Logo Przewdonik Katolicki

Razem z innymi

ks. Dariusz Madejczyk, Michał Gramacki
Fot.

Pielgrzymowanie uczy zawierzenia. Przychodzą takie chwile zmęczenia i fizycznej słabości, w których z jakąś niezwykłą siłą człowiek powierza całą drogę Panu Bogu. To, że udaje mu się iść w upale i zmęczeniu, nie zależy już tylko od niego samego, ale właśnie od Tego, Który go prowadzi. Czuje się to zwłaszcza wtedy, gdy droga zaczyna się wydłużać, biegnie przez niekończące...

Pielgrzymowanie uczy zawierzenia. Przychodzą takie chwile zmęczenia i fizycznej słabości, w których z jakąś niezwykłą siłą człowiek powierza całą drogę Panu Bogu. To, że udaje mu się iść w upale i zmęczeniu, nie zależy już tylko od niego samego, ale właśnie od Tego, Który go prowadzi.


Czuje się to zwłaszcza wtedy, gdy droga zaczyna się wydłużać, biegnie przez niekończące się wzgórza, gdzie na przestrzeni kilkunastu kilometrów nie ma żadnej wioski lub wchodzi na hiszpańską mesetę, która zdaje się być miejscem oczyszczenia. Meseta to nieogarnione wzrokiem pola porośnięte zbożem i trawą. Rozłożone na płaskowyżu zdają się nie mieć końca. Gdy osiąga się wyznaczony horyzont, pojawia się za nim następny i znów kolejny. Nawet tablica z napisem "Schronisko w Hontanas - 0,5 km" budzi przerażenie. Pół kilometra to przecież niewiele, odległość na wyciągnięcie dłoni, a tu wkoło zboża i trawa... Aż nagle, po trzystu metrach dolina - jakby wyżłobiony w ziemi lej - a w środku wieża kościoła i kilkadziesiąt domów. Kolejne miejsce, które udzieli nam wytchnienia w naszej pielgrzymce...

Wieczór w schronisku


Kiedy osiągamy dzienny cel, zatrzymujemy się w jednym ze schronisk na trasie. Zarówno te, tak jak droga i napotkani ludzie, zmieniają się często - czyni to wędrówkę bardziej ciekawą. Schroniska bywają różne, w zależności od miejsca czy osób, które je prowadzą. Małe, mające do 20 miejsc noclegowych, czy większe - do 100 miejsc, przyjmują utrudzonych pielgrzymów zmierzających do Santiago. Kilka dni temu zatrzymaliśmy się w Gra?on, małym miasteczku w okolicy Burgos. Tradycyjna hiszpańska osada na trasie do Santiago de Compostela - sklep, piekarnia, bar i kościół. Przy nim, w pomieszczeniach domu parafialnego, ks. José Ignacio gości już od lat strudzonych wędrówką ludzi. Każdy ciepło przyjęty przez wolontariuszy z Niemiec, pracujących tu w czasie wakacji, zadomawia się w swojskim, pachnącym prawdziwym domem schronisku.
Uderza nas z góry pewna odrębność tego miejsca - jakże miła i jak różna atmosfera w porównaniu z innymi napotkanymi w trasie schroniskami. Zazwyczaj, kiedy w którymś ze schronisk otrzymuje się za symboliczną opłatą łóżko, nie ma żadnych szczególnych zobowiązań. W Gra?on zostaliśmy zaproszeni na Mszę św., po której została przygotowana wspólna kolacja. To niecodzienne wydarzenie w sposób prosty stworzyło z nas wspólnotę. Na koniec, modlitwa wieczorna wszystkich pielgrzymów w kościele, ze słowem księdza proboszcze, potwierdziła nasze przekonanie, że naprawdę mu na nas zależy i że chce przekazać nam coś więcej, zostawić w nas cząstkę samego siebie, swojej wiary i świadomości pielgrzymowania. Kładąc się spać, myśleliśmy jeszcze o owocach tego dnia, o poznanych przy wieczornym posiłku ludziach, o czarze i uroku rodzinnej atmosfery w schronisku, o jedności, która zespala i buduje, wreszcie o człowieku, dzięki któremu wychodzimy na trasę wzmocnieni modlitwą, pokrzepieni wspólnotą myśli i z sercem prawdziwego pielgrzyma.






Pośród różnych oznak życzliwości wobec pielgrzymów jest i ta z miejscowości Irache w Regionie La Rioja, który słynie ze znakomitych win. Tamtejsza winiarnia umieściła na ulicy źródło wina i wody, które służy wszystkim przechodzącym drogą. Żeby jednak dojść do celu drogi, nie można zbyt wiele zachwycać się smakiem hiszpańskiego wina, które naprawdę jest bardzo dobre..

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki