Logo Przewdonik Katolicki

2005 rok prawdy

Abp Stanisław Gądecki
Fot.

Żyjemy dzisiaj konsekwencjami wydarzeń z 1989 roku, także na płaszczyźnie religijnej. W tamtym bowiem momencie, razem z marksizmem, upadła nadzieja na istnienie całościowego sposobu formowania historii świata na "właściwą" drogę. Załamała się wiara w to, że wiarę da się całkowicie zastąpić wiedzą, a wiedzę praktyką. To załamanie spowodowało w świecie ogromny wstrząs. Ci,...

Żyjemy dzisiaj konsekwencjami wydarzeń z 1989 roku, także na płaszczyźnie religijnej. W tamtym bowiem momencie, razem z marksizmem, upadła nadzieja na istnienie całościowego sposobu formowania historii świata na "właściwą" drogę. Załamała się wiara w to, że wiarę da się całkowicie zastąpić wiedzą, a wiedzę praktyką.
To załamanie spowodowało w świecie ogromny wstrząs. Ci, którzy pokładali nadzieję w naukowe rozwiązanie wszystkich ludzkich problemów zobaczyli fiasko tego systemu. Ale wstrząsem było także fiasko oświeceniowego dziedzictwa europejskiego racjonalizmu ostatnich dwustu lat. Nie mogło to nie doprowadzić w Europie do nihilizmu lub skrajnego relatywizmu. Ludzie stracili wiarę w sens dokonujących się przemian. Stracili nadzieję, że świat w ogóle da się zmienić i że opłaca się go zmieniać.

Wielu pyta jak Piłat: Cóż to jest prawda?



Odtąd skrajny relatywizm stał się jedynym z największych trudności współczesnej Europy. W obliczu wielkich problemów związanych z kształtowaniem wspólnot państwowych, duch charakterystyczny dla naszej epoki pyta jak Piłat: Cóż to jest prawda?
Ilustruje to postawa współczesnej nauki, która chociaż szuka prawd, to jednak jako nienaukowe traktuje samo pytanie o prawdę. Prawo do poznania prawdy uważa się dzisiaj za zagrożenie dla tolerancji i wolności. Ten duch dociera do najgłębszych pokładów europejskiej kultury a nawet religii.

Nowe rozumienie dialogu



Gdy ludzie zastanawiają się na przykład nad zadaniami dialogu międzyreligijnego, najczęściej nie pytają już o prawdę tylko o praktykę; interesuje ich to, w jaki sposób połączyć wszystkie religie w jednym zadaniu budowania lepszego społeczeństwa, lepszej przyszłości. Nie wiedząc, co jest prawdą, chcą się zająć reformowaniem społeczeństw, ponieważ pojęcie wyzwolenia uznano za tożsame z pojęciem zbawienia. Ten dogmat relatywizmu przekreśla także sens misji chrześcijańskich, które, miast być przekazywaniem prawdy i miłości, miałyby być wyrazem arogancji chrześcijan wobec innych kultur i religii.
Na miejsce misji proponuje się wprowadzenie nowego modelu, relatywistycznego modelu dialogu, który polega na ustawieniu własnej wiary obok innych wierzeń i przekonań i nie przyznawaniu jej większej prawdziwości niż stanowisku innych. Według takiej wizji dialogu, druga strona ma tyle samo, jeśli nie więcej racji niż ja. Aby pogłębić współpracę z innymi religiami należałoby w punkcie wyjścia przyjąć zasadę równorzędności i względności wzajemnych pozycji. Wiara w słuszność własnej drogi prowadzi bowiem do fanatyzmu.

Ciągle pozbawieni wolności



Relatywizm stał się też silniej niż dotąd filozoficzną podstawą demokracji, która zakłada, że wolność nie jest niczym innym, jak systemem względnych i wzajemnie uwarunkowanych punktów widzenia. Nikt nie zna właściwej drogi, trzeba więc być otwartym i tolerancyjnym.
Jest to w dużej mierze słuszne w dziedzinie polityki, bo nie istnieje jedyna właściwa opcja, ale i tutaj skrajny relatywizm nie jest możliwy, ponieważ istnieje bezprawie, które nigdy nie może stać się prawem i istnieje prawo, które nigdy nie będzie bezprawiem. Trzeba jednak dodać, ze przeważający w polityce i gospodarce system liberalny nie przyniósł również spodziewanego raju. Zbyt dużo pojawiło się ludzi, którzy nie mają udziału w tak zdobytej wolności, a nawet stracili wszelką wolność.
Na nowo bezrobocie stało się zjawiskiem masowym. Poczucie bycia niepotrzebnym i zbędnym doskwiera nie mniej niż nędza materialna. Poszerza się pozbawiony skrupułów wyzysk. Zorganizowana przestępczość wykorzystuje szanse, jakie stwarza samowola.

Niewolnicy użyteczności



Z kolei błędne rozumienie wolności jako wyzwolenia z wszelkich obowiązujących norm i stałego poszerzania indywidualnej wolności kieruje się przeciwko przyszłości człowieka i ludzkości. Wszędzie tam, gdzie kryterium użyteczności postawiono ponad prawdę, człowiek stał się niewolnikiem użyteczności i tych, którzy decydują o tym, co jest użyteczne. O stałym poszerzaniu granic ludzkiej wolności ma decydować zgodna opinia większości, albo raczej konsensus tych, którzy umieją argumentować i w charakterze adwokatów reprezentują tych, którzy nie umieją argumentować. Łatwo zaś dostrzec, jak szybko pewne grupy partyjne o określonym klimacie intelektualnym zaczynają się wczuwać w rolę jedynego reprezentanta postępu i odpowiedzialności.

Zapominanie i odrzucanie



W przyszłym więc roku stoją przed nami dwa zjawiska: łagodniejszy proces "zapominania chrześcijaństwa" oraz proces czynnego odrzucania tej religii przez polityków. W tym pierwszym przypadku zasady chrześcijańskie zastępowane są zasadą zgody na wszystko, co zaspokaja ludzkie potrzeby. W drugim przypadku, odrzucanie odbywa się poprzez wprowadzanie zmian legislacyjnych, które pociągają za sobą zmiany obyczajowe, np. dotyczące związków homoseksualnych, czy prób zniesienia wszelkich oznak życia religijnego.
Przykładem tego drugiego działania są niektóre nurty socjalizmu i socjalnego liberalizmu, szczególnie w Europie kontynentalnej, które - wykorzystując struktury Unii Europejskiej - programowo walczą z religią. Przykładem tego nurtu jest sprawa włoskiego polityka i filozofa Rocco Buttiglione, którego kandydaturę na Komisarza Unii Europejskiej zablokowali właśnie liberałowie. To, jak wyglądało faktycznie przesłuchanie w Strasburgu i jak przeinaczono jego wypowiedź w mediach, źle rokuje na przyszłość wolności słowa i przekonań chrześcijańskich w Europie. Nurt liberalizmu określanego mianem laicyzmu absolutyzuje wolność, a w konsekwencji dąży do prawa do aborcji, eutanazji czy uznania związków homoseksualnych, co jest dla Kościoła nie do zaakceptowania.

Poszukiwanie prawdy



W odpowiedzi na te szeroko rozpowszechniane relatywistyczne tendencje musimy w nowym roku ciągle sobie przypominać, że wiara chrześcijańska, wyrastająca z wiary Abrahama, kładzie zasadniczy nacisk na kwestię prawdy, a więc na to, co ludzi zawsze obchodzi i co ludzi łączy. Czas Bożego Narodzenia przypomniał nam ową tajemniczą Prawdę, która staje się stworzeniem i ostatecznie jedna stworzenie ze Stwórcą.
W Jezusie Chrystusie Bóg objawił się jako "pełen łaski i prawdy" (J 1,14). Pójść za Jezusem oznacza żyć "Duchem Prawdy", którego Ojciec posyła w Jego imieniu (J 14,26) i który prowadzi "do całej prawdy" (J 16,13). "Żyć w prawdzie" znaczy żyć na wzór Pana. "Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą" (1 J 1, 6).

Dochodzenie do prawdy



Prawda stanowić będzie zawsze stabilny fundament ludzkich działań. I tak na przykład konstruktor domu musi przed rozpoczęciem budowy stwierdzić, czy dany teren nadaje się do wzniesienia na nim zamierzonej budowli. Każda pomyłka, czyli rozminięcie się z prawdą, okażą się groźne w skutkach. Z tej racji konieczne jest uczciwe dochodzenie do prawdy w każdej dziedzinie życia, a zwłaszcza w sferze moralnej i religijnej. Inaczej mówiąc trzeba poznać to, co rzeczywiście jest dobre lub złe dla człowieka, szukać prawdy, szanować ją, żyć według jej wymagań i na różne sposoby przekazywać ją innym.

Dzielenie się prawdą



Prawdy, zwłaszcza religijnej i moralnej, nie można zachowywać wyłącznie dla siebie. Trzeba nią również innych ubogacać. Można to czynić słowem i przez świadectwo życia. Każdy chrześcijanin, gdziekolwiek żyje, jest zobowiązany - w przyszłym roku dojrzalej niż w minionym - ukazywać świadectwem słowa i przykładem życia nowego człowieka, przyobleczonego przez chrzest i działanie Ducha Świętego, który umocnił ich w sakramencie bierzmowania. W sytuacjach, które wymagają świadectwa wiary, wyznać ją bez dwuznaczności, jeśli chce zachować "czyste sumienie wobec Boga i wobec ludzi" (Dz 24,16).
Prawda jako prawość postępowania i prawość słowa ludzkiego nazywa się prawdomównością, szczerością lub otwartością. Polega ona na tym, by okazywać się prawdziwym w swoich czynach, by mówić prawdę w swoich słowach, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy (KKK 2468). Prawdomówność zachowuje złoty środek między tym, co powinno być wyjawione, a sekretem, który powinien być zachowany; prowadzi ona do uczciwości i dyskrecji.

Prawda i wolność



W osobie Słowa Wcielonego odkrywamy ponadto, że prawda i wolność są od siebie zależne. Że opowiedzenie się po stronie prawdy wymaga nieraz ograniczenia wolności, zaś nieskrępowane korzystanie z wolności stoi często w kolizji z prawdą.
W Jego świetle rozpoznajemy, że prawo ludzkie o tyle ma istotne znamiona prawa, o ile jest zgodne z prawym rozumem, tylko wtedy bowiem jest jasne, że pochodzi od prawa wiecznego. O ile natomiast nie jest zgodne z rozumem, staje się prawem niegodziwym, staje się inną formą przemocy, której rozporządzenia - jako sprzeczne z porządkiem moralnym - nie obowiązują w sumieniu.
Wartości ewangelijnych nigdy nie można narzucać siłą, gdyż prawda narzuca się tylko siłą samej prawdy. Boga przychodzącego w ludzkiej postaci można zaakceptować jedynie w wolności, z wewnętrznego przekonania. Na tym polega wielkość człowieka, że ma możność wyboru dobra i odrzucenia zła, które w ostatecznym rozrachunku oznacza jego przegraną.
W osobie i działalności Mesjasza odkrywamy nie tylko jego związek z Bogiem, ale i związek Boga z nami, bliskość Boga z ludźmi. W Nim objawia się także prawdziwe braterstwo i jedność międzyludzka. Jest ona nie do wyobrażenia bez autentycznej więzi z Chrystusem. "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20).

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki