Logo Przewdonik Katolicki

O dialogu małżeńskim...

Violetta i Marek Barszczewscy
Fot.

O tym, że dialog jest ważny, nikogo przekonywać nie trzeba. Dzięki niemu znikają wzajemne uprzedzenia, lęki, gasną konflikty, udaje się rozwiązać lub zapobiec kryzysom, możliwe jest pokojowe współistnienie, nie tylko na arenie międzynarodowej, ale i bliżej nas, w naszych rodzinach, wokół otaczających nas ludzi. Dlatego jest dziś pojęciem często i chętnie używanym. Nam, małżonkom...

O tym, że dialog jest ważny, nikogo przekonywać nie trzeba. Dzięki niemu znikają wzajemne uprzedzenia, lęki, gasną konflikty, udaje się rozwiązać lub zapobiec kryzysom, możliwe jest pokojowe współistnienie, nie tylko na arenie międzynarodowej, ale i bliżej nas, w naszych rodzinach, wokół otaczających nas ludzi.
Dlatego jest dziś pojęciem często i chętnie używanym. Nam, małżonkom i prowadzącym rekolekcje dla małżeństw "Spotkania Małżeńskie" - najbliższy jest dialog małżeński.


Jak rozumiemy dialog? Na rekolekcjach mówimy uczestnikom, że jest on rozmową prowadzącą do spotkania osób (w małżeństwie przyjmuje ono szczególnie głęboką formę jedności osób).
Celem tak pojętego dialogu jest lepsze poznanie się nawzajem, zrozumienie i akceptacja jako osób. Choć inaczej odczuwamy, przeżywamy rzeczywistość, inaczej działamy - dążymy do jedności, poszukujemy wspólnie bliskości i porozumienia naszych odmiennych światów. Zachowując swoją indywidualność, swoją niepowtarzalność, jaką obdarował nas Bóg.
Tak rozumiany dialog nie dąży do ujednolicenia poglądów czy łatwych kompromisów, do uzgodnienia interesów obu stron czy pokazania, kto tu ma naprawdę rację, nie skłania do źle pojętej tolerancji, nie jest manipulacją i nie dąży do podporządkowania sobie drugiego czy zmieniania go według swoich wyobrażeń.
Patrząc z tej perspektywy, drugi człowiek jest darem i zadaniem, a dialog jest bardziej drogą poznawania go i rozumienia, pełną niespodzianek niż osiągniętym na zawsze spełnieniem.

… "moc bowiem w słabości się doskonali"… (2 Kor 12,9)


W naszym małżeństwie, "uzbrojeni" w teorię - potknęliśmy się wiele, wiele razy o własne ograniczenia, o słabość naszej natury i można powiedzieć, że dialog wielokrotnie nam "nie wyszedł". Potknęliśmy się o niechęć do wysiłku, żeby zrozumieć drugiego - dlaczego postąpił tak, a nie inaczej; o brak akceptacji i zaufania do siebie; o niechęć do wybaczenia, bo bardzo bolało poczucie krzywdy; jakże często o niechęć do wysłuchania i przerywanie sobie ("przecież wiem, co chcesz powiedzieć, wiem, o czym myślisz"); o strach przed dowiedzeniem się czegoś trudnego o sobie; o nieumiejętne wypowiedzenie swoich uczuć, czy o odmienność naszych temperamentów.
Świadomość tych ograniczeń stała się dla nas niezwykle cenna - byśmy w drodze dialogu się nie zniechęcali.
Kiedy jednak zaznaliśmy radości porozumienia, kiedy zasmakowaliśmy w jedności i bliskości - pragnęliśmy i pragniemy, pomimo powracających trudności - wracać na ścieżkę dialogu.
I to jest, naszym zdaniem, kolejna cenna umiejętność w dialogu: wytrwać - pomimo trudności, zgodzić się na upadki i niezrozumienie, być gotowym podejmować go na nowo, zaakceptować to, że kosztuje on nieraz sporo wysiłku, cierpliwości i pokory, że czasem na efekty trzeba dłużej poczekać i później przeżyć radość i satysfakcję, cieszyć się porozumieniem.
Nie warto się tym zrażać, ale wciąż wytrwale wracać. Czasem trzeba do tego i pogody ducha, i poczucia humoru…
Dialog nie jest czymś danym raz na zawsze, trzeba się go stale uczyć. Ale ćwiczenie sprzyja powolnemu doskonaleniu go, a pokonywanie trudności jest drogą do rozwoju.

Drogowskazy…


Małżonkom przyjeżdżającym na rekolekcje proponujemy wypracowane w naszym Ruchu zasady dialogu, które są jak drogowskazy na drodze i kierują w stronę umiejętnego prowadzenia dialogu. Wielokrotnie się przekonaliśmy, że można je stosować nie tylko w małżeństwie. Są to: - pierwszeństwo słuchania przed mówieniem; - pierwszeństwo rozumienia przed ocenianiem; - pierwszeństwo dzielenia się przed dyskutowaniem; - i nade wszystko wybaczanie.
Powodzenie w stosowaniu tych zasad zależy w dużej mierze od tego, czy zastosuje się do nich każdy z nas, każda ze stron dialogu i odniesie je do siebie, a nie tylko sama domagać się będzie wysłuchania, zrozumienia, akceptacji…
Umiejętność słuchania… jest warunkiem zaistnienia dialogu. W słuchaniu ważny jest szacunek wobec tego, który mówi. Wyraża się on nie tylko przez nieprzerywanie, ale przez otwartość na treść i przyjęcie do wiadomości tego, co mówi (jakże często nie potrafimy wysłuchać czegoś, co jest dla nas niewygodne, bolesne, nieprzyjemne, trudne lub domaga się przyznania racji). Ważna jest tu nasza niewerbalna reakcja - gest, wzrok, skupienie na osobie mówiącego (niejeden dialog został przerwany przez poczucie zlekceważenia, bo ten, który słuchał - niecierpliwie spoglądał na zegarek, rozglądał się na boki, może patrzył w telewizor). W słuchaniu istotne jest wczuwanie się w to, co mówi drugi człowiek - w jego przeżycia, uczucia oraz akceptowanie, że on tak właśnie przeżywa wydarzenia i sytuacje.
Mówienie w świetle tych zasad to szczere, jasne i zrozumiałe wyrażanie siebie: bezpośrednie komunikowanie, nazywanie swoich uczuć, potrzeb pragnień. Warto jednak pamiętać, że słowa mogą ranić, mogą być szkodliwe, a przecież mają siać dobro i budować.
Nie raz przekonaliśmy się, że to, w jaki sposób mówimy, może zupełnie zmienić sens naszej wypowiedzi. To ma być mowa o swoich uczuciach, o swoim widzeniu spraw, a nie oskarżanie: "bo Ty zawsze, bo Ty nigdy"… Wypowiadanie, nazywanie uczuć należy odróżnić od oceniania (prawdziwsze przecież jest "źle mi, gdy tak się zachowujesz" niż "jesteś do niczego").
Rozumienie jest konsekwencją słuchania. Nie musimy zgadzać się z tym, co mówi drugi człowiek, ale musimy zaakceptować to, że on przeżywa daną sytuację właśnie tak, często odmiennie od nas, że pojawiają się w nim w określonych sytuacjach uczucia odmienne od naszych, co wynika z odmienności płci, temperamentów, doświadczeń życiowych, doznanych zranień, itp. I on ma do tego prawo. Nie zmienimy jego sposobu przeżywania. Rozumienie oznacza próbę wniknięcia w rzeczywiste motywacje i intencje zachowań drugiego - nie prowadzi jednak do łatwego usprawiedliwiania, do relatywizacji prawdy i nie może powstrzymać od podejmowania decyzji koniecznej do ochrony prawdy, dóbr osobistych. Dzięki rozumieniu możemy odróżnić ocenę osoby od oceny jej zachowania. Jakże często mylimy te dwie rzeczy i słuchając, że komuś na przykład nie podoba się w naszym zachowaniu coś - mylimy to z nieakceptacją całej naszej osoby, naszego działania w ogóle. A ocenianie czynów bywa konieczne, ale może dotyczyć wyłącznie zachowań i postaw, nigdy zaś osoby człowieka i zawsze w wolności od własnych emocji, możliwie obiektywnie.
Osoby wchodzące w dialog ze sobą zamieniają dyskusję na dzielenie się, aby wspólnie rozeznać sposób rozwiązania sytuacji lub po prostu przyjąć i zaakceptować odmienność. W dyskusji chodzi najczęściej o przeforsowanie własnego zdania, o walkę na argumenty, o przekonanie kogoś do własnego punktu widzenia albo o wytknięcie komuś jego błędnego myślenia. W dzieleniu się wypowiadamy nie tyle swoje opinie i poglądy, co nasz sposób przeżywania sytuacji. Dzielimy się, próbując jednocześnie słuchać i rozumieć drugiego. Nazywamy raczej to, co sami czujemy, nie wytykając błędów i nie oskarżając o odmienne poglądy.
W stosowaniu tych zasad napotykamy wiele trudności. Dlatego potrzebne jest przebaczanie, prośba o przebaczenie, abyśmy mogli wciąż zaczynać od nowa.

… "wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4,13)


Dialog trzeba też odnieść do Boga. Bo to On inspiruje nasze spotkania, On pierwszy rozpoczyna dialog z człowiekiem, to On jest źródłem przemian i porozumienia, On uzdalnia nas do wytrwałości i cierpliwości, Jego Moc towarzyszy nam w naszych dialogach, a wiara w to, że On pragnie naszego dialogu, pozwala przetrwać kryzysy.

… "i gdybym posiadł wszelką wiedzę (…), a miłości bym nie miał"…


Czytanie o dialogu jest wygodniejsze i łatwiejsze niż stosowanie go w życiu. Inaczej to wygląda, gdy mamy bezpośrednio przed sobą drugiego człowieka, który zweryfikuje te wszystkie techniki, metody. Może się wtedy okazać, że nasza wiedza jest niewystarczająca w zetknięciu z jego osobowością i temperamentem, z jego historią życia i jego doświadczeniami, z jego niepowtarzalnością. Że oprócz wiedzy na temat dialogu potrzebna nam jest wiedza o tym człowieku.
Dlatego jesteśmy przekonani, że do dialogu - oprócz wiedzy - potrzeba przede wszystkim serca i głębokiego spojrzenia na drugiego człowieka. To kolejna ważna umiejętność w dialogu: widzieć przed sobą człowieka, a nie przedmiot naszych oddziaływań.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki