Po tym, jak jego nazwisko zostało zgłoszone na kandydata PiS na premiera, Przemysław Czarnek wygłosił przemówienie, które w zamierzeniu miało pokazać nowe otwarcie polskiej prawicy. Tyle tylko, że – w mej ocenie – było ono całkowicie reaktywne. Były minister edukacji straszył bowiem strachami, które słyszymy do znudzenia od lat.
Weźmy choćby podział na zwykłych Polaków i elity. Przeciwstawienie prawdziwych Polaków elitom w przypadku przedstawiciela partii, która przez osiem lat rządziła, przez osiem lat próbowała stworzyć nowe elity, nie brzmi wiarygodnie. Raczej wygląda na próbę napuszczania na siebie Polaków, próbę dzielenia, a nie budowania czegoś pozytywnego.
Nie inaczej było z obietnicą walki z polityką klimatyczną. To wygodny chłopiec do bicia, sęk w tym, że Unia się z niej właśnie na różnych polach powoli wycofuje. Przekonanie, że trzeba odejść od OZE i oprzeć się na polskim węglu to czysta ideologia. Po pierwsze na domu Przemysława Czarnka znajduje się instalacja fotowoltaiczna – a więc jak widać on sam stawia na odnawialne źródła energii. Dlaczego? Bo po inwestycji w instalację w pewnym momencie mamy część prądu za darmo – za każdym razem, gdy świeci słońce, nasz dom zmienia się w małą elektrownię. Czy to ideologia? A może po prostu miliony Polaków założyło solary na dach, bo to się po prostu opłaca? Oczywiście, w naszym klimacie nie da się oprzeć całej energetyki na panelach słonecznych. Ale wygłoszone przez Czarnka hasło „OZE-sroze” jest po prostu niemądre. Polskie górnictwo od lat jest kosztowne, co roku państwo dotuje wydobycie węgla miliardami złotych. I dopóki nie będziemy mieli elektrowni jądrowej, powinniśmy trzymać węgiel jako stabilizator systemu energetycznego – bo słońce nie zawsze grzeje, a wiatr nie zawsze wieje.
Warto tu – co ciekawe – przypomnieć, że to za rządów PiS państwowe giganty ogłosiły, że chcą stawiać na zieloną energię. PGE zaczęło budować farmy na Bałtyku – tam, gdzie prawie zawsze wieje. A Orlen ogłosił strategię budowy koncernu multienergetycznego, a więc nie opartego wyłącznie na paliwach kopalnych, ale również eksperymentującego z małymi reaktorami jądrowymi, sieciami ładowarek do samochodów i różnych pomysłów na uniezależnienie od emisji CO2. Może minister Czarnek nie zauważył, ale dziś mało kto się upiera przy tym, że trzeba wprowadzać bardzo kosztowną rewolucję energetyczną. Dyskusja toczy się, jak to zrobić, by chronić klimat, ale równocześnie nie sprawić, by Europa stała się niekonkurencyjna z powodu wysokich cen energii.
Też zbyt politycznie brzmiały pohukiwania na „ukraińską bezczelność” i domaganie się szacunku od prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Cóż, tylko ludzie zakompleksieni domagają się przejawów szacunku, człowiek, który zna swoją wartość, nigdy tego robić nie będzie.
I też zwykłej ludzkiej wrażliwości zabrakło Czarnkowi, gdy mówił o związkach partnerskich. Nie, nie musi być zwolennikiem takiego rozwiązania prawnego. Ale przytyki o związkach nie dwóch, ale trzech i więcej osób, były po prostu prostackie. Żarty o „czterech pancernych i psiecku” czy o tym, że w Polsce nie przyjęły się „półbaby ani półchłopy” były po prostu prymitywne. Nie chodziło w nich o należny również osobom homoseksualnym szacunek, ale o zbudowanie politycznej linii podziału na nas, normalnych i innych – godnych wyśmiania.
Innymi słowy Czarnek robił wszystko nie po to, by pokazać, że konserwatywne poglądy są czymś atrakcyjnym, ale by raczej wejść w stylistykę namolnego wujaszka z wesela. Nie mam wrażenia, by w ten sposób PiS był w stanie powalczyć o młodszy elektorat, który nie chce, by prawicowość była utożsamiana z prymitywnymi żartami z homoseksualistów.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













