Bernadeta
W zasadzie odpowiedź na Twoje pytanie mogłaby być równie krótka, jak Twój list: tak, działa. Domyślam się jednak, że skoro napisałaś do nas, to oczekujesz wypowiedzi bardziej dogłębnej.
Dostrzeżenie pewnej celowości i porządku w ludzkim życiu mocno zależy od światopoglądu. Można wszystko...
(...) Czy Pan Bóg działa w naszym życiu poprzez przypadkowo spotkane osoby?
W zasadzie odpowiedź na Twoje pytanie mogłaby być równie krótka, jak Twój list: tak, działa. Domyślam się jednak, że skoro napisałaś do nas, to oczekujesz wypowiedzi bardziej dogłębnej.
Dostrzeżenie pewnej celowości i porządku w ludzkim życiu mocno zależy od światopoglądu. Można wszystko tłumaczyć za pomocą nauki, jeśli to człowiekowi pasuje. Spadł deszcz, bo właśnie taki był układ ciśnień, ruchy mas powietrza, duże parowanie i tak dalej, bo dokładnie się na tym nie znam. Inni zrzucą wszystko na traf, przypadek, ślepy los, fatum. Inni przypiszą deszcz swojemu pechowi, bo akurat chcieli suszyć pranie, przejechać się rowerem czy pójść na spacer.
Człowiek wierzący powie, że deszcz spadł, bo Pan Bóg tego chciał. Wbrew pozorom nie neguje to tłumaczenia meteorologów. Wierzymy, że poprzez prawa przyrody Pan Bóg kieruje światem. Zatem człowiek wierzący patrzy głębiej i za każdym, nawet poprzez pozornie zupełnie zwykłe zdarzenie, dostrzega uśmiechnięte oblicze Boże. Dla niego nie istnieje coś takiego, jak przypadek. Wszystko jest darem Boga.
Nie lubię słowa "kieruje". Wiem, że użyłaś go w znaczeniu potocznym, lecz mimo wszystko zastąpiłbym je wyrażeniem "stwarza możliwość". Przecież Pan Bóg szanuje naszą wolną wolę i zaprasza do współpracy. Daje nam wolny wybór. Stwarza natomiast sytuacje i możliwości, które nas do wybierania zobowiązują. Tak też i jest ze spotykanymi przez nas ludźmi.
Wierzymy, że nie są to "przypadki", że są oni darem Boga dla nas. Może nie zawsze darem przyjemnym i miłym. Trudno dostrzec Boży prezent w kimś, kto na przykład zatruwa nam życie. A przecież i takie osoby są nam potrzebne, by zdopingować nas do rozwoju, do praktykowania miłości, cierpliwości i szacunku. Zwykle obecność drugiego człowieka w naszym życiu jest zarazem darem i wezwaniem.
Tak więc są to nieprzypadkowe osoby. To nasi bracia i siostry, jeśli nie w jednej wierze, to we wspólnym człowieczeństwie. Nie oznacza to w żadnym wypadku konieczności ślepego poddawania się ich kierownictwu. Skoro Pan Bóg ceni wolność człowieka, to i Jego "przedstawiciele" nie mogą i nie powinni nas do niczego zmuszać. Warto natomiast w modlitwie pytać się Wszechmocnego, dlaczego taki właśnie i ten właśnie człowiek pojawił się w moim życiu. W ten sposób łatwiej nam będzie rozpoznać wolę Bożą i zrozumieć, że to nie przypadek.
I znowu pragnąłbym wrócić do postrzegania każdego wydarzenia w życiu w perspektywie wiary. Okazuje się, że te wszystkie tak zwane "przypadki" układają się w logiczną i konieczną całość. Spotkany gdzieś kiedyś człowiek być może da nam coś, co przyda się za kilka lub kilkanaście lat. Może zmobilizuje nas do wypracowania w sobie potrzebnej nam cnoty.
Wreszcie na koniec zostawiam najważniejsze. Mówi nam Jezus: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili". W osobie drugiego człowieka, choćby było to najbardziej zwykłe lub najbardziej niezwykłe spotkanie, przychodzi do nas sam Pan Jezus. Mamy GO dostrzegać w każdym, w każdym bliźnim rozpoznawać Oblicze Jezusa. On nie przychodzi do nas przypadkiem, lecz z miłości. Dlatego każdy napotkany człowiek to nie przypadek, lecz dar miłości Bożej. Każde spotkanie z innym człowiekiem jest na swój sposób święte, bo prześwietlone Bożym blaskiem i spowodowane Bożą miłością. Dla chrześcijanina coś takiego, jak przypadek, nie istnieje.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




