Urodzony w 1900 roku francuski pisarz Jiulien Green, wychowany w religii protestanckiej, nawrócił się na katolicyzm pod wpływem rozmów z Jacques'em Maritain i pod wpływem lektury "Traktatu o czyśćcu" świętej Katarzyny z Genui. Maritainem wspominał później, że jego przyjaciel przeszedł głębokie nawrócenie, bo był przekonany, że istnienie czyśćca jest dla niego szansą na zbawienie. "Zrozumiałem że zamiast mieć przed sobą tysiące lat szczęścia, pozostaje mi tylko kilka godzin - pisał Green. - Poczułem, że dom budowany na błędach upada".
Katechizm Kościoła Katolickiego poświęca czyśćcowi trzy punkty, Sobór Watykański II jedynie nadmienia w Konstytucji o Kościele, że człowiek po śmierci poddany jest oczyszczeniu.
Stosunkowo rzadko mówi się o czyśćcu w kazaniach, choć w pobożności wielu ludzi jest on głęboko zakorzeniony. Myśl o nim pomaga ufać, mieć nadzieję, bo nawet dla największego grzesznika pozostawia on jakąś szansę na zbawienie. Idea czyśćca ułatwia niektórym pogodzenie się z niedoskonałościami, małymi wykroczeniami, uzależnieniami tego świata, które mogłyby zostać obmyte i oczyszczone w innym świecie.
- Oczywiście, że czyściec istnieje - stwierdza kategorycznie znajomy ksiądz. A za chwilę, trochę z uśmiechem dodaje: - Moi znajomi, kiedy zatrzyma ich policjant, zawsze w duchu modlą się za dusze w czyśćcu cierpiące, oczywiście te z rodziny policjanta. I zawsze wtedy policjant łagodnieje. Dusze czyśćcowe potrzebują naszej, nawet najkrótszej, modlitwy. I są za nią bardzo wdzięczne.
Z Księgi Machabejskiej i z Listu do Koryntian
Jeśli szukalibyśmy w Biblii podstaw nauki o czyśćcu, to trzeba by przede wszystkim sięgnąć do Drugiej Księgi Machabejskiej. Oto w czasie grzebania poległych w walce Żydów znaleziono przy nich ukryte cenne przedmioty poświęcone bóstwom pogańskim. Wówczas "wszyscy oddali się modlitwie i błagali, aby popełniony grzech został całkowicie wymazany. [...] Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, [Juda] posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech". Natchniony autor pochwalił ten czyn, dając wyraz przekonaniu, że "gdyby Juda nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu" (2 Mch 12, 41-46).
Tekst biblijny mówi o możliwości odpuszczenia grzechów po śmierci, poucza o celowości przebłagalnych ofiar za zmarłych. Suponuje jakiś stan pośredni, który nie jest ani potępieniem ani oglądaniem Boga w niebie. Także Księga Tobiasza i Mądrość Syracha pouczają o obowiązku okazywania miłosierdzia zmarłym ("kładź chleby twoje na grobie sprawiedliwych", Tb 4, 17; "umarłym nie odmawiaj oznak przywiązania", Syr 7, 33).
Doktrynalnych podstaw nauki o czyśćcu szuka się też w Pierwszym Liście Świętego Pawła do Koryntian, gdzie Apostoł wspomina o ogniu, który "wypróbuje dzieło" każdego człowieka (1 Kor 3, 13-15). W podobny sposób interpretuje się niektóre wypowiedzi Chrystusa o możliwości odpuszczenia grzechów w przyszłym życiu (np. Mt 12, 32).
Nie tylko czarne i białe
Choć mówili już o nim Ojcowie Kościoła, jak święty Ambroży, Augustyn, Hieronim czy Grzegorz Wielki, katolicka doktryna o czyśćcu osiągnęła szczyt swojego rozwoju w XII wieku, przede wszystkim pod wpływem benedyktynów z Cluny. Właśnie wtedy, jak przekonuje historyk francuski Jacques Le Goff, autor rozprawy "Narodziny czyśćca", naukę tę ubrano w wiele zbędnych szczegółów i drobiazgów, dotyczących na przykład jego lokalizacji czy też ciężaru i długości kar. Ukoronowaniem bogatej literatury na temat czyśćca stała się "Boska komedia". Na przełomie XIII i XIV wieku wielki poeta włoski Dante Alighieri nakreślił wizję piekła, czyśćca i nieba, która dla późniejszych pokoleń chrześcijan była często inspiracją eschatologicznych rozważań.
Nauka o czyśćcu stała się podstawą nauczania o odpustach, i nigdy nie została zaakceptowana ani przez protestantów, ani przez prawosławnych. Nie przekreśla to jednak faktu, że pomogła ona rozbić surowość i bezwzględność podziału na czarne i białe, dobro i zło, niebo i piekło, zbawionych i potępionych. Idea czyśćca umożliwiła bowiem drogę pośrednią. Kazała wprawdzie myśleć o oczyszczającym ogniu, ale pozostawiała nadzieję na zbawienie. Le Goff mówi, że rozwój tej doktryny spowodował rewolucję mentalną i społeczną, bo społeczeństwu feudalnemu ułatwił przejście do kapitalizmu. Do tej pory chciwiec musiał wybierać między sakiewką a życiem wiecznym. Wierząc w czyściec, mógł mieć nadzieję i na jedno, i na drugie. Chyba najbardziej dostrzegalnym skutkiem katolickiej doktryny o czyśćcu stało się położenie akcentu na sąd indywidualny bezpośrednio po śmierci. Sąd ostateczny został w ten sposób usunięty nieco w cień.
W oczekiwaniu na świętość
W czasie Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus mówił Apostołom: "Nie wszyscy jesteście czyści" (J 13, 11). Może chciał sprowadzić jeszcze Judasza na właściwą drogę, może zwracał im uwagę na potrzebę nieustannego przyglądania się własnemu postępowaniu.
"Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba", czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Kościół wierzy, że czyściec jest dla tych, którzy umierają zjednoczeni przez łaskę uświęcającą z Bogiem. Dzięki tej łasce ogień Bożej miłości może rozbłysnąć wiecznym płomieniem, jeśli dusza zostanie uwolniona od tłumiących ją grzechów lekkich i niedoskonałości. Oczyszczenie po śmierci możliwe jest dla tych, którzy w swym życiu kochali Boga i którzy w godzinie śmierci szczerze żałowali za grzechy.
Czyściec jest uwalnianiem się po śmierci od wszystkich następstw grzechów, uniemożliwiających udział w pełnym szczęściu zbawionych. Czyściec ma ocalać, nie gubić. Nie jest ogniem fizycznym czy jakimś konkretnym miejscem, jest raczej stanem, procesem dochodzenia do pełnej miłości. Jest oczekiwaniem, pełnym nadziei, na zjednoczenie z Bogiem w miłości, dojrzewaniem do świętości, której zbyt mało pragnęliśmy w życiu, której zbyt mało się oddaliśmy. Czyściec jest ubolewaniem nad własnym życiem, nad brakiem miłości, nad zmarnowanym czasem.
Tego stanu duchowego cierpienia doświadczamy niekiedy już w naszym ziemskim życiu. Kiedy odejdzie od nas osoba bardzo nam bliska, zaczynamy rozumieć, jak mało daliśmy jej siebie i jak wiele jeszcze powinniśmy jej byli dać. Często dopiero nad grobem najbliższych zaczynamy rozumieć, jak krucha była nasza miłość i jak bardzo cierpiała przez nas ukochana osoba.
Yves Congar mówił, że czyściec jest "jakimś rodzajem odciążenia nas z tego wszystkiego, co stało się niepotrzebnym ziemskim balastem i co nie pozwalało nam w odnajdywaniu Boga".
Dusze czyśćcowe z rodziny policjanta
Ulice Neapolu są zwykle zatłoczone i brudne. Daleko im do barokowego piękna Rzymu czy wygładzonej renesansowej Florencji. W zaułkach bez trudu można spotkać handlarzy narkotyków, a rzeźnik bez wstydu wącha mięso, czy aby jeszcze nie śmierdzi. Może dlatego mieszkańcy wierzą, że czyściec to właśnie Neapol i że na cmentarzu Delle Fontanelle zmarli przeżywają swój czyściec, w oczekiwaniu na życie wieczne.
Ksiądz Gennaro Matino, proboszcz kościoła Trójcy Przenajświętszej i profesor teologii pastoralnej na tamtejszym Wydziale św. Tomasza, w książce "Tęsknota za niebem" stwierdza, że religijność neapolitańczyków uczy zaprzyjaźnienia się z duszami naszych zmarłych. Szacunek okazywany duszom czyśćcowym uczy żyć mądrze, mówi. W Neapolu ludzie mają wielki szacunek dla umierających, nie boją się asystować przy śmierci, starają się, by nastąpiła ona w rodzinnym domu. W świecie, który zagubił wiele wartości, szacunek wobec śmierci i losu człowieka po śmierci staje się znakiem człowieczeństwa.
Kościół wierzy, że można pomagać duszom w czyśćcu. Dlatego jesteśmy wezwani do modlitwy za zmarłych. Duszom cierpiącym w czyśćcu możemy udzielić pomocy przez modlitwę, przez post, przez odpust ofiarowany w ich intencji, może przede wszystkim przez sprawowanie Najświętszej Ofiary i przystępowanie do Komunii św.
"Nieśmy zmarłym pomoc i pamiętajmy o nich - mówił św. Jan Chryzostom. - Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy".
Ofiarujmy im trochę naszego czasu. Może się bowiem okazać, że i dla nas będzie to czas niezwykle cenny.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













