Przemek Pawlik, uczeń trzeciej klasy szkoły...
Przemek Pawlik, uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej, właśnie dowiedział się, że zajął jedno z głównych miejsc na wojewódzkim konkursie plastycznym. Nigdy jeszcze nie czuł się tak docenionym. Szybko pobiegł do grupki stojących kolegów i koleżanek na podwórku szkolnym, aby pochwalić się swoim sukcesem. W tej chwili już nie pamięta o tym, że przeżywał momenty załamania i zniechęcenia podczas malowania swojej pracy, a nawet miał zamiar ją wyrzucić do kosza.
- Przyjęliśmy w naszej placówce pewien model pracy - mówi Jacek Zadora, kierownik świetlicy działającej przy Szkole Podstawowej nr 114 w Krakowie. - Każdemu dziecku trzeba zaproponować jak największą ofertę działań, aby pomóc mu się zrealizować. Każdy ma jakieś talenty. Jest tu pewna analogia do fizycznego procesu z magnezem i opiłkami żelaza. To co dziecku odpowiada, zostanie przez nie przyciągnięte. Dziecko podąży tam, gdzie wykazuje jakieś predyspozycje. Trzeba wczuć się w potrzeby młodego człowieka, zachęcać, proponować, być otwartym na jego poszukiwania i pomóc je rozwijać.
Wychowawczy kosmos
W latach 80., kiedy Jacek rozpoczął pracę jako wychowawca w świetlicy, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Kadra pedagogiczna była dobierana w większości z przypadku. Motywem podjęcia pracy w świetlicy było dopracowanie kilku lat do emerytury lub wypełnienie brakujących godzin do pełnego etatu w szkole. Nie było w ogóle mowy o takich sprawach jak sprawdzenie kompetencji, predyspozycje osobowościowe, więcej było przypadkowości niż planowej, spójnej wizji pracy w świetlicy.
Do Jacka dołączył nowy nauczyciel: Bożena Mikoś, osoba energiczna, dynamiczna, pełna pomysłów i chęci do pracy z dziećmi. Okazało się, że zespół dwóch osób jest w stanie stworzyć "wychowawczy kosmos".
- Pierwszą rzeczą było określenie swojego miejsca - opowiada Jacek. - Mamy świadomość służebności swojej roli. Jesteśmy w pewien sposób przedłużeniem pragnień i oczekiwań rodziców, a te oczekiwania bywają różne, jak różni bywają rodzice. Bez współpracy z rodzicami nie można zbudować wspólnoty edukacyjnej.
- Rodzice przychodzą do nas, aby dowiedzieć się, jak sprawuje się ich dziecko - mówi Iwona Piotrowska, wychowawca i nauczyciel. My staramy się dzielić z nimi naszymi obserwacjami. Wspólnie poszukujemy rozwiązań, chcemy pomóc dzieciom w ich procesie rozwoju.
Duchowość
- Nie ma pracy z drugim człowiekiem bez duchowości - twierdzi Jacek. - Człowiek może się realizować tylko w relacji do drugiej osoby. Duchowość jest dla mnie pojęciem bardzo szerokim, nie chciałbym zawężać go do jakiegoś kierunku filozoficznego. Głęboko wierzę, że istnieje wspólny mianownik, jakieś pragnienie za czymś większym od nas. My pomagamy dziecku rozwijać swoją osobowość, rozwijać jego talenty, samorealizować się.
- To, kim teraz jesteśmy, ma swoje źródła - mówi Jacek. - Rozwój człowieka ma swoją ciągłość, ale są w nim momenty decydujące. Najistotniejszy jest okres dzieciństwa, gdy kształtuje się obraz samego siebie, gdy człowiek spotyka się ze światem, z najbliższymi i wytwarza sobie pewien stosunek do tego, co go spotyka. Ważne, żeby były to doświadczenia pozytywne, bo one kształtują poczucie bezpieczeństwa, a dzięki temu dziecko może zaryzykować, wyjść dalej poza to, co się już wie.
Z racji, że szkoła nosi imię Arkadego Fiedlera, podróżnika, odkrywcy i znakomitego pisarza, postanowiono przez jeden tydzień w roku zgłębiać i poznawać tradycje i zwyczaje różnych kultur.
- Przez wiele lat funkcjonowaliśmy w pewnej monokulturze, gdzie mniejszości narodowe były ignorowane - wspomina Jacek. - Edukacja dzieci zatrzymywała się na przysłowiowym "Murzynku Bambo". W obecnej sytuacji, w epoce Internetu, gdy młodzi ludzie uczą się języków, są w stanie wejść w kontakt z niemal każdą osobą na globie. Jest to rewolucja cywilizacyjna. Z tego względu na zasadzie szczepionki chcemy uczulić młodych ludzi na to, z czym się spotkają, niebawem na masową skalę.
W ramach "Dni patrona" odbyły się dni kultury peruwiańskiej, ludów Czarnej Afryki, Indii, Australii i Oceanii, USA i Kanady. W bieżącym roku planowane są dni kultury żydowskiej. Na każdym z przedmiotów porusza się tematykę danej kultury. Wszystko kończy się wielką imprezą finałową, na którą zapraszani są specjalni goście. - Byli u nas konsulowie z Peru, Indii i USA - wspomina wicedyrektor szkoły Mariusz Noga. - Dzieci mogą zobaczyć występy zespołów z danych krajów. Pokazywane są slajdy i filmy zrealizowane przez podróżników. Pamiętamy nie tylko o duchu, ale dbamy także i o ciało, stąd serwowane są oryginalne potrawy z danego obszaru kulturowego.
Podczas "Dni patrona" dzieci mają możliwość zaprezentowania się na forum szkoły. Do projektu angażowani są również rodzice, którzy pomagają dzieciom w ich występach.
Docenić każdego
Po wejściu do świetlicy największe wrażenie robią dziecięce prace plastyczne o niespotykanych rozmiarach, niektóre mają nawet trzy metry szerokości. Dzieci bardzo chętnie malują. Zdobywają wiele nagród, a ich prace pokazywane są w galeriach w kraju i za granicą.
Mama Przemka Pawlika nie wiedziała, że jej syn potrafi tak pięknie malować. - Wiele talentów ujawnia się w trakcie pracy w świetlicy - mówi Iwona Piotrowska. - Dzieci biorą udział w konkursach plastycznych, teatralnych czy recytatorskich. Bardzo to lubią. Poza tym widzą efekty swojej pracy, gdy zostają docenione nagrodami.
- To jest moja największa troska - ubolewa Jacek - serce się kroi, widząc, jak nieprawdopodobne talenty nigdy się nie realizują. Nie dlatego, że dziecko tego nie chce, ale z braku zrozumienia ze strony otoczenia, braku chęci poświęcenia dziecku czasu i trudu dla jego rozwoju.
Jacek wyznaje zasadę, że dziecku trzeba pokazywać, jaki świat jest piękny, że czeka on na swoich odkrywców, że w człowieku tkwią wspaniałe możliwości, tylko trzeba je odkryć i wzmocnić.- Są miejsca, gdzie można się udać - twierdzi Jacek - w których czekają ludzie gotowi pomóc, ważne jest to, żeby nie zniszczyć talentu przez samą tylko krytykę. - W taki sposób jeszcze nikt nikogo nie wychował - dodaje.
- W świetlicy szkolnej proponujemy zajęcia plastyczne, muzyczne, teatralne, taneczne i sportowe - wylicza Mariusz Noga.- Staramy się, aby każde dziecko odnalazło coś dla siebie. Poza tym przyjęliśmy zasadę, że każdy, kto bierze udział w jakimś konkursie, bez względu na zajęte miejsce dostaje dyplom albo jakiś symbolicznym drobiazg za poniesiony wysiłek.
Profesjonalizm
- Chcemy, aby pewne rzeczy były na maksymalnie wysokim poziomie, żeby dziecko nie odnosiło wrażenia, że jak jest małe, to można mu zaproponować coś "bylejakiego" - mówi kierownik świetlicy. - Nie jest tak, że musimy robić wszystko swoimi własnymi siłami. Korzystamy z pomocy wielu specjalistów. Okazało się, że są wśród nich życzliwi ludzie, pasjonaci, którzy chętnie zrobią coś dla dzieci bezinteresownie.
Od kilku lat uczniowie szkoły podstawowej spotykają się z pracownikami naukowymi, profesjonalistami z różnych dziedzin techniki i sportowcami.
- Kiedyś miałem obiekcje, czy profesor z uniwersytetu będzie zrozumiały przez uczniów podstawówki - wspomina Jacek. - Nie wszystko da się jednak przełożyć tylko i wyłącznie na sferę poznawczą. U dzieci ważną rolę odgrywają emocje. Nawet jak nie wszystko zrozumieją, to pozostanie im świadomość, że przyszedł do nich ktoś wyjątkowy.
Istotną sprawą w każdym zespole czy kadrze pracowników jest potrzeba współdziałania i wzajemnego wspierania się w realizacji pomysłów. Wydaje się, że w Szkole Podstawowej nr 114 to się udaje. Po wielu roszadach, jak mówią nauczyciele, powstała dobrze współpracująca grupa. - To wszystko, co się odbywa w naszej szkole, nie mogłoby zaistnieć bez przyzwolenia zwierzchników - mówi Jacek. - Jeżeli dyrekcja jest otwarta, ma szerokie horyzonty, ma poczucie misji i posiada pasję rozwoju, wtedy można wspólnie zrealizować wiele pomysłów.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!







