Logo Przewdonik Katolicki

Radość w Panu

ks. Adam Adamski
Fot.

W dniach 12-17 lipca br. zespół klasztorny Księży Filipinów na Świętej Górze był miejscem III Światowego Spotkania Duszpasterstw Oratoryjnych. Poprzednie spotkania odbyły się w Sewilli (1992) i Meksyku (1998). W tegorocznym spotkaniu wzięło udział prawie stu gości zagranicznych z dziesięciu krajów, z trzech kontynentów (z USA, Argentyny, Kolumbii, Meksyku, Anglii, Austrii, Hiszpanii,...

W dniach 12-17 lipca br. zespół klasztorny Księży Filipinów na Świętej Górze był miejscem III Światowego Spotkania Duszpasterstw Oratoryjnych. Poprzednie spotkania odbyły się w Sewilli (1992) i Meksyku (1998).
W tegorocznym spotkaniu wzięło udział prawie stu gości zagranicznych z dziesięciu krajów, z trzech kontynentów (z USA, Argentyny, Kolumbii, Meksyku, Anglii, Austrii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Włoch). Polskę reprezentowało ok. stu trzydziestu przedstawicieli z siedmiu ośrodków filipińskich (Gostyń, Studzianna, Tarnów, Bytów, Radom, Tomaszów Mazowiecki, Poznań). Hasłem spotkania było zdanie z Księgi Nehemiasza: "Radość w Panu jest waszą ostoją" (8, 10-11). Światowe spotkania Duszpasterstw Oratoryjnych nawiązują do idei zapoczątkowanej w XVI w. przez Florentczyka Filipa Neri, który całe życie związał z Rzymem. W trudnych dla Kościoła i Europy czasach proponował chrześcijański styl życia jako antidotum na wszechobecną apatię i brak perspektyw. O środowisku, w którym żył, tak pisał ks. H. Jaromin: "Rzym tego okresu, jak zresztą cała Italia w epoce Odrodzenia i początków Baroku, był jakby czarodziejskim rozpalonym tyglem, gdzie mieszały się idee najbardziej sprzeczne. Dzieła nieśmiertelne i miernota, otchłań niemoralności i wzniosłe szczyty cnoty. Typy zbrodniarzy, zblazowanych sceptyków, hulaków, nieposkromionych fanatyków, ale także postacie świętych i reformatorów. Filip należał do grona największych reformatorów duchowości kapłańskiej i moralności wiernych. Jeśli jest mało znany, to dlatego, że nie pozostawił po sobie żadnych traktatów teologicznych. Lecz mimo wszystko był to umysł twórczy, a jego inicjatywy uwidoczniały się i to na stałe w różnych dziedzinach "kultury duchowości"". Św. Filip, nazywany Prorokiem Radości, oraz jego dzieło Oratorium, również dziś mogą inspirować. Taki jest też cel Światowych spotkań organizowanych przez Konfederację Oratorium pod patronatem prokuratora generalnego o. E. Cerrato - promocja szeroko rozumianej kultury chrześcijańskiej oraz wzajemne poznanie się i wymiana doświadczeń.
Sztuka drogą do Boga
W dniu inauguracji spotkania po Mszy św. w bazylice świętogórskiej odbył się uroczysty koncert zatytułowany: "Muzyka w Oratorium św. Filipa Neri wczoraj i dziś". Koncert został przygotowany i był prowadzony przez ks. W. Partykę z Oratorium w Poznaniu. W pierwszej części koncertu zostały zaprezentowane utwory kompozytorów związanych ze św. Filipem i Oratorium. Muzykę tę cechuje prostota, która tak bliska była św. Filipowi. Utwory tak wspaniałych mistrzów jak Palestrina, Animmuccia i innych pozwalają spotkać się z Bogiem, nie przerywają ciszy, lecz ubogacają ją pięknem brzmienia. W drugiej części usłyszeliśmy utwory komponowane w Oratorium świętogórskim i nie były wykonywane od około 200 lat. Teraz wróciły one do tego wspaniałego wnętrza świętogórskiej bazyliki, pozwalając nam przenieść się duchowo w czas przełomu XVII/XVIII wieku. Usłyszeliśmy kompozycje Józefa Zeidlera (1744-1806) oraz Jana Wańskiego (urodzony prawdopodobnie przed rokiem 1760, zmarł około 1821 r.). W ostatniej części koncertu zaprezentowane zostało prawykonanie nowego oratorium muzycznego "Pangamus Nerio" Moniki Majchrzak-Kusz, kompozytorki poznańskiej, związanej ze Świętą Górą oraz hymn "Gaudium Domini", skomponowany przez ks. W. Partykę. Wykonawcami koncertu byli artyści scen poznańskich.
Grzeszny smutek
Inspiracją do refleksji i wspólnych dyskusji na temat smutku, który często towarzyszy człowiekowi i chrześcijańskiej radości, która winna znamionować uczniów Chrystusa, były wykłady i spotkania z zaproszonymi gośćmi. Na temat "Teologicznych podstaw radości" mówił teolog, ks. prof. B. Częsz z UAM. W konkluzji wykładu ks. profesor stwierdził za J. Woronieckim: grzech główny zwany, nie bardzo ściśle po polsku, lenistwem w służbie Bożej (łac. acedia - smutek, zły humor) nie jest niczym innym, jak zniechęceniem w pełnieniu woli Bożej, dobrowolnym poddawaniem się smutkowi i przygnębieniu. Ten nastrój ducha zaliczamy do grzechu, a raczej wad głównych (...). Bardzo ubogacający wykład był później przedmiotem ożywionych dyskusji, których konkluzją mogą być słowa bł. Matki Teresy z Kalkuty: "Nie pozwól nigdy smutkowi przygnębić was tak bardzo, abyście zapomnieli o radości Chrystusa Zmartwychwstałego". Pan Jacquesa Bombardier z Oratorium w Nancy (Francja) w wykładzie na temat: "Święty Filip, prorok radości" ukazał sylwetkę św. Filipa, na tle sytuacji w ówczesnym świecie. Twórca Oratorium potrafił pomimo wielu obiektywnych przeciwności, bez zniechęcenia nieść radosne orędzie Ewangelii i być autentycznym świadkiem chrześcijańskiego spojrzenia na świat i człowieka. Podczas dyskusji stwierdzono, że taka postawa może być jedynie owocem głębokiego życia wewnętrznego, czyli pełnego tajemnicy zjednoczenia z Bogiem.
Trujący mielony
Bardzo ciekawe było spotkanie z Krzysztofem Zanussim, wybitnym polskim scenarzystą, reżyserem, członkiem Papieskiej Komisji ds. Kultury. Tematem spotkania było: "Smutna wesołość współczesnego świata". Piękne świadectwo człowieka wiary i kultury ilustrowane było fragmentami jego filmów. Wśród wielu wyrażonych myśli szczególnie warto podkreślić te, które dla niektórych osób wydawały się kontrowersyjne, ale niewątpliwie sprowokowały do zastanowienia się nad związkiem wiary i kultury w dzisiejszym świecie. Mamy dziś wiele smutnej wesołości, co przejawia się tym, że uśmiech łatwo przeradza się w grymas. Św. Filip, podobnie jak inni święci, przypomina nam, że radość, która nie idzie w parze z wiarą jest radością straceńczą. Nie można istnieć tylko w świecie radości. Dlatego zgubne jest jej sztuczne generowanie na zamówienie przez np. alkohol czy narkotyki. Radość jest dopełnieniem bólu i cierpienia. W XX wieku pojawiła się bolesna separacja między kulturą a Kościołem. Kultura często traktowana jest jako źródło przyjemności, a wtedy spełnia rolę narkotyku, który odurza. Odwołując się do analogii kulinarnej, można powiedzieć, że tak jak dbamy o odpowiednią dietę, by się nie zatruwać, tak samo powinniśmy dbać o zdrowie ducha. Oczami i uszami też możemy wchłaniać wiele trujących treści, które zamulają umysł. Od lat problemem w Kościele jest zorganizowanie jakiejś formy pomocy w rozeznawaniu wartości różnych dzieł kultury. Najbardziej laicyzującym środkiem jest telenowela (nawet, gdy porusza sprawy związane z wiarą i Kościołem, jak np. "Plebania"). Telenowela pokazuje życie "przekręcone przez maszynkę do mięsa". Jest to sekwencja zdarzeń, które nie mają epilogu. W ten sposób nie ma możliwości przekazania tam odniesień metafizycznych, które mówią o sensie życia. W klasycznej tragedii greckiej, dotykającej misterium życia, istotny był kanon: wstęp - rozwinięcie akcji - zakończenie (dramatyczne lub komiczne). Trzeba kierować się ewangeliczną zasadą: po owocach ich poznacie. Jeżeli po odbiorze jakiegoś dzieła czuję się lepszy i bogatszy wewnętrznie, to znak, że niesie ono jakieś wartości. Jeżeli coś mnie ogłupia i wyjaławia wewnętrznie, to powinienem tego unikać jak zatrutych potraw. Każdy jest odpowiedzialny za rozwijanie swoich możliwości i talentów. I można nazwać to karierą, chociaż wśród katolików to słowo ma pejoratywną konotację. Trzeba uczyć się mówić o karierze jako możliwości realizacji powołania, które jest darem Boga. To daje satysfakcję i radość.
Nie trzeba przekonywać przekonanych
Ostatni dzień spotkania zdominowała tematyka związana z mediami, będącymi we współczesnym świecie ważnym narzędziem komunikacji społecznej, ale i potężną siłą, która może być wykorzystana zarówno dla dobra człowieka, jak i przeciwko niemu. Zadaniem chrześcijanina jest dzielenie się Dobrą Nowiną i doświadczeniem Boga, które daje sens życia, a tym samym owocuje radością i nadzieją nawet w przeciwnościach. W realizacji tej misji media mogą odegrać wspaniałą rolę. Punktem wyjścia do osobistych przemyśleń i dyskusji był wykład red. Jerzego Klechty z Telewizji Polskiej. Na szczególną uwagę zasługują następujące spostrzeżenia: Gdyby dziś żył św. Filip, byłby doskonałym przewodnikiem mediów; mediów wolnych i głoszących prawdę. Przy tym nie byłyby to bynajmniej media nudne. Nuda jest przeciwieństwem radości życia. Radości tworzenia. Największym grzechem właścicieli mediów i samych dziennikarzy - czy pewnej ich części - jest to, że wiedząc, iż nuda odstrasza odbiorców i przez to nie da się sprzedać, idą po linii najmniejszego oporu. Uciekają się do sensacji. A ponieważ w biznesie na dużą skalę - wkrótce w USA przemysł medialny będzie przynosił największe zyski, większe od przemysłu zbrojeniowego - sensacja goni sensację, często jest to sensacja wyssana z palca, krzywdząca drugiego człowieka. Wymiar etyczny mediów będzie miał coraz większe znaczenie. Wszystko wskazuje na to, że media coraz bardziej będą narzędziem w rękach biznesu. Wystarczy prześledzić światowe koncerny telewizyjno-prasowe, aby skonstatować, że na ich czele stoją ludzie biznesu, a nie pióra czy kamery. To oni decydują i decydować będą w jeszcze większym zakresie, co i jak należy pokazywać. Gdy mówimy o etyce mediów, należy brać pod uwagę dwie strony: nadawcę i odbiorcę. Internet stwarza iluzję pełnej wolności, ponieważ jest anonimowy. Anonimowość stwarza bezpieczną oazę, ale równocześnie pozwala na bezkarność. Dlatego ciągle ważne i aktualne są słowa Jana Pawła II skierowane do dziennikarzy w dniu ich Jubileuszu (4 czerwca 2000 r.): "Żadna wolność, w tym także wolność wypowiadania się nie jest absolutna: napotyka bowiem granicę w postaci obowiązku poszanowania godności i uprawnionej wolności innych. Nie należy pisać, tworzyć i nadawać programów, jeśli wyrządza to szkodę prawdzie". Im bardziej zaawansowane są technologie medialne, tym większe musi być przygotowanie intelektualne i etyczne odbiorcy. Jeśli odbiorca zredukuje się do mechanicznego przyjmowania tego, co ogląda w telewizji, co czyta w prasie, co serwuje mu Internet - przegra życie. Od strony intelektualnej wróci do analfabetyzmu, czy półanalfabetyzmu. Media katolickie nie powinny skupiać się na "przekonywaniu przekonanych" i zamykać we własnym świecie, lecz podjąć trudniejszą misję zaniesienia Dobrej Nowiny tym, którzy są poza Kościołem. Do realizacji tej ważnej misji nie wystarczą chęci i przekonanie o swojej racji, ale potrzebny jest profesjonalizm w korzystaniu z tego narzędzia ewangelizacji. Zamykając obrady, prokurator generalny P. E. Cerrato wyraził wielkie uznanie dla organizatorów spotkania. Szczególne podziękowanie złożył na ręce prokuratora Polskiej Federacji ks. Z. Starczewskiego. W radosnej atmosferze ks. Z. Starczewski przekazał wyrazy uznania i wdzięczności wszystkim swoim współpracownikom, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do organizacji tego wielkiego przedsięwzięcia. Z pewnością doświadczenie wspólnoty i radości wywiezione z Gostynia promieniować będzie nie tylko na wspólnoty oratoryjne rozsiane po całym świecie, ale i na środowiska, w których oratorianie realizują swoje chrześcijańskie powołanie w duchu Proroka Radości, św. Filipa Neri.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki