Logo Przewdonik Katolicki

Pierwszy raz w Poznaniu

Adam Suwart
Fot.

Ojciec Święty Jan Paweł II przybył do Poznania po raz pierwszy z oficjalną wizytą apostolską niezapomnianego 20 czerwca 1983 roku. Kontakty Karola Wojtyły ze stolicą Wielkopolski mają jednak znacznie dłuższą tradycję. Pierwszy udokumentowany pobyt przyszłego papieża przypadł na dni od 23 lutego do 1 marca 1959 roku. Na przełomie lutego i marca 1959 roku, kiedy Karol Wojtyła był...

Ojciec Święty Jan Paweł II przybył do Poznania po raz pierwszy z oficjalną wizytą apostolską niezapomnianego 20 czerwca 1983 roku. Kontakty Karola Wojtyły ze stolicą Wielkopolski mają jednak znacznie dłuższą tradycję. Pierwszy udokumentowany pobyt przyszłego papieża przypadł na dni od 23 lutego do 1 marca 1959 roku.



Na przełomie lutego i marca 1959 roku, kiedy Karol Wojtyła był już od kilku miesięcy biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej, przybył do Poznania, aby w kościele Ojców Dominikanów wygłosić rekolekcje dla młodzieży akademickiej. Obiecał przyjechać, by głosić nauki rekolekcyjne kilka miesięcy wcześniej, jeszcze jako ksiądz nieświadomy czekającej go niebawem nominacji biskupiej. Wędrując bieszczadzkimi szlakami w otoczeniu krakowskiej młodzieży, napotkał grupę poznańskich studentów. Ci, urzeczeni osobowością księdza Wojtyły, namówili go na przybycie do Poznania, z rekolekcjami, na drugi rok, w okresie Wielkiego Postu. Dnia 4 lipca 1958 roku 38-letni ksiądz z bieszczadzkich szlaków został prekonizowany biskupem tytularnym Ombi i sufraganem krakowskim. Mimo natłoku obowiązków, dotrzymał słowa i jako młody biskup przybył do Poznania, by spotkać się z tutejszym środowiskiem akademickim.

Testament cierpienia


Z odbytych w poznańskim kościele Ojców Dominikanów spotkań zachowały się jedynie fragmentaryczne zapisy. Dwie konferencje księdza biskupa Wojtyły zostały utrwalone stenograficznie, pozostałe treści wygłoszonych nauk przetrwały w czynionych "na żywo" notatkach osób prywatnych.
Wówczas podczas jednej z konferencji przyszły papież wypowiedział znamienne słowa, które miały wypełnić się w jego własnym heroicznym życiu po kilkudziesięciu latach: "Elementarny pozytyw, który znajduje się w życiu Chrystusa i każdego człowieka - to cierpienie. Tak, znajduje się ono wybitnie w życiu Chrystusa i znajduje się w życiu każdego człowieka! Przyrównać swoje cierpienie do Chrystusowego, upodabniać się do tego wzoru najdoskonalszego i najpełniejszego Człowieka. To zaskakujące, a jednak tak jest. (...) Nikt nie wie o cierpieniu poza samym cierpiącym. A cierpienie jest najczęstszym pozytywem człowieka. I jest to pozytyw z pozycji Chrystusa. Bo zwyczajnie wprawdzie patrzymy na cierpienie od zewnątrz, ale ono ma swój wyraz wewnętrzny. Cierpienie jest jakąś tajemnicą, która jest w ludziach! Przykład: schorzały, sparaliżowany, a uśmiechnięty człowiek - to przecież tajemnica. I to ważne, że tę tajemnicę cierpienia coraz bardziej czas realizuje. Każdy musi się w nią zagłębić, każdy musi coś uczynić ze swego cierpienia".
Któż z młodych ludzi, zgromadzonych w 1959 roku w poznańskim kościele Ojców Dominikanów, wsłuchujących się w słowa i wpatrujących się w oblicze młodego i dynamicznego biskupa z Krakowa, mógł się spodziewać, że ten sam człowiek za niemal pół wieku jako stary i umierający papież uczyni ludzkości tak wielki dar ze swego własnego cierpienia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki