Duch Monachium krąży po Europie. A właściwie, aż dwa ponure duchy kojarzące się z tym pięknym miastem. Pierwszy to duch appasementu. W Monachium 75 lat temu Francja i Wielka Brytania poświęciły niepodległą Czechosłowację na rzecz złudnego mirażu...
Duch Monachium krąży po Europie. A właściwie, aż dwa ponure duchy kojarzące się z tym pięknym miastem. Pierwszy to duch appasementu. W Monachium 75 lat temu Francja i Wielka Brytania poświęciły niepodległą Czechosłowację na rzecz złudnego mirażu pokoju. Brytyjski premier na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej wymachujący tekstem traktatu, który miał "zapewnić pokój na całe pokolenie", pozostaje do dziś symbolem szkodliwej politycznej naiwności. Kiedy czytam wynik sondażu przeprowadzonego wśród mieszkańców Europy, z którego wynika, że Europejczycy za największe zagrożenie dla pokoju na świecie uważają Izrael i Stany Zjednoczone, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Dwa państwa w miarę konsekwentnie przeciwstawiające się światowemu terroryzmowi i utrzymujące siły zbrojne zdolne do obrony naszych wspólnych wartości zostały uznane za zagrożenie pokoju. To tak, jakby za największe zagrożenie dla pokoju uznać wiosną 1939 roku Polskę, albo klucznika pragnącego otworzyć więzienie ogłosić zagrożeniem dla wolności.
Rubiny Stempowskiego
Przerażające. Niestety, nie. Raczej zwyczajne. Państwa Starej Europy kolejny raz dowodzą, że bezpieczeństwo rozumieją jako zdolność do poddania się dowolnemu agresorowi. I dlatego ci wszyscy, którzy dziwią się, że Polska zabiega o pozostanie Stanów Zjednoczonych w Europie, powinni się mocno zastanowić. Po prostu w naszej części świata poczucie bezpieczeństwa jest ciągle wartością o znaczeniu pierwszorzędnym. Mamy doświadczenie obcych okupacji i mamy doświadczenie zagrożenia, które nie pozwalało na prowadzenie normalnej gospodarki, wystraszając wszelkich potencjalnych inwestorów. Przed laty znakomity pisarz Jerzy Stampowski napisał esej zatytułowany "Rubis d'Orient". Opowiadał w nim o podróży do Chocimia, w którym nie uświadczył normalnych sklepów i magazynów. Handel odbywał się na prymitywnych, łatwych do zwinięcia straganach. A najcenniejszym środkiem płatniczym były rubiny (stąd tytuł) i inne drogie kamienie. Dlaczego? Ponieważ w każdej chwili do miasta mogła wpaść wataha rabusiów, albo obce wojska okupacyjne. Pieniądze traciły wartość, towary rabowano, a garść drogich kamieni można było unieść, umykając przed okupantem. Podobnie nie warto było inwestować w urządzenie sklepów, urządzenie domu etc.
Chcemy, żeby było normalnie. I wiemy, że nie ma normalności bez bezpieczeństwa. Ci zaś, którzy byli bezpieczni pod cudzym parasolem, dochodzą kolejny raz do wniosku, iż najbezpieczniej jest, gdy z sutych zasobów wypłaca się okup agresorom. Zapominają tylko o tym, że strategia ugłaskiwania politycznych bandytów nigdy w historii się nie udawała.
Wyniki ogólnoeuropejskiego sondażu niepokoją, ale nie ma racji zasłużony wielce szef centrum Wiesenthala w Wiedniu, gdy ostrzega, że uznanie Izraela za zagrożenie jest objawem antysemityzmu. Nie jest to żaden antysemityzm, lecz zwykłe ohydne tchórzostwo i niezrozumienie racji tych, którzy bronią swojej ziemi, honoru i życia.
Antysemityzm z nominacji
Bardzo często nadużywamy pojęcia antysemityzmu. Dowolny publicysta czy polityk żydowskiego pochodzenia, gdy zostanie ostrzej skrytykowany, a nic nie ma na obronę swoich racji, zaczyna krzyczeć, iż krytykujący nie ma żadnych argumentów, a jego racje wyrażają w istocie zwyczajny rasizm i antysemityzm. Tworzą w ten sposób terror moralny, w konsekwencji obracający się przeciwko nim samym. Bo kiedy pęka gorset rozdętej do bezzasadnych rozmiarów poprawności politycznej, poza zwykłą krytyką zaczynają wypełzać spod niego demony prawdziwego antysemityzmu. I to właśnie jest ten drugi z pokracznych duchów monachijskich krążących po Europie. Duch puczu hitlerowskiego z roku 1923. Puczu, który przegrał, ale opierał się właśnie na prymitywnych instynktach antysemickich. Jeszcze nie opisanych, jeszcze dosyć słabych, ale zyskujących sobie prawo obywatelstwa.
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że styl antysemicki powoli odzyskuje prawo obywatelstwa na politycznej scenie. Jeszcze brzydzą się nim w salonach, ale coraz częściej zaczyna być używany w rozmowach i na wiecach. Europejska kronika nienawiści ostatnich miesięcy robi smutne wrażenie. Piątego listopada generał Bundeswehry Reinhold Guenzel opowiada o żydokomunistach organizujących egzekucje podczas rewolucji bolszewickiej. Piętnastego października wandale bezczeszczą berliński cmentarz żydowski. Jedenastego października na grobach ofiar obozu w Ravensbruck pojawiają się antysemickie napisy, a siedemnastego października pobito rabina na przedmieściach Paryża. To zaledwie nieliczne z serii kilkudziesięciu incydentów. W prasie nagle zaczynają pojawiać się antyżydowskie dowcipy rysunkowe. W Rosji aresztowanie Michaiła Chodorkowskiego wiąże się z publicznym przypominaniem jego semickiego pochodzenia i informacjami, że dwaj inni oligarchowie wygnani wcześniej z kraju: Władimir Gusinski i Borys Bierezowski mieli izraelskie paszporty.
Może to zbieg okoliczności. Nie sadzę jednak. Wydaje się, że przy okazji europejskiego sprzeciwu wobec polityki Izraela i Stanów Zjednoczonych na nasz kontynent wracają solidnie zakorzenione w mentalności antysemickie kalki. Dostrzegamy je także w Polsce. Nie muszę wymieniać nazwisk i tytułów prasowych. O ile nie zostaną zduszone w zarodku, mogą się stać symptomem groźnej powtórki z historii.
Mały chłopiec patrzy na Niemca
Mądry i mający wielkie doświadczenie polityczne ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss mówił mi kiedyś, że jednym z powodów odradzania się antysemityzmu w Europie jest głęboka niezgodność stereotypów. W naszym myśleniu stereotypem Żyda jest ciągle mały chłopiec ze słynnego zdjęcia zrobionego w warszawskim getcie. Chłopiec trzyma w ręku czapkę, na przykusym płaszczyku ma naszytą gwiazdę Dawida i olbrzymimi, przerażonymi oczami wpatruje się w stojącego naprzeciwko wysokiego żołnierza niemieckiego, w hełmie, odprasowanym mundurze i z karabinem w dłoni. - Kiedy dzisiaj widzicie zdjęcia uzbrojonych młodzieńców żydowskich na pędzących czołgach, macie poznawczy dysonans - dodawał ambasador. Łatwiej jest ten obraz połączyć z widokiem palestyńskich chłopców rzucających kamieniami w czołgi i ustanowić to podstawą nowego antysemityzmu. Takiego, jaki wybuchnął w Polsce w roku 1968, czy coraz częściej dostrzeganego na zachodzie Europy.
Dodać trzeba, że swoje robi tu obecność wielomilionowej diaspory muzułmańskiej w Europie. Kiedyś zamówiłem serię tłumaczeń z prasy arabskiej, tej pisanej ich alfabetem, a nie drukowanej po angielsku na użytek cudzoziemców. Znalazłem tam wszystkie antysemickie mity z hitlerowskiej propagandy (a sięgałem po poważne gazety z prozachodniego Egiptu i Arabii Saudyjskiej). W porównaniu z bredniami wypisywanymi w tych gazetach "protokoły mędrców Syjonu" są doprawdy dziełem naukowym. Poprzez arabskich obywateli ta propaganda dociera też do Europy.
Ojciec Święty nie bez powodu jako pierwszy z papieży odwiedził synagogę. Nie bez powodu o wyznawcach judaizmu powiada "starsi bracia w wierze". Po zbiorowym mordzie na narodzie żydowskim dokonanym przez hitlerowców każdy przejaw antysemityzmu powinien być sygnałem alarmowym. Sygnałem, że coś niedobrego dzieje się z naszym myśleniem o narodach i o polityce. Taki dzwonek alarmowy dzwoni we współczesnej Europie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













