Logo Przewdonik Katolicki

Najpiękniejszy czerwiec w Poznaniu

Adam Suwart
Fot.

Od kilku lat, każdego roku w czerwcu na Łęgach Dębińskich w Poznaniu zbierają się wierni, aby wraz z biskupami i duchowieństwem uczestniczyć w uroczystej Mszy św. Bez względu na pogodę - dokuczliwy upał czy deszcz i wiatr - poznaniacy dziękują Opatrzności Bożej za dar pierwszej wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Poznaniu, do której doszło 20 czerwca 1983 roku. Wielu wiernych...

Od kilku lat, każdego roku w czerwcu na Łęgach Dębińskich w Poznaniu zbierają się wierni, aby wraz z biskupami i duchowieństwem uczestniczyć w uroczystej Mszy św. Bez względu na pogodę - dokuczliwy upał czy deszcz i wiatr - poznaniacy dziękują Opatrzności Bożej za dar pierwszej wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Poznaniu, do której doszło 20 czerwca 1983 roku.



Wielu wiernych spodziewało się, że nowo wybrany papież nawiedzi Poznań już podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku. Tak się jednak nie stało. Poznaniacy musieli poczekać jeszcze cztery lata na spotkanie z Namiestnika Chrystusowym. Swój smutek, że podczas pierwszej pielgrzymki do Polski nie mógł odwiedzić Poznania, Papież wyraził 30 września 1980 roku w Rzymie podczas pierwszej pielgrzymki archidiecezji poznańskiej do Watykanu. Przyjmując dary z rąk poznańskich archidiecezjan, Ojciec Święty powiedział wówczas: "Przyjmuję te prezenty, które od was otrzymałem, a więc ten gobelin, który będzie mi przypominał stary Poznań, Gród Przemysława. Także i ten album będzie mi przypominał, że podczas mojego pobytu w Polsce w 1979 roku nie byłem w Poznaniu. Będzie mi to przypominał, będzie mi to wyrzucał. Ja chcę z tym wyrzutem sumienia żyć. Ale wiecie dobrze że nie jest dobrze żyć z wyrzutem sumienia. Trzeba coś zrobić, żeby zdjąć ten wyrzut".

Oczekiwanie na Pielgrzyma


Wiosną 1983 r. było już powszechnie wiadomo, że podczas kolejnej wizyty Ojca Świętego w Polsce odwiedzi on także Poznań. Kościół poznański, kierowany wówczas przez arcybiskupa metropolitę poznańskiego Jerzego Strobę, rozpoczął energiczne przygotowania do godnego przyjęcia Papieża Polaka. Organizacja tak wielkiego i bezprecedensowego w dziejach miasta wydarzenia była zadaniem niezwykle trudnym. Przede wszystkim decydowały o tym warunki polityczne. Polska była wówczas nadal krajem zniewolonym. I choć sumienia ludzkie rozbudził już głos Papieża z 1979 roku, to jednak nadal trwał stan wojenny, a władze państwowe i partyjne czyniły wszystko, co mogły, by Papieża jak najbardziej odizolować od milionów wiernych. "Bardzo stanowcza była polityka władz, by Papieża maksymalnie izolować od ludzi. Długo toczył się bój o to, by Ojciec Święty mógł wjechać w sektory. MSW było temu zdecydowanie przeciwne", opowiadał po latach w jednym z wywiadów ksiądz biskup Marek Jędraszewski, wówczas jeden z organizatorów pobytu Papieża w Poznaniu. "Ojciec Święty jeszcze przed przyjazdem do Polski wyraził życzenie, aby mógł zejść do krypty arcybiskupów poznańskich w katedrze i pomodlić się przy grobie arcybiskupa Antoniego Baraniaka, którego darzył ogromnym szacunkiem. Strona rządowa nie chciała się na to zgodzić", dodał ksiądz biskup.

"Tu es Petrus"


Historyczny dzień, 20 czerwca 1983 roku, nadszedł szybko. Było pogodnie, niebo nad Poznaniem niemal bezchmurne. Już w nocy na poznańskich Łęgach Dębińskich zaczęli gromadzić się wierni, gotowi na spotkanie z Ojcem Świętym. Papież przybył na rozległe miejsce spotkania w asyście arcybiskupa Jerzego Stroby. Entuzjazm wiernych trudny był do opisania. Dość powiedzieć, że według szacunków na terenach, które dziś noszą nazwę parku im. Jana Pawła II, zgromadziło się ponad milion wiernych. Było to więc ponad dwa razy tyle, ile wynosiła wówczas liczba ludności Poznania. To wtedy padły podniosłe słowa, które do dziś dźwięczą w duszy każdego poznaniaka: "Wielka jest moja radość, że mogę dzisiaj przybyć do Grodu Przemysława, pielgrzymując do Polski na ojczysty jubileusz Pani Jasnogórskiej. Wielka jest moja radość, że mogę tu przybyć i wspólnie z wami, drodzy bracia i siostry, dziedzice milenijnej przeszłości Narodu i Kościoła, powtórzyć Piotrowe wyznanie. (...) Zdaję sobie sprawę, że miejsce, na którym stoję, odegrało podstawową rolę nie tylko w historii chrześcijaństwa, ale także w historii państwa i kultury polskiej. (...) Cieszę się, że mogę stanąć na tym miejscu, pośrodku najstarszej z ziem piastowskich, gdzie przed tysiącem z górą lat zaczęły się dzieje Narodu, Państwa i Kościoła".

Do ludzi pracy i wsi


W swej homilii Papież mówił dużo o historii Poznania i Wielkopolski. Wspominał, że to najpierw tutaj wraz z Chrystusem przyszła Ewangelia i całe objawienia. Ze tu poprzez pierwszego polskiego biskupa Jordana zaczął się tworzyć polski episkopat i cała wspólnota wiernych. Papież wspominał wielkopolski etos "pracy tylu pokoleń"; wielkopolską "tradycję głębokiego związania z ziemią", wywodzącą się z czasu zaborów, kiedy zaborcy usiłowali wynarodowić Polaków z ich odwiecznej piastowskiej ojcowizny. Cytując swego poprzednika Papieża Jana XXIII, Ojciec Święty zwrócił się właśnie w Poznaniu do ludzi pracy i ludzi wsi: "Trzeba przede wszystkim zbadać, co należy czynić, by wynaleźć skuteczne sposoby zmniejszania tak wielkich dysproporcji między opłacalnością rolnictwa, przemysłu i produkcji usług; następnie co zrobić, ażeby w miarę możności zmniejszyć różnice między poziomem życia i kultury ludności wiejskiej a stopą życiową mieszkańców miast".

Błogosławiona Urszula


Kulminacyjnym punktem wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w czerwcu 1983 roku była jednak beatyfikacja Matki Urszuli Ledóchowskiej. "Powołaniem Urszuli była młodzież i jej wychowanie, poza tym wieloraka pomoc w duszpasterstwie Kościoła. (...) Tu, w Pniewach, blisko Poznania, znajduje się macierzysty dom Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego - zwanych powszechnie: urszulanki szare. Matka Urszula Ledóchowska jest założycielką tej polskiej gałęzi urszulanek, a także domu w Pniewach. (...) Wpisując Matkę Urszulę w poczet błogosławionych, pozostawiamy ją Kościołowi w Polsce i Zgromadzeniu Sióstr Urszulanek na chwałę Bożą, ku podniesieniu dusz ludzkich i wiecznemu ich zbawieniu".

Pragnę i ja uklęknąć...


Pod koniec homilii Ojciec Święty wypowiedział niezapomniane zdania. Przypominając historię przedwojennego Poznania, wspomniał najpierw o wotum poznaniaków za odzyskaną w 1918 roku niepodległość - pomniku Najświętszego Serca Jezusowego, który stał na dzisiejszym placu Mickiewicza. Dodał następnie: "Dziś na tym miejscu stanęły dwa krzyże na pamiątkę ofiar z 1956 roku. Z różnych motywów - ze względu na dawniejszą i bliższą przeszłość - to miejsce jest czczone przez społeczeństwa Poznania i Wielkopolski. Pragnę więc i ja również uklęknąć w duchu na tym miejscu i złożyć cześć...".
Niestety, ówczesne władze państwowe uczyniły wszystko, aby nie dopuścić Papieża na plac Mickiewicza. Teren wokół krzyży w centrum Poznania zabezpieczono na tyle, aby nikt nie mógł się tam zbliżyć, nawet wiele godzin po zakończeniu uroczystości. Cały świat zobaczył wtedy, jak bardzo totalitarny system boi się prawdy, którą z taką siłą budził Ojciec Święty w narodzie, także w Poznaniu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki