Zabiłem Araba

François Ozon wiernie adaptuje kultową powieść Alberta Camusa, ale i odczytuje ją na nowo. Zadaje pytania także o moralność – z Bogiem czy bez Boga – wobec „obcego”, którego się boimy.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe/Gutek Film
Fot. Materiały prasowe/Gutek Film

„Facet, który świetnie rokował, a teraz pracuje w biurze. Prócz tego nic nie robi, wraca do siebie, kładzie się i pali w oczekiwaniu na porę kolacji, znów się kładzie i śpi do następnego dnia. W niedzielę wstaje bardzo późno i siada w oknie, patrząc na słońce lub deszcz, na przechodniów lub ciszę. Tak przez cały rok. Czeka. Czeka aż umrze. Na co świetne rokowania, skoro tak czy siak…” – taki zapis znajdziemy w wydanych niedawno Notatnikach. Albert Camus zapisuje te zdania w 1937 roku. To wypisz wymaluj Meursault, pozbawiony imienia antybohater powieści Obcy, którą ukończy dwa lata później. Jest wówczas dwudziestokilkulatkiem, czyta Braci Karamazow i Biesy Dostojewskiego, studiuje Nietzschego, zapoznaje się z twórczością Kafki. Pracuje równocześnie nad dziełem filozoficznym dotyczącym absurdu, które zatytułuje Mit Syzyfa, nad dramatem, którego bohaterem uczyni Kaligulę oraz nad powieścią Śmierć szczęśliwa, która ukaże się dopiero po jego śmierci. Zaraz zacznie notować pomysły do Dżumy. Obcy ukaże się drukiem w 1942 roku.

Dotąd miał niezliczoną ilość wydań na całym świecie. Niezliczone są również rozprawy i eseje inspirowane tą mikropowieścią, a jej autorzy to często znani pisarze i filozofowie. Pierwsza adaptacja filmowa z 1967 roku była włosko-francuska, w reżyserii Luchino Viscontiego, z Marcello Mastroiannim w roli głównej. W 2001 roku próbował zmierzyć się z lekturą, uwspółcześnić ją i przenieść akcję do Turcji reżyser Zeki Demirkubuz. Ta najnowsza, François Ozona, wchodzi właśnie do kin. Jest najwierniejsza tekstowi Camusa, jednocześnie wskazując na jego uniwersalność.

Wina Meursaulta

„Zabiłem Araba” – odpowiada Meursault na pytanie o to, co zrobił, gdy wchodzi do celi zapełnionej głównie arabskimi mieszkańcami miasta. Te słowa usłyszymy zaraz na początku filmu, choć w powieści znajdują się w połowie tekstu. Meursaulta nie da się lubić. Camus dał mu głos, pierwszoosobowa narracja zbliżyła czytelnika do jego bezsensownego monotonnego życia, umożliwiając wgląd w jego myśli. Ozon dał Mersaultowi twarz przystojnego aktora młodego pokolenia, Benjamina Voisina, od którego odgradza nas jednak mur obojętności i obcości.

Lata 40. XX wieku, upalna Algieria – Algieria francuska dodajmy, wciąż kolonialna, Mersault jest pracownikiem biurowym francuskiej firmy. W jego kamienicy mieszkają Francuzi, poznajemy starego wdowca katującego swojego psa i alfonsa, który bije swoją arabską kochankę. Poznajemy Marie, dziewczynę, z którą Meursault się od czasu do czasu umawia. Spotykają się na plaży, w kinie, w łóżku jego mieszkania. Oprócz nich, w pracy, kilka osób – wszyscy biali. Meursault żyje w mieście podzielonym na dwie części, które niby się przenikają, ale niewidocznie. Dla białych mieszkańców Algieru tubylcy są zaledwie elementem krajobrazu, a pewnych ustalonych granic nie powinni przekraczać. Zresztą Ozon zwraca na to uwagę zaraz na początku filmu, pokazując fragmenty archiwalnych taśm: uliczki tradycyjnego Algieru i jego mieszkańców, oraz – dla kontrastu – nowe dzielnice z kamienicami o europejskim wyglądzie, nowoczesne, z szerokimi ulicami, po których jeżdżą piękne samochody. Muzyka w eleganckich kawiarniach przechodzi w ścieżkę dźwiękową autorstwa Fatimy Al Qadiri. Meursault owszem, mija kobiety z zakrytymi twarzami, ale kompletnie nie zwraca na nie uwagi. Są elementem tego miejsca, gdzie słońce niemiłosiernie parzy i razi oczy swoim blaskiem odbijającym się od białych ścian domów.

Meursaulta nie da się lubić. Żyje z dnia na dzień, bez celu. Poznajemy go w momencie, gdy dostaje telegram zawiadamiający go o śmierci matki, którą umieścił w domu starości. Jedzie więc na pogrzeb, czuwa przy trumnie, ale nie znajdziemy w nim żadnych uczuć. Potem wraca, idzie na plażę z Marie i do kina na komedię. Na skutek przypadkowych okoliczności, bez żadnego racjonalnego wytłumaczenia, popełnia morderstwo. Tak kończy się pierwsza część powieści. Druga dotyczy rozprawy sądowej, podczas której Meursault nie słucha porad adwokata. Nie ma zamiaru bronić się, mówiąc nieprawdę, której wszyscy by uwierzyli i która doprowadziłaby do usprawiedliwienia jego czynu.

Obojętność Meursaulta

Dlaczego nie da się lubić Meursaulta? Camus chciał pokazać człowieka, który nie żyje według reguł społecznych, który nie chce być hipokrytą, który mówi to, co myśli, wbrew temu, czego oczekuje od niego społeczeństwo. Jest outsiderem, obcym (w Wielkiej Brytanii przekład tytułu powieści brzmi The Outsider, w USA – The Stranger). Zostaje skazany, ponieważ „nie płakał na pogrzebie matki”, czyli nie spełnił społecznych norm zachowania. Niewybaczalna okazuje się nie tyle zbrodnia – morderstwo Araba – ale odmowa Meursaulta okazania oczekiwanych emocji, chociażby żalu. Dzisiaj doszukiwalibyśmy się w Meursaulcie zaburzeń osobowości, a może zespołu Aspergera? Jego obojętność emocjonalna jest niepokojąca, ale obecnie nie wskazuje już na modny w czasach Camusa egzystencjalizm, czy na młodych buntowników lat 60. To już nas nie porusza. O absurdzie współczesności mówimy dzisiaj inaczej.

Meursault, który walczy o prawdę, jak chciał Camus? Nie przekonuje mnie, a jeśli nawet, to co jest prawdą – można by zapytać. Odrzucenie wszystkiego? Miłości, Boga, moralności? I co jest owocem takiej postawy? Ostatecznie owocem tej pustki udającej obojętność jest zło, które wydarza się tylko pozornie przypadkiem. Ta egzystencjalna nuda i owo zło jest przepięknie sfilmowane: monochromatyczne zdjęcia urzekają i hipnotyzują, białe słońce oślepia, upał obezwładnia, morskie fale tylko na chwilę dają ulgę, a czas się zatrzymuje, dzięki powolnemu montażowi. Ten film jest po prostu drżeniem sumienia, pytaniem, na które trzeba odpowiedzieć.

Tożsamość Araba

W Obcym Camusa Arab nie ma imienia. Jest bratem kochanki sąsiada Meursaulta, alfonsa, z którym Meursault się zaznajamia. Ona też nie ma imienia. To, co nowe w interpretacji Ozona, to postkolonialna perspektywa. Archiwalne zdjęcia pokazywane na początku zatrzymują się na grupie Arabów patrzących wrogo w kamerę, a potem na murze pokrytym grafitti „Front Wyzwolenia Narodowego” i na grupie białych trzymających transparent deklarujący wierność Algierii francuskiemu rządowi. I wtedy Meursault mówi: „Zabiłem Araba”. Nie sposób dzisiaj uciec od tej perspektywy. Ozon nie tylko daje ofierze i jego siostrze imiona, ale i każe jej wykrzyknąć z żalem to, czego Camus zupełnie w latach 40. nie zauważał. „Zajmujecie się tylko mordercą, w ogóle nikt nie mówi o moim bracie!” – mówi w sali sądowej Djemila do Marie. Ozon nadaje mu imię wzorem algiersko-francuskiego pisarza, Kamela Dauda, autora powieści Sprawa Meursaulta wydanej w 2013 roku. Oddał w niej głos bratu zamordowanego Araba, który opowiada tę historię ze swojego punktu widzenia.

Można też wreszcie pomyśleć o tym, kto tu jest obcy? Meursault wobec społeczeństwa, w jakim żyje? Czy Meursault w tłumie Arabów w więziennej celi? Czy może Arab wobec kultury białych Europejczyków, której symbolem jest Meursault? I znowu: współcześnie kojarzy się od razu z tą ostatnią narracją. I takie chyba też było zamierzenie Ozona, który nie tylko indywidualizuje Araba, nadając mu imię i nazwisko, ale domagając się sprawiedliwości dla niego i stawiając mu na brzegu morza symboliczny grób. Żegna go siostra, patrząc na zamorski horyzont. Cóż tam widać za morzem? Lepsze życie?

Ta ostatnia nadmorska scena, grób na plaży, niemal całkowicie zmienia perspektywę odczytania Obcego, nadając nowe sensy we współczesnym świecie, pełnym wszak narracji o „obcym”, którego się boimy i przed którym się bronimy. I który pozostawia po sobie bezimienne groby na brzegu morza.

Obcy
reż. François Ozon
Francja 2026

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2026