Logo Przewdonik Katolicki

Zostawić decyzję Bogu

ks. Jan
Fot.

(...) Ciągle się zastanawiam nad jednym problemem, który bardzo mocno dotyczy moich najbliższych. Powiem krótko - chodzi o nawrócenie jednego z członków rodziny. Modlimy się o to w całej rodzinie już od paru lat. Ofiarowaliśmy w tej intencji pielgrzymki, Msze Święte oraz posty. Co jeszcze musimy zrobić, żeby nas Bóg wysłuchał? Czy to jest w ogóle możliwe, aby Pan Bóg tu zadziałał,...

(...) Ciągle się zastanawiam nad jednym problemem, który bardzo mocno dotyczy moich najbliższych. Powiem krótko - chodzi o nawrócenie jednego z członków rodziny. Modlimy się o to w całej rodzinie już od paru lat. Ofiarowaliśmy w tej intencji pielgrzymki, Msze Święte oraz posty. Co jeszcze musimy zrobić, żeby nas Bóg wysłuchał? Czy to jest w ogóle możliwe, aby Pan Bóg tu zadziałał, bo my powoli tracimy nadzieję.

Mirosław


Obawiam się, że będzie mi trudno udzielić Ci przekonującej odpowiedzi. Oczywiście, ucieszył mnie Twój list. Chociaż poruszony przez Ciebie temat jest naprawdę bardzo trudny. Nie wszystko bowiem da się rozwiązać przy pomocy logicznych i zgrabnych argumentów. Ostatecznie, trzeba po prostu uwierzyć Panu Bogu tak do końca. Zaufać i resztę Jemu zostawić.
To właśnie przychodzi nam z największą trudnością. Bo wychodzimy z założenia, że skoro coś od siebie daliśmy Panu Bogu, to mamy prawo oczekiwać natychmiastowego odzewu. Trudno nam pogodzić się z tym, że Pan Bóg udziela nam swoich łask, przychodzi z pomocą wtedy, kiedy to On sam uzna za stosowne. Człowiek ma po prostu robić swoje. Wszechmocny bowiem wybierze najwłaściwszy i najlepszy moment na wymodloną przez nas pomoc.
Kiedy czytamy w Ewangelii opisy niektórych cudów dokonanych przez Jezusa, to tak naprawdę bardzo trudno nam uchwycić moment, w którym doszło do Boskiej interwencji. Spójrzmy na przykład na wesele w Kanie Galilejskiej. Słudzy nalali do stągwi wodę i zanieśli staroście weselnemu. Dopiero on odczuł, że woda została przemieniona. Najpierw był potrzebny długi proces deklaracji, wyznania wiary.
Pierwsza zrobiła to Maryja, prosząc Jezusa o interwencję oraz polecając sługom wypełnić wszystkie polecenia swego Syna. Olbrzymią wiarą wykazali się też słudzy wykonujący bezsensowne z pozoru wskazówki Chrystusa. Przecież mogli zaprotestować. Nie zgodzić się na dodatkową, trudną do uzasadnienia pracę. Jednak coś takiego musiało być w postawie Maryi i w zachowaniu Jezusa, że wykonali wszystko, o co ich poproszono. A w odpowiednim momencie łaska Boża dokonała cudu.
Pan Bóg mówi nam wyraźnie, co mamy czynić, żeby doświadczyć cudu. Po prostu robić swoje. Modlić się, pokutować, nawracać się, orędować w ważnej dla nas sprawie i czekać z ufnością. Przecież w każdym Ojcze nasz zgadzamy się na to, bo mówimy: "Bądź wola Twoja". Pomoc Pana Boga nie zależy więc od tego, co Wy jeszcze możecie Mu ofiarować. Modlitwa to nie handel wymienny. To przede wszystkim musi być wyznanie wiary i trwanie niezachwiane w nadziei. Na pewno nadzieja była olbrzymią trudnością dla uczniów, którzy doświadczyli dramatu śmierci Jezusa na krzyżu. Wiara w Jego zmartwychwstanie wydawała się być niemal absurdem. A przecież w odpowiednim momencie i czasie dokonał się cud.
Wierzmy więc Chrystusowi, choćby nadzieja próbowała uciekać z naszych serc. Nigdy nie rezygnujmy z zawierzenia. Pan Bóg na pewno wybierze najwłaściwszy moment i najlepszy dar, którego nawet nie byliśmy w stanie sobie wyobrazić.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki