Królowa kropek

Czyta się kilka minut
fot. Visual China Group/Getty Images
fot. Visual China Group/Getty Images

Zmarła japońska artystka Yayoi Kusama. Utknęła w wizerunku starszej pani w czerwonym bobie, produkującej dzieła sztuki złożone z tysięcy kropek. Nazwano ją nawet królową kropek. Ubrana w kropki pozowała najczęściej na tle wnętrz pokrytych białymi kropkami, barwna, niby wesoła, a jednak zawsze poważna, bez uśmiechu. Przeżyła 97 lat, tworzyła od siedmiu dekad, dzięki wypracowanemu emploi była jedną z najbardziej rozpoznawalnych artystek sztuki naszego wieku. Miała fanów, którzy potrafili przemierzać świat, podążając za jej wystawami i instalacjami, potem media społecznościowe zalewała fala selfie na tle kropkowanego świata. Kusama żyła w nim od początku swojej kariery i była w tym bardzo konsekwentna. Wnętrze wypełnione obiektami pokrytymi kropkami, a wśród nich ona: młoda kobieta o długich czarnych włosach z grzywką, ubrana w czerwony trykot. Zwielokrotnia się w lustrzanych ścianach. Performerka, która podbiła kontrkulturowy Nowy Jork na początku lat 60., skandalistka, zniknęła na kilkanaście lat, żeby powrócić do świata sztuki XXI wieku w wersji pop-dot. Popkultura ją wchłonęła i zrobiła z niej produkt. 

Kropki pojawiły się już w dzieciństwie, kiedy to wyciągała zdegenerowanego ojca z domów kolejnych gejsz i była świadkiem awantur i seksu. Miała 10 lat, kiedy jej umysł zaludniły gadające kwiaty, a kropki dawały jej poczucie panowania i porządku. Wolnościowa atmosfera Nowego Jorku pomogła jej tylko na chwilę, po powrocie do Tokio od razu skierowała swoje kroki do szpitala psychiatrycznego, który uczyniła swoim domem. W pobliżu wybudowała pracownię. Malowała, pisała powieści i wiersze. Mówiła, że w nieskończonej powtarzalności kropkowej figury chce widzieć „cały wszechświat i wszystkie żywe istnienia. Kropkami są słońce, księżyc, ziemia, gwiazdy, ludzie”. W XXI wieku zasłynęła dzięki instalacjom „Infinity Room”, lustrzanych pokojów, bardzo atrakcyjnych wnętrz, do których wchodzi się na kilkadziesiąt sekund, stojąc uprzednio w bardzo długiej kolejce, w których obowiązkowo się fotografuje i które są po prostu fascynującą wydmuszką. Zatrudniali ją projektanci sztuki, wykorzystywali jej „kropki” designerzy, pisały o niej magazyny mody i sztuki. Doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej popularności, nazywała to zjawisko „Kusamanią” i firmowała reklamy samochodów i luksusowych towarów. Zarabiała krocie. 

Można na jej twórczość patrzeć krytycznie, bo swoje kropki utowarowiła tak, że przestały cokolwiek znaczyć poza kolejnymi dolarami. Ale można też powiedzieć: i co z tego. Yayoi Kusama to afirmacja życia. To przykład siły sztuki, która może stać się najlepszym lekarstwem na kryzys. Mówiła, że dzięki twórczości nie pogrąża się w ciemnościach. To zwycięstwo odwagi. Yayoi Kusama woła: nie poddawaj się. I, kto wie, może właśnie kropkuje niebo, uśmiechając się do świata. 

                                                                                                                                                

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2026