polską duszę" i przysłowiowe mazurskie wierzby. Zachwycające wykonania Blechacza miały w sobie właśnie to "coś" porywającego i ściskającego za serce.

Ten skromny dwudziestolatek pochodzi z Nakła nad Notecią, a gry na fortepianie uczy się od 5. roku życia. Po raz pierwszy zagrał Chopina w wieku 11 lat, był to Nokturn H-dur opus 32 nr 1, od 2000 roku uczy się w klasie fortepianu Katarzyny Popowej-Zydroń. Jest studentem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Od dziesięciu lat zdobywa główne nagrody na różnych konkursach pianistycznych. Jak sam mówił w krótkich pokonkursowych wywiadach, jego wzorem jest Krystian Zimerman, zwycięzca konkursu sprzed trzydziestu lat. Oprócz niego Polacy triumfowali jeszcze dwa razy: Halina Czerny-Stefańska w 1949 roku i Adam Harasiewicz w 1955.

Teraz zwycięzca ruszy w trasę koncertową. Będziemy mogli "na żywo" przekonać się, jak gra ten, który najbardziej przypomina Chopina.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2005