Nie róbcie targowiska

Coraz częściej zdarza się, że do biura parafialnego trafiają ludzie, którzy traktują udzielanie sakramentów czy w ogóle uroczystości religijne jak dalszy ciąg zakupów w supermarkecie. Ginie poczucie różnicy między sacrum i profanum.



Matka, która chce zapisać syna na przygotowanie do bierzmowania, przychodzi z przekonaniem, że jej dziecku wszystko się należy. Jest przekonana,...
Czyta się kilka minut
Coraz częściej zdarza się, że do biura parafialnego trafiają ludzie, którzy traktują udzielanie sakramentów czy w ogóle uroczystości religijne jak dalszy ciąg zakupów w supermarkecie. Ginie poczucie różnicy między sacrum i profanum.

Matka, która chce zapisać syna na przygotowanie do bierzmowania, przychodzi z przekonaniem, że jej dziecku wszystko się należy. Jest przekonana, że to ona wyświadcza ogromną przysługę Kościołowi (a może i Bogu samemu). Zdecydowała się przecież ochrzcić dziecko, posłać na katechezę, do Pierwszej Komunii Świętej i wreszcie do bierzmowania. W tej sytuacji stawianie jakichkolwiek dodatkowych wymagań jest w jej mniemaniu czymś zupełnie niestosownym, bo to przecież "interes" księdza, żeby dziecko wybierzmować.

Targowisko, o którym mowa w dzisiejszej Ewangelii, choć bardzo odległe w czasie i dalekie od naszej tradycji (jesteśmy raczej przyzwyczajeni do handlu na rynku), pokazuje, jak bliski jest nam pewien typ mentalności. Dla pewnej grupy ludzi Kościół jest jedną z wielu instytucji użyteczności publicznej, a parafia typowym punktem usługowym. Zdarza się, że idąc do biura parafialnego, nawet nie pomyślą, że warto byłoby wejść także do kościoła. Często łączy się to z brakiem związku z Kościołem, ale zdarza się, że dotyka nas także za sprawą mediów, które całkiem niepostrzeżenie uczą zupełnie nowego rodzaju zachowań. Przekonują, że aby osiągnąć własne cele w każdym miejscu, czasie i wobec każdego, można i należy używać tych samych środków. Czy to więc będzie w sklepie, w urzędzie, u lekarza czy w kościele, można odwołać się do tzw. praw obywatelskich, a gdy to nie poskutkuje, postraszyć, że się napisze do gazety, albo sprowadzi telewizję, a w ostateczności zorganizuje blokadę. Wszystko da się jakoś załatwić.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że "porządek" świata nie zawsze przystaje do spraw Bożych. To co wypada i jest całkiem naturalne w wielu świeckich miejscach, nijak się ma do tego co Boże. Wiara domaga się od nas takiej postawy, która nie zawsze idzie w parze z duchem czasu. Z jednej strony trzeba oczywiście wykorzystywać nowe możliwości i cieszyć się postępem w wielu dziedzinach; z drugiej - nie można zapomnieć, że do Boga najłatwiej jest się przybliżyć poprzez pokorę serca, pracę nad sobą, stawianie sobie wciąż nowych i większych wymagań.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2003