Miller walczy

O Leszku Millerze mam do powiedzenia wiele rzeczy jak najgorszych, ale muszę przyznać, że jest to twardy zawodnik. Już kilka razy wyglądało na to, że się nie podniesie, a jak dotąd wychodzi z każdej opresji obronną ręką. Ostatnie eseldowskie roszady - Janik za Jaskiernię, Oleksy za Janika, wciągnięcie do prezydium klubu odstawionego wcześniej Kaczmarka - to zręcznie przeprowadzona...
Czyta się kilka minut

O Leszku Millerze mam do powiedzenia wiele rzeczy jak najgorszych, ale muszę przyznać, że jest to twardy zawodnik. Już kilka razy wyglądało na to, że się nie podniesie, a jak dotąd wychodzi z każdej opresji obronną ręką. Ostatnie eseldowskie roszady - Janik za Jaskiernię, Oleksy za Janika, wciągnięcie do prezydium klubu odstawionego wcześniej Kaczmarka - to zręcznie przeprowadzona operacja w stylu "wszystkie ręce na pokład". Miller jest tu zresztą konsekwentny - kiedy ktoś mu w partii zagraża, a jest za silny, żeby go zniszczyć, wciąga go we współodpowiedzialność za bieg wydarzeń; to, co teraz z Oleksym, wcześniej zrobił przecież z Kurczukiem. SLD jako całość też wydaje się konsekwentny: między sobą możemy być na noże, ale na zewnątrz - murem, takiej zasady partia ta trzyma się od dawna i dobrze na tym wychodzi.

Oczywiście, konflikt między Millerem a Oleksym nie wygaśnie, nie skończy się gra niejasnych, brzydkich interesów, które dały o sobie znać niezrozumiałym nawet dla wytrawnych obserwatorów odwołaniem ministra skarbu bez powoływania jego następcy - ale w każdym razie partia wyraźnie staje do walki, by ocalić ze swych wpływów tyle, ile tylko w obecnej sytuacji ocalić zdoła. Partia prawicowa na miejscu SLD pewnie już dawno podzieliła by się na kilka nowych, usiłujących zbić polityczny kapitał na populistycznych obietnicach i atakach na rząd, który wczoraj tworzyły.

Na co może liczyć Miller? Przede wszystkim, na dotrwanie do końca kadencji. Znaczącą grupę w Sejmie stanowią posłowie powyrzucani z różnych partii, którzy nie mają szansy na reelekcję, a nabrali poselskich kredytów i zrobią wszystko, by apanaże posłowania wykorzystać do końca. Można do nich doliczyć posłów, którzy mają małe szanse na powtórne umieszczenie na dobrych miejscach list własnych partii. Wraz z nimi SLD ma sporą większość - z sejmowej arytmetyki wynika więc jasno, że kadencja może zostać skrócona tylko decyzją partii rządzącej.

Po drugie, może Miller liczyć na to, że realizacja podstawowych elementów planu Hausnera da finansom publicznym ulgę, pozwalając do tegoż końca kadencji dotrwać bez katastrofy i tym samym ocalić głosy swego żelaznego elektoratu. Ponieważ notowania "Samoobrony", naturalnego koalicjanta SLD, są wysokie, daje to nawet szansę na utrzymanie się przy władzy. A w każdym razie, pozwala myśleć na tyle o silnej pozycji w następnym Sejmie, by obronić większość zdobyczy.

Po trzecie wreszcie, liczy Miller na pewno na rozbicie opozycji. Czy liczy słusznie, tego jeszcze powiedzieć nie można, ale zobaczymy już niedługo.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2004