Dylemat Millera

Tym razem to już nie jacyś prowincjonalni działacze, nie lokalna sitwa kontrolująca Starachowice czy inny, odległy od administracyjnych centrów kraju ośrodek. W ubiegłym tygodniu dociekliwość mediów i członków Sejmowej Komisji Śledczej skupiała się już na osobach z najbliższego otoczenia Millera - na szefowej jego gabinetu politycznego oraz wieloletnim współpracowniku, uważanym...
Czyta się kilka minut

Tym razem to już nie jacyś prowincjonalni działacze, nie lokalna sitwa kontrolująca Starachowice czy inny, odległy od administracyjnych centrów kraju ośrodek. W ubiegłym tygodniu dociekliwość mediów i członków Sejmowej Komisji Śledczej skupiała się już na osobach z najbliższego otoczenia Millera - na szefowej jego gabinetu politycznego oraz wieloletnim współpracowniku, uważanym za jednego z najbardziej oddanych mu ludzi w partii. Miller nie może zastosować swojego ulubionego chwytu retorycznego i twierdzić, że kiedy lewica odniosła sukces, to "przyczepiła się do niej" także pewna liczba ludzi złych. Na nic weryfikacja, która miała pokazać, że w Millera jest zdrowy rdzeń, i ten zdrowy rdzeń bez trudu się pozbywa "umoczonych" - nie sposób sobie wyobrazić, aby jakakolwiek komisja weryfikacyjna ważyła się zakwestionować członkostwo w partii osób będących tak blisko Millera, jak Jakubowska czy Sobotka.

Kompromitacja dosięgła ludzi z tego grona, na którym od dawna, ze świadomego wyboru oparł Miller swą władzę nad rządzącą partią i nad państwem - z grona starych, oddanych mu ślepo aparatczyków. I jest to kompromitacja idąca bardzo daleko. Skasowany twardy dysk w komputerze Jakubowskiej mówi więcej, niż gdyby pozostawiono na nim stosy danych. Jeśli, jak donosi prasa, dysk wyczyszczony został specjalnym programem kasującym i nie ma na nim nawet tzw. partycji (w uproszczeniu, obszarów, w których zapisywane są dane), to tłumaczenia pani minister, jakoby tylko "posprzątała po sobie" brzmią po prostu idiotycznie. To tak, jakby w ramach "po prostu sprzątania" kazał ktoś zedrzeć tynk ze ścian, klepkę z podłogi i spalić wszystkie szafy wraz z ubraniami. Również zeznania obciążające Sobotkę są jednoznaczne, a jego podanie się do dymisji niewiele warte, gdyż nastąpiło w chwili, kiedy zostało już przesądzone pozbawienie go immunitetu.

Śledztwo dochodzi do ludzi z bliskiego otoczenia Millera i w tej sytuacji ma on już tylko dwa wyjścia - oba złe. Pierwsze - bronić swoich ludzi do upadłego i zaprzeczać wszystkiemu. To skompromituje go już tak, że SLD będzie w końcu musiało zmienić lidera albo się rozwiązać. Drugie - rzucić Jakubowską i Sobotkę na pożarcie. Wtedy inni jego współpracownicy zobaczą, że patron już nie chce czy nie jest w stanie obronić swoich ludzi i przejdą do obozu wewnątrzpartyjnego konkurenta. Tak czy owak, Miller leci w dół i nie są już w stanie wyciągnąć go z tej studni żadne poręczenia i świadectwa wiarygodności, jakich nie szczędzi mu redaktor Michnik.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2003