Logo Przewdonik Katolicki

Skąd wiem, że jest Bóg?

ks. Adam Adamski
Fot.

Skąd mamy pewność, że coś istnieje naprawdę? Pytanie to nurtuje człowieka od chwili, gdy zaczął myśleć i zastanawiać się nad sobą i otaczającym go światem. Dziś - gdy do kultowych filmów światowego kina dołączają kolejne części "Matrixa", a miliony ludzi codziennie wchodzą w wirtualny świat "istniejący" w światowej sieci Internetu - pytanie, co to znaczy istnieć naprawdę,...

Skąd mamy pewność, że coś istnieje naprawdę? Pytanie to nurtuje człowieka od chwili, gdy zaczął myśleć i zastanawiać się nad sobą i otaczającym go światem. Dziś - gdy do kultowych filmów światowego kina dołączają kolejne części "Matrixa", a miliony ludzi codziennie wchodzą w wirtualny świat "istniejący" w światowej sieci Internetu - pytanie, co to znaczy istnieć naprawdę, powraca z nową siłą. Jak odróżnić świat urojeń, snów, wyobraźni czy wirtualnej cyberprzestrzeni od tego, co "jest naprawdę"? Gdy jesteśmy "zanurzeni" w sen, przeżywamy go bardzo realistycznie.
Na początku czasów nowożytnych Kartezjusz, zachwycony mechaniką i matematyką, chciał uzyskać wiedzę absolutnie pewną. W tym celu metodycznie zwątpił we wszystko. Nie mógł jednak zwątpić w to, że przecież on o tym myśli. Z tego wyciągnął pewny wniosek, że skoro myśli - więc jest. "Myślę więc jestem". I na tym jednocześnie jego pewność się skończyła. Szukając uzasadnienia prawdziwości poznania zmysłowego, odwołał się do Boga. Wiara w Boga, który stworzył człowieka i dał mu wzrok, słuch, smak itp. stała się jedynym potwierdzeniem tego, że to, co człowiek widzi, słyszy czy dotyka, istnieje naprawdę.
Takie i podobne poszukiwania człowiecze można streścić w zdaniu: "niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie". Te słowa św. Augustyna przytacza Katechizm Kościoła Katolickiego (30), "mówiąc o pragnieniu Boga, które jest wpisane w serce człowieka" (27). Następnie Katechizm uczy, że człowiek, szukając Boga, odkrywa pewne "drogi" wiodące do Jego poznania. Nazywa się je także "dowodami na istnienie Boga"; nie chodzi tu jednak o dowody, jakich poszukują nauki przyrodnicze, ale o "spójne i przekonujące argumenty", które pozwalają osiągnąć prawdziwą pewność.
Punktem wyjścia tych "dróg" prowadzących do Boga jest stworzenie: świat materialny i osoba ludzka"(31).
Różni myśliciele rozmaitymi drogami dochodzili do idei Boga. Święty Tomasz, zainspirowany sposobem myślenia Arystotelesa, sformułował słynne "pięć dróg". Bóg jest dla niego Pierwszym Poruszycielem (skoro wszystko jest w ruchu); Pierwszą Przyczyną (skoro wszystko ma swoją przyczynę); Bytem Koniecznym (skoro wszystko, co istnieje mogłoby nie istnieć); Najwyższą Doskonałością (skoro w świecie dostrzegamy różne stopnie doskonałości); Myślą Twórczą (skoro świat tworzy harmonijną całość i procesy w przyrodzie rządzą się stałymi prawami).
Pascal na drodze rozumowej doszedł jedynie do stwierdzenia, że istnienie Boga jest tak samo prawdopodobne, jak Jego nieistnienie. Skoro jednak dotyczy to życia każdego z nas, trzeba rozważyć, co możemy zyskać, a co stracić, opowiadając się za lub przeciw Bogu. (Tak jak w przypadku założenia się o coś - stąd nazywa się to rozumowanie "zakładem Pascala"). Człowiek wierzący będzie starał się lepiej żyć i ma szansę na szczęśliwą wieczność; niewierzący natomiast niewiele zyskuje przez swą niewiarę w tym życiu, a jednocześnie ryzykuje utratę wieczności. Bardziej rozsądne jest zatem uznanie, że Bóg jest. Jednak obok tej drogi rozumowej, Pascal pozostawia nam swoje "Myśli", w których czytamy: "Prawdę poznajemy nie tylko rozumem, ale i sercem, a serce ma swoje racje, których rozum nie zna. (...) Boga czuje serce, nie rozum".
Te i podobne ludzkie "drogi" mogą jednak doprowadzić nas jedynie na próg wiary. O tym ostatnim kroku każdy musi zdecydować sam. Gdyby tak nie było, wystarczyłoby przedstawić dowód (jak w matematyce) i nie byłoby ludzi niewierzących. Tak jednak nie jest. Nawet apostołowie, którzy towarzyszyli Jezusowi na co dzień, słuchali Jego słów, byli świadkami Jego czynów, często spotykali się z zarzutem: "Jakże wam brak wiary". Wielkość ich polegała jednak na tym, że zdawali sobie z tego sprawę, dlatego równie często zwracali się do swego Mistrza z prośbą: "Panie przymnóż nam wiary". Ważna więc jest tutaj postawa człowieka, który zdając sobie sprawę z niedoskonałości i ograniczoności swojego poznania, szuka jednocześnie światła, które rozproszy mroki jego niewiedzy i pozwoli zrozumieć tajemnicę otaczającego świata i własnego życia.
Dlatego Katechizm poucza nas: "Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi poszukującemu ostatecznego sensu swego życia" (26). Bez tego światła można powtórzyć za Sartre'em: "Absurdem jest, żeśmy się urodzili, i absurdem, że pomrzemy".
Ale ja wierzę, że życie ma sens, więc wiem, że jest Bóg...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki