Oglądała telewizję z całą rodziną. Owszem, w milczeniu i jakby trochę niespokojnie. W pewnej chwili wyszła do toalety i długo nie wracała. Cóż, domowników to zdziwiło, ale nie zaniepokoiło. Po wszystkim okazało się, że Ewa właśnie w łazience napisała list pożegnalny. Po filmie każdy udał się, by jeszcze coś zrobić. Ewa natomiast poszła do sklepu, by sprawdzić, czy wszystko zamknięte. Taki miała zwyczaj. Długo jednak nie wracała. Mąż jej, już w piżamie, zadzwonił do sklepu, by zapytać żonę, co tam tak długo robi. Ale słuchawki nikt nie podnosił. Po półgodzinie z ojcem poszedł zobaczyć, co się dzieje. Bardziej był zdenerwowany, niż zaniepokojony. Gdy weszli do środka, z wrażenia zamarli. Ewa nie żyła. Odebrała sobie życie.
Od tamtego dnia minęło już dużo czasu. Mąż Ewy po dziś dzień nie może się z tym pogodzić i ciągle czyni sobie wyrzuty sumienia. Gdy spacerowaliśmy wzdłuż drogi, na końcu której był ich sklep, starałem się go pocieszyć i uspokoić. Na ile skutecznie? Nie wiem.
Co pewien czas dowiadujemy się, że ktoś odebrał sobie życie. Gdy tak się stanie, rodzina i bliscy często przeżywają poczucie winy. Niekiedy jest ono prawdziwą udręką duszy i serca. Bardzo szybko najbliżsi przypominają sobie różne wydarzenia, gesty, słowa, zachowania, reakcje, w których upatrują przyczynę samounicestwienia i swoją w tym winę. Czy słusznie?
Prawie zawsze po śmierci ludzi nam bliskich, którzy zeszli z tego świata w sposób naturalny, możemy mieć wyrzuty sumienia, że kochaliśmy za mało. Że nie stać nas było na większą cierpliwość, opanowanie, zrozumienie... Tylko święci mogą powiedzieć, że ich miłość jest maksymalna. Mogą, ale nie mówią.
Śmierć ze swej natury prowadzi nasze myśli i uczucia do usprawiedliwiania i łagodnego oceniania tych, którzy odeszli. Oni przecież przed ludźmi już nie mogą się tłumaczyć, ani usprawiedliwiać. Zostaje im tylko Bóg...
Chyba nie ma ludzi, którzy świadomie i z premedytacją tak traktowaliby bliźniego, by ten odebrał sobie życie. Ludzka niegodziwość potrafi być straszna, jednak z reguły nie towarzyszy jej cel doprowadzenia człowieka do samounicestwienia. Dlaczego więc ludzie targają się na swoje życie? Odpowiedzi tak wiele... a tajemnic jeszcze więcej.
Zamartwianie się w nieskończoność z powodu samobójstwa bliskiej osoby nie przyspieszy zbawienia tej osoby ani nas nie uświęci. Tylko wiara przemieniana na zaufanie do Bożego miłosierdzia może urzeczywistnić jedno i drugie. Życie rozmodlone i pełne miłości do ludzi jednoczy z Bogiem i pomaga się spełnić trudnej nadziei.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








