Pod koniec czerwca Poznań gościł 20 chórów, członków Polskiej Federacji "Pueri Cantores", powstałej w 1992 r. z inicjatywy ks. Andrzeja Zająca z Tarnowa, jako ramienia Międzynarodowej Federacji "Pueri Cantores", istniejącej od 1944 r. Blisko tysiąc dziewcząt (po Soborze Watykańskim...
Rozmowa z ks. prałatem Szymonem Daszkiewiczem po poznańskim Kongresie Polskiej Federacji "Pueri Cantores".
Pod koniec czerwca Poznań gościł 20 chórów, członków Polskiej Federacji "Pueri Cantores", powstałej w 1992 r. z inicjatywy ks. Andrzeja Zająca z Tarnowa, jako ramienia Międzynarodowej Federacji "Pueri Cantores", istniejącej od 1944 r. Blisko tysiąc dziewcząt (po Soborze Watykańskim uczestniczą również w tym ruchu) i chłopców oraz panien i młodzieńców z różnych stron kraju, zgromadziło się na III Kongresie Federacji. O jego efektach rozmawiamy z ks. prałatem Szymonem Daszkiewiczem, dyrektorem i dyrygentem Poznańskiego Chóru Katedralnego, zarazem wiceprzewodniczącym federacji i gospodarzem poznańskiego spotkania.
Czy spotkanie spełniło oczekiwania Księdza?
- Kongres był bardzo ważnym wydarzeniem dla Polskiej Federacji "Pueri Cantores". Odbył się - wedle mojego zamysłu, jako gospodarza miejsca - na trzech płaszczyznach: modlitewnej, artystycznej i... wypoczynkowej. Otworzyliśmy spotkanie nabożeństwem Słowa w Katedrze. Zrazu nawet z pominięciem elementów śpiewu, by nie angażować uczestników, a raczej zachęcić do słuchania słowa Bożego i jedynie w tle muzyki organowej. Centralnym punktem kongresu - jak zawsze - była Msza święta, połączona już ze wspólnym śpiewaniem. Wypadło ono - mogę to powiedzieć na podstawie opinii wielu znamienitych gości - wspaniale. Byliśmy zauroczeni atmosferą śpiewu, przepełnionego duchem.
Hasło poznańskiego kongresu brzmiało: "Cantus amor, Dei amor iungat nos" ("Umiłowanie śpiewu, umiłowanie Boga jednoczy nas"). Udało się wypełnić je treścią?
- Umiłowanie śpiewu, to pierwszy wyznacznik łączności chórów i ich członków. Kongres zatem musi stworzyć szansę pokazania się tych wspólnot. Poprosiłem księży proboszczów kilkunastu parafii poznańskich, by umożliwili w swych świątyniach występy. Kto tylko chciał, mógł z tych zaproszeń skorzystać. Natomiast na koncercie w wypełnionej po brzegi Auli Uniwersyteckiej, zaprezentowały się dwa chóry gospodarzy: filharmoniczne "Poznańskie Słowiki" prof. Stefana Stuligrosza i nasz Chłopięco-Męski Poznański Chór Katedralny. Do udziału w koncercie galowym w Teatrze Wielkim zaprosiliśmy tylko cztery zespoły federacji. Było to pewne novum tego rodzaju spotkań. Zrezygnowawszy z wielogodzinnego - męczącego wykonawców i słuchaczy - maratonu wszystkich uczestników, chciałem skoncentrować uwagę większości dzieci na wysłuchaniu, różniących się od siebie pod wieloma względami, tylko czterech chórów: chłopięco - męskiego, dziewczęcego, młodzieżowego i chłopięcego. I myślę, że to się sprawdziło. Powołam się na zdania naszych gości zagranicznych, m.in. prezydentów federacji krajowych Francji, Hiszpanii, Holandii i Niemiec, pełnych podziwu dla dobrego poziomu naszych chórów i szerokiego repertuaru, obejmującego zakres od chorału gregoriańskiego po muzykę współczesną, niestety nie przez wszystkich lubianą i akceptowaną. Tak więc odpowiadając wprost na zadane pytanie - zjednoczyło nas umiłowanie śpiewu przepełnione umiłowaniem Boga.
A na czym polegała wypoczynkowa część kongresu?
- Dzieci muszą mieć chwilę odpoczynku, czas na zabawę. I o tym też pomyśleliśmy, po raz pierwszy właśnie w Poznaniu. Był więc ogromny piknik z grami, zabawami, konkursami, słowem - dużo ruchu na świeżym powietrzu. Wszystkim uczestnikom to się bardzo podobało.
Myślę, iż starszyzna chóralna miała w tym czasie sobie co nieco do powiedzenia?
- Rzeczywiście dyrygenci, i jak Pan powiada, "starszyzna" 20 chórów zebrała się na rozmowę - o wrażeniach ze spotkania, o aktualnych sprawach federacji i planach na przyszłość. Nieskromnie powiem, że odebraliśmy same pochwały za organizację, gościnność, opiekę i zaangażowanie ogromnej grupy ludzi, przede wszystkim rodziców moich chórzystów i także ich samych wokół sprawnego przebiegu tak wielkiego przedsięwzięcia.
Mówiliśmy też o najbliższej, dorocznej konferencji delegatów, która odbędzie się w marcu 2004 r. w Warszawie, o jej tematach, a także o następnym kongresie za trzy lata, o którego organizację ubiegają się na razie Toruń i Siedlce oraz o przyszłorocznym Kongresie Międzynarodowej Federacji "Pueri Cantores" w Kolonii.
Co stanowi największy problem dla sfederowanych chórów?
- Jesteśmy chórami, które uczestniczą w liturgii, to jedno z naszych głównych zadań. Trzeba umieć się do niej dopasowywać. Liturgia jest wymagająca, stawia konkretne warunki i oczekiwania. Do nich trzeba dobrać stosowny repertuar. I to jest sprawa ciągle aktualna i najważniejsza. Większość dyrygentów, to osoby świeckie, które oczekują od nas, duchownych - rad i wskazań. Dzielimy się też swoimi doświadczeniami dyrygenckimi, dokształcamy się...
Jakość współczesnej muzyki kościelnej nie jest najwyższa, jest często pochodną - pozbawionej większych wartości artystycznych - świeckiej muzyki masowej. Czy chóry, zrzeszone w federacji, nie powinny podjąć misji strzeżenia, na początek przynajmniej polskich katedr, kościołów farnych i bazylik - od plagi tandety muzycznej?
- Zdecydowanie tak. To jest nasze zadanie i to jest droga, którą podążamy. Przypomina nam o tym nieustannie m.in. także nasz ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki, który w rozwoju dziecięcych chórów kościelnych i ich wysokim poziomie artystycznym, widzi szansę zmiany stylu śpiewu i w ogóle muzykowania w kościele. Dobry chór w parafii promieniuje - także jako grupa duszpasterska - rozszerza swoją działalność na innych, pokazuje wzorce wykonawstwa. Nie jest prawdą, co do niedawna powtarzano, że chór wyłącza lud ze śpiewu. Gdy zlikwiduje się chór, okaże się, że ludzie też nie śpiewają, a najwyżej zawodzić będzie organista. Nie na tym rzecz polega. Muzyka musi być integralną częścią liturgii. Chór, gdy pięknie śpiewa, reprezentuje całą wspólnotę podczas Mszy św. i rzeczywiście uświetnia konkretne nabożeństwo.
Szkoły niemal wyłączyły się z kształtowania fundamentów kultury muzycznej. Czy zdaniem Księdza Prałata istnieje szansa odrodzenia tej roli w polskim Kościele?
- Wydaje się, że problem został uchwycony, że przynajmniej na forum federacji uświadamiamy sobie stopień odpowiedzialności, jaka ciąży na jej członkach. Np. era tzw. piosenek religijnych wykonywanych podczas Mszy św. szczęśliwie mija. One są potrzebne, lecz nie w tym miejscu. Trzeba jednakże je czymś wartościowym zastąpić. Federację tworzyło niewiele ponad 10 chórów. W tej chwili mamy ich 39. To nadal mało; jeszcze nie wszystkie katedry mają chłopięce bądź dziecięce chóry, zaś problem jakości tworzy dodatkowe zagadnienie. Konstytucja o liturgii w rozdziale "Musica Sacra", wręcz zachęca biskupów diecezjalnych do tworzenia zespołów śpiewaczych w swoich kościołach, czyli w katedrach. Dziecięce chóry bowiem mają szczególną wartość. Dają perspektywę dzieła w ciągłym rozwoju, wiecznie młodego, świeżego, chociaż bardzo trudnego.
Kongres przypadł na czas wzburzenia w kraju, a nade wszystko poznaniaków, bulwersującymi doniesieniami mediów o dyrygencie jednego z trzech miejscowych chórów chłopięcych. Jakim rezonansem odbiło się to na waszym spotkaniu?
- Sytuacja w Poznańskim Chórze Chłopięcym, który nie jest członkiem naszej federacji, nie zaprzątnęła głowy uczestnikom kongresu. Natomiast dyrygenci, prezesi i delegaci zespołów - rzecz jasna - wyrażali pewną troskę i żal, że do takiego "czegoś" doszło. To przecież rzutuje negatywnie na wszystkie chóry tego typu. Dzieliliśmy się zatem swoimi doświadczeniami. Osobiście opowiedziałem, jak funkcjonuje praca w moim zespole, mówiłem o pełnej jawności życia naszego chóru, o pełnym uczestnictwie rodziców we wszystkich fazach działalności - na próbach, na koncertach, na wyjazdach, na wakacjach. Nieraz za autobusem chóru podąża autobus z rodzicami. Od kilku lat współpracuję z psychologiem, który służy także pomocą zespołowi. Jesteśmy otwarci na problemy, z którymi chłopcy przychodzą do chóru i staramy się im pomóc. To jest jakaś recepta na zdrową, dobrą atmosferę.
.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








