Duch i materia

Jedna z poznańskich studentek na pytanie w ankiecie - co najbardziej pamięta ze swojej Pierwszej Komunii Świętej - odpowiedziała: To, że byłam pierwszy raz u trwałej ondulacji. Dziewczyna, która przeżyła później głębokie nawrócenie, mówiła to z bólem. Mówiła z bólem o ondulacji, o gościach, o prezentach i o tronie, na którym była usadzona.



Są księża, którzy proszą rodziców,...
Czyta się kilka minut
Jedna z poznańskich studentek na pytanie w ankiecie - co najbardziej pamięta ze swojej Pierwszej Komunii Świętej - odpowiedziała: To, że byłam pierwszy raz u trwałej ondulacji. Dziewczyna, która przeżyła później głębokie nawrócenie, mówiła to z bólem. Mówiła z bólem o ondulacji, o gościach, o prezentach i o tronie, na którym była usadzona.

Są księża, którzy proszą rodziców, aby dzieci usługiwały do stołu podczas swojej Pierwszej Komunii Świętej. W Ewangelii św. Jana opis z Ostatniej Wieczerzy rozpoczyna się od obmywania nóg. Pan Jezus dał w ten sposób do zrozumienia, że Eucharystia nie jest po to, aby sadzać kogoś na tronie i obsypywać prezentami, ale po to, żeby służyć.

Wielu duchownych dostrzega problem materializacji sakramentu, który, na szczęście, dla ludzi silnej wiary nadal pozostaje przed wszystkim sakramentem.

W wielu rodzinach świecki obyczaj wziął jednak górę nad duchowym wymiarem Pierwszej Komunii Świętej, a hasło "moje dziecko nie może być gorsze od innych" wcale nie jest jednoznaczne z tym, że wobec Boga wszyscy jesteśmy równi. Słowa potępienia nie są tu oczywiście potrzebne, ale ostrzeżenie, żeby tego wyjątkowego dnia chrześcijańskiego ducha służby nie zatruć próżnością, pychą i chciwością, wydaje się zasadne.

Od Mszy świętej do małego wesela

Jeśli zapytamy naszych dziadków, a nawet rodziców, o ich Pierwsze Komunie Święte, to przekonamy się, że wystawny obyczaj wcale nie jest aż tak fundamentalny w naszej tradycji. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku komunijne uroczystości były niezwykle skromne. Często, szczególnie na wsi nie towarzyszyło im żadne przyjęcie, a uroczystość ograniczała się do udziału całej rodziny we Mszy św. Wyraźny przełom w obyczajowości nastąpił w epoce gierkowskiej, w połowie lat 70. Oprócz pozytywów, bo Pierwsze Komunie Święte stały się drugą co do ważności zaraz po weselach okazją do dużych zjazdów rodzinnych, pojawił się też blichtr i szpan. Wtedy zaczęły się pojawiać drogie prezenty i koperty z gotówką, co niewątpliwie zaczęło upodabniać uroczystości komunijne do małych wesel. Nic dziwnego, że z czasem zaczął rozwijać się cały biznes odpowiadający na majowe potrzeby. Zaczęło się od pamiętnych butików handlujących modą raczej nie wyszukaną, by w latach dziewięćdziesiątych wpływ majowych komunii na gospodarkę doczekał się analitycznych opracowań. Nadal niewielka, ale przecież już wcale zamożna klasa średnia zaczęła uroczystości komunijne traktować prestiżowo. Początkowo najmodniejsze prezenty - rowery i zegarki - po prostu się zdezaktualizowały, bo dzieci… już to miały. Pojawiła się moda na komputery za cenę kilku pensji przeciętnego Polaka, programy multimedialne i markowy sprzęt hi-fi.

Najbogatsi nie żałowali również grosza na powalające małe kreacje (np. wianki z prawdziwymi perłami) i wystawne przyjęcia w drogich lokalach i pensjonatach. Biedniejsi w myśl zasady - zastaw się, a postaw się - rujnowali swoje budżety z tego tytułu na długie miesiące. W latach 90. przyszło opamiętanie.

Moje dziecko tak nie pójdzie

Wtedy zaczął kiełkować obyczaj ubierania dzieci w jednolite, skromne szaty pierwszokomunijne. Tak zwane alby były przede wszystkim tańsze od prawie weselnych sukienek i garniturków. Początki wprowadzania jednolitego stroju nie obyły się bez emocji, które zdarzają się do dzisiaj. Najlepszym sposobem na wygaszanie takich sporów wydaje się oddanie decyzji w ręce rodziców, którzy większością decydowali o tym, jaka formułę wybierają. Tadeusz Antkowiak, właściciel firmy Alba Plus z Poznania szyjącej właśnie szatki pierwszokomunijne i ornaty opowiada, że na spotkaniach z rodzicami dochodzi do całkiem ostrych sporów.

- Na ogół jednak większość rodziców głosuje za albami, zwolennicy sukienek i garniturów coraz częściej są w zdecydowanej mniejszości, chociaż emocji nie brakuje - przyznaje.

Rodzice podejmują taką decyzję na pewno pod wpływem ceny - alba kosztuje około 80 złotych, sukienka jest z reguły 7-8 razy droższa.

Nie oznacza to wcale, że alb szyje się coraz więcej.

- Tak było w latach dziewięćdziesiątych. Teraz najczęściej ponad połowa dzieci idzie do Komunii w strojach z poprzednich lat - przyznaje Tadeusz Antkowiak.

Alby upowszechniają się zarówno w miastach jak i na wsi, szczególnie w rejonach mniej zamożnych.

O wyborze szaty komunijnej nie raz decydują w ostateczności same dzieci, które przekonują rodziców do strojów, w jakich idzie większość, bo po prostu nie chcą się wyróżniać.

Chociaż skromne szaty zdają się zdobywać coraz większą popularność to śliczne sukienki nadal trzymają się dobrze.

- Są i tacy rodzice, którzy kupują alby, i sukienki - kwituje Tadeusz Antkowiak.

Cicha alternatywa

W poznańskiej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana trzy razy odbyły się tzw. wczesne komunie. Taka możliwość pojawiła się głównie dzięki pracy sióstr elżbietanek w przedszkolu parafialnym. Siostry mogły przez rok przygotowywać dzieci do Pierwszej Komunii Świętej.

- Nie dotyczyło to oczywiście wszystkich dzieci. Przywiązywaliśmy szczególną wagę do spełnienia pewnych określonych warunków - mówi proboszcz Roman Kubicki.

Te warunki dotyczyły głównie rodziny - oboje rodziców musiało być praktykującymi katolikami i żyć w sakramentalnym małżeństwie.

Wczesne Pierwsze Komunie Święte różniły się nie tylko wiekiem dzieci, różniły się też atmosferą. Formacja dzieci i rodziców pogłębiła duchowy wymiar Eucharystii, spychając ten świecki na znacznie odleglejszy plan.

- Jednak moje doświadczenie pozwala mi patrzeć na tę praktykę z pewnym dystansem - mówi ks. Roman Kubicki.

Proboszcz zauważa dalej, że owo pragnienie przyjęcia Pana Jezusa częściej jest wyrażane przez rodziców niż przez ich pociechy i tak naprawdę dzieci świadomie pragnące Komunii św. to jednostki.

- W wielu wypadkach, z zastrzeżeniem, że oczywiście nie we wszystkich, ta wcześniejsza komunia nie przekłada się na bardziej intensywne życie duchowe w późniejszym okresie. Często rodzice, którzy wspaniale współpracują z dzieckiem przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii Świętej, potem tego nie kontynuują i dziecko jest pozostawione samemu sobie - mówi ks. Kubicki.

Wczesne Pierwsze Komunie Święte należą do wyjątków, są podejmowane i zarzucane. Mają także swoich zagorzałych orędowników. Są też próbą odpowiedzi na świecki model święta, które czasami odchodzi od swojej duchowej istoty, odchodzi od Jezusa.

Nie zapominajmy o Chrystusie

ks. Jan Glapiak

Myślę, że jest to dobra okazja, żeby rodzina się spotkała, a byłoby jeszcze lepiej, gdyby spotkała się w domu. Jednak rodziny często są duże w przeciwieństwie do mieszkań i dlatego decydują się na wynajęcie jakiejś sali czy lokalu. Należy jednak pamiętać, że ta uroczystość powinna się odbywać z zachowaniem pewnych norm. Przede wszystkim bez alkoholu, bo jest to uroczystość religijna, a nie wesele czy imieniny. Ta oprawa nie może też przesłaniać duchowej istoty Pierwszej Komunii Świętej. To jest zadanie dla rodziców i katechetów, aby dzieci miały świadomość, że Komunia Święta to nie komputer od chrzestnego ani rower od chrzestnej. Nie jestem jednak zwolennikiem radykalnego odcinania się od tych obyczajów, a jedynie właściwych proporcji pomiędzy formą i treścią. Dzieci muszą czuć, że najważniejszy tego dnia jest Pan Jezus, a nie prezenty.

Katechizujmy rodziców

Ks. Mateusz Drob

Właściwe zrozumienie istoty i wielkości daru, jakim jest Eucharystia, wymaga bardzo wytrwałej pracy księży i katechetów. Przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej prowadzi się dwutorowo przez cały rok. Składa się na nie katecheza w szkole i spotkania w parafii z dziećmi i rodzicami.

Dzieci powinny więc doskonale wiedzieć, po co przyjmują do serca Pana Jezusa. Aby podczas świętowania komunii nie zgubić jej duchowego wymiaru, trzeba jednak więcej uwagi na spotkaniach w parafii poświęcać formacji rodziców. To rodzice decydują przecież o całej oprawie tego dnia i czasami rzeczywiście mogą trochę fałszywie odczytać jego charakter.

Wystarczy wierzyć, nie trzeba rozumieć

Rozmowa o wcześniejszej Pierwszej Komunii Świętej z ks. Marcinem Węcławskim, proboszczem parafii pw. Maryi Królowej na poznańskiej Wildzie

Dlaczego ksiądz zdecydował się wprowadzić w swojej parafii wcześniejsze Komunie Święte?

Wczesna Pierwsza Komunia Święta przynosi wielką chwałę Panu Bogu i wspaniałe owoce duszpasterskie. Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział że wczesna Pierwsza Komunia Święta prowadzi małe dzieci do świętości i apostolstwa, jest też źródłem wielu powołań kapłańskich.

Na jakiej podstawie Ksiądz podejmuje tę praktykę?

Jeszcze w XIX wieku Pierwsza Komunia Święta była udzielana w Kościele Zachodnim około 14 roku życia. Poprzedzano ją trudnym egzaminem, którego resztki jeszcze ciągle pokutują w naszym duszpasterstwie. Św. Pius X, nazwany później Papieżem Eucharystii, jako dziecko pragnął przystąpić wcześniej do Komunii św., ale dopiero jako papież mógł to zmienić. W 1907 roku wydał dekret "Quam Singulari" na temat Komunii św. dzieci, w którym określił odpowiedni po temu wiek - siódmy rok życia, czyli czas, w którym dziecko dochodzi do używania rozumu. Zaznaczył też, że może to nastąpić wcześniej. Jako kryterium dopuszczenia do sakramentu podał nie egzamin, tylko zdolność dziecka do odróżnienia chleba zwykłego od Chleba Eucharystycznego, czyli wiary w to, że Pan Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie.

Pod wpływem dekretu Piusa X zaczęto praktykować wczesną Komunię św. w Europie, a także w Polsce. Po drugiej wojnie światowej rozwinęło się to dzieło duszpasterskie w kilku parafiach poznańskich, ale najbardziej ten zwyczaj zaistniał w diecezji katowickiej na Śląsku. Dzisiaj niestety, z tego, co mi wiadomo, praktykuje się to tylko w dwóch poznańskich parafiach - Miłosierdzia Bożego na Piątkowie i w mojej.

Jak do księdza trafiają dzieci, czy też rodzice zdecydowani na wcześniejszą Komunię świętą?

Od lat informuję parafian o takiej możliwości. W piśmie parafialnym publikujemy artykuły na ten temat, sam przekonuję rodziców podczas spotkań katechetycznych dla rodziców. Przygotowania rozpoczynają we wrześniu. Dzieci raz w tygodniu mają katechezę, a rodzice kilka spotkań, w których zobowiązani są uczestniczyć. To obowiązek, bo głównymi przygotowującymi do Komunii św. są w tym wypadku rodzice. Stawiam także rodzicom warunek systematycznego przystępowania do Komunii św., który rodzice spełniają bardzo chętnie. Namawiam, żeby w każdy pierwszy piątek przystępowali do spowiedzi św.

Czy wcześniejsza Komunia św. wpływa na późniejszą religijność dzieci, na zaangażowanie rodziców w sprawy parafii, czy też z chwilą przystąpienia do sakramentu ta więź po prostu zaczyna słabnąć?

Nawet gdyby tak było, to nie może być argument przeciwko wczesnej Pierwszej Komunii Świętej. Myśląc w ten sposób, dojdziemy do wniosku, że Komunia św. w klasach drugich jest jeszcze bardziej niebezpieczna, bo to, co się dzieje z niektórymi, niestety, coraz liczniejszymi dziećmi po przystąpieniu do Pierwszej Komunii Św., jest znacznie bardziej zatrważające.

W mojej dziesięcioletniej praktyce proboszczowskiej obserwuję, że bardzo często do wcześniejszej komunii przystępują dzieci rodziców już zaangażowanych w życie parafialne czy w grupy duszpasterskie, a często pod jej wpływem wiążą się z Kościołem jeszcze bardziej.

Jest jeszcze argument poczucia wspólnoty w grupie, święta ogółu drugoklasistów i specyficznej atmosfery z tym związanej…

Właściwym środowiskiem rozwoju wiary dla dziecka jest rodzina i tego środowiska nic nie zastąpi. Wczesna Komunia św. ma właśnie tę zaletę, że bardzo aktywizuje rodzinę, bo dzieci przystępują do sakramentu razem z rodzicami i starszym rodzeństwem. W stosunku do rodziny, która jest przecież naturalnym środowiskiem dziecka, klasa szkolna jest czymś sztucznym.

Pozostaje jeszcze najczęstsze pytanie: A co te dzieci wiedzą i co w ogóle z tego rozumieją?

Odpowiedzią na to jest pytanie - gdzie jest w Ewangelii napisane, że mamy coś wiedzieć. W Ewangelii jest mowa o tym, że mamy wierzyć i miłować, a to jest coś innego niż wiedza ludzka, rozumowa. My, mieszkańcy Europy Zachodniej, jesteśmy skażeni oświeceniem i dla nas wartość ma często tylko to, co jest rozumowe. Oczywiście nie można rozumu odrzucać, ale wiara nie polega na zrozumieniu. Czasami trzeba uwierzyć wbrew rozumowi, bo to, że Jezus żywy i prawdziwy jest obecny w chlebie, jest przecież wbrew poznaniu ludzkiemu.

Te dzieci, które przygotowujemy do wcześniejszej Komunii św., mają bardzo żywą i głęboką wiarę.

Warto przypomnieć, że Pierwsza Komunia Święta w Kościele Wschodnim jest, a w Kościele Zachodnim była do X wieku, udzielana przy chrzcie św. Nie neguję zasad, które dzisiaj obowiązują w rzymskim Kościele, ale dyskutując na ten temat, nad tym też wypada się zastanowić. Największy dar Kościoła - chrzest św. udzielany jest przecież dzieciom nieświadomym.

Dziękuję za rozmowę

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2003