Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz odpowiada

ks. Jan
Fot.

Często zdarza się rodzicom, że ich dziecko w ważnej sprawie łamie Boże przykazanie, np. przysięgę małżeńską czy inny ślub złożony Bogu, i wchodzi na drogę niewierności Bogu, którą rodzic w swoim sumieniu uważa za niedopuszczalną. Jak rodzic wtedy powinien zareagować? Jaka jest granica wypominania grzechu, żeby nie zniszczyć człowieka, swojego dziecka, które się kocha? Barbara...

Często zdarza się rodzicom, że ich dziecko w ważnej sprawie łamie Boże przykazanie, np. przysięgę małżeńską czy inny ślub złożony Bogu, i wchodzi na drogę niewierności Bogu, którą rodzic w swoim sumieniu uważa za niedopuszczalną. Jak rodzic wtedy powinien zareagować? Jaka jest granica wypominania grzechu, żeby nie zniszczyć człowieka, swojego dziecka, które się kocha?

Barbara


Dosyć często spotykam się z podobnymi problemami w mojej pracy duszpasterskiej. Często rodzice pytają, jak mają w takich sytuacjach postępować. Jest to istotny przejaw konfliktu pokoleń, gdzie młodzi chcą zaakcentować swoją niezależność i nowoczesność. Dlatego, nieraz trochę na złość rodzicom, zrywają z tradycją, tą religijną też. Bezwzględnie na pierwszym miejscu w takiej sytuacji musi znaleźć się modlitwa. Najpierw za siebie samego. Rodzic powinien prosić Boga o pokój serca, o mądrość i roztropność, by wiedzieć, jaki sposób postępowania obrać. Następnie trzeba modlitwą otoczyć nasze dziecko. I to jest najbardziej skuteczne działanie, jakie mogą podjąć rodzice. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa, a wszędzie tam, gdzie zawodzą ludzkie środki, modlitwa czyni cuda. Pamiętajmy o słowach Jezusa, że w niektórych sprawach tylko modlitwą i postem można coś zdziałać.
Obowiązkiem moralnym i prawem rodzica jest zademonstrowanie młodemu człowiekowi swojej dezaprobaty. Można i trzeba powiedzieć o swoich odczuciach - bólu, zmartwieniu, trosce. Chodzi jednak o to, by oddzielić czyn od człowieka, by zaznaczyć wyraźnie, że choć je kochamy, bo jest naszym dzieckiem, to przecież trudno nam zaakceptować jego życiowe wybory. Jestem stanowczym przeciwnikiem odwracania się od takiego "marnotrawnego syna". Jezus, opowiadając w Ewangelii tę przypowieść, pokazał nam rozwiązanie. Ojciec z przypowieści przyjął skruszonego syna. Nawet jeśli młody człowiek daleko odejdzie, warto, by wiedział, że ma dokąd wrócić. Atakiem, krytyką, groźbami niewiele zdziałamy, natomiast pogoda ducha i miłość zawsze mogą być zachętą, by wrócić na drogę Bożą.
Trudno jest rodzicom zaakceptować dorosłość swoich dzieci. To, że układają sobie życie po swojemu, że nie chcą słuchać rad, to, że odchodzą od tradycji rodzinnej i religijnej. Jednakże każdy ma prawo żyć po swojemu. Człowiek czuje się odpowiedzialny za swoje dziecko do końca życia, ale ta rzeczywista odpowiedzialność kończy się, kiedy młody człowiek osiąga pełnoletność. Wobec prawa to on odpowiada, a nie jego rodzice. Zaufanie do Boga może pomóc uniknąć zamartwiania się. Po prostu trzeba powierzyć taką sprawę Bogu i ufać w Jego Opatrzność i Miłosierdzie. Miłość i Miłosierdzie to najważniejsze zasady naszej wiary.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki