Logo Przewdonik Katolicki

Klęska katechezy?

ks. Jan
Fot.

(...) To, co wydarzyło się w Toruniu, jak uczniowie nagrali swoje znęcanie się nad nauczycielem, pokazuje wielką klęskę wychowawczą szkoły i katechezy w szkole. Lekcje religii w szkole miały pomóc w wychowywaniu młodzieży. Ten przykład nam pokazał, że tak nie jest. Liczne wypowiedzi nauczycieli z innych szkół i miejscowości świadczą, że nie jest to przykład odosobniony. Młodzież...

(...) To, co wydarzyło się w Toruniu, jak uczniowie nagrali swoje znęcanie się nad nauczycielem, pokazuje wielką klęskę wychowawczą szkoły i katechezy w szkole. Lekcje religii w szkole miały pomóc w wychowywaniu młodzieży. Ten przykład nam pokazał, że tak nie jest. Liczne wypowiedzi nauczycieli z innych szkół i miejscowości świadczą, że nie jest to przykład odosobniony. Młodzież w ogóle ma tendencję do braku szacunku wobec starszych. A więc katecheza nie spełnia swych zadań wychowawczych. Czy nie warto by było wrócić do katechezy przy parafii? Czy wtedy nie będzie ona bardziej wychowywać? Bo w szkole wydaje się być rzucaniem grochem o ścianę.
Tadeusz


Dziękuję za bardzo aktualny i ciekawy list, aczkolwiek nie zgadzam się z Pana wnioskami na temat bezowocnej katechezy.
Korzeni braku szacunku młodszych wobec starszych należy szukać o wiele głębiej i o wiele wcześniej. Nie we współczesnej młodzieży, lecz w ich rodzicach. Dokonująca się w XX wieku rewolucja obyczajowa bardzo mocno przeciwstawiła sobie spontaniczną, naturalną i dobrą młodość skompromitowanej, asekuranckiej i fałszywej starości. Z definicji jakby człowiek starszy, dorosły, był uważany za kogoś gorszego i głupszego od kierującego się intuicją młodzieńca. Rewolucja obyczajowa podważyła tradycyjne role i wartości. Zakwestionowano autorytet rodziców i wychowawców. Stawiano ich raczej w roli partnera czy kumpla, a nie kogoś, kogo warto słuchać, kto ma wiele do powiedzenia. Proszę trochę poczytać, pooglądać filmów, tam dokładnie widać to, co próbuję tu w skrócie przedstawić.
Rodzice ulegali i ulegają modnym prądom wychowywania bezstresowego. A czasem wręcz z wygodnictwa dają dzieciom i młodzieży wolną rękę. Zaniedbano w rodzinach kształtowanie szacunku wobec starszych. Iluż rodziców dzisiaj narzeka na brak szacunku ze strony swych dzieci! Nie dostrzegają tego, że sami są winni tej sytuacji. Zbytnia pobłażliwość bowiem nie jest znakiem miłości, lecz zaniedbania. A ono świadczy o braku miłości i budzi agresję.
Wracając do katechezy. To są dwie godziny w tygodniu. Niewiele. Doliczmy do tego godzinę, jeśli młody człowiek chodzi na niedzielną Mszę. Każdy biegły w rachunkach policzy, że jednak większość swego czasu młody człowiek spędza w rodzinie albo wśród rówieśników. To tam dokonuje się kształtowanie życiowej postawy. Jeśli więc rodzice nie dbają o wychowanie lub wychowują źle, jeśli towarzystwo jest złe, trudno oczekiwać, że młodzież będzie dobrze wychowana, że będzie znać granice.
Księża i katecheci w szkole często spotykają się z atakami ze strony młodzieży, ze złym traktowaniem. Są bowiem znakiem sprzeciwu, ewangeliczną solą. W wielu wypadkach ich słowa i świadectwo głęboko zapadają w serca młodzieży, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka. Nie są w stanie naprawić od podstaw istniejącej sytuacji. Wiele jednak dobrego dokonuje się w szkołach dzięki nim. Tak samo dzięki nauczycielom, którzy wybrali swój zawód z powołania. Nie tylko uczą, ale też próbują wychowywać. Chwała im za to!
Próbowałem spojrzeć na problem z trochę innego punktu widzenia. Na ile to mi się udało, Pan sam i czytelnicy ocenicie. Jest on naprawdę ważny. Bo taka będzie nasza przyszłość, jakie młodzieży wychowanie. Bardzo dawno już to zauważył jeden z naszych wybitnych przodków. Wychowanie i katecheza to przede wszystkim zadanie rodziny. Niewiele zrobią katecheci i nauczyciele, jeśli tam nie znajdą poważnych i odpowiedzialnych sojuszników.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki