Wielka płyta po gwarancji

Jak przekonują eksperci, jeszcze za naszego życia część bloków z wielkiej płyty trzeba będzie wyburzyć lub gruntownie je wyremontować. Po prostu upłynie ich termin przydatności do użytkowania.
Czyta się kilka minut
Mieszkańcy bloku na warszawskim Ursynowie od 2009 roku zgłaszali postępujące pęknięcia ścian oraz pogarszający się stan techniczny budynku, Warszawa, 10 czerwca 2026 r. | fot. Paweł Wodziński/East News
Mieszkańcy bloku na warszawskim Ursynowie od 2009 roku zgłaszali postępujące pęknięcia ścian oraz pogarszający się stan techniczny budynku, Warszawa, 10 czerwca 2026 r. | fot. Paweł Wodziński/East News

Po decyzji Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o natychmiastowym wyłączeniu z użytkowania bloku na warszawskim Ursynowie w budynku odcięto gaz, a spółdzielnia otrzymała polecenie zabezpieczenia obiektu i uniemożliwienia do niego wejścia. 44 rodziny musiały opuścić blok, gdyż w ich mieszkaniach ściany odsunęły się od podłóg, w wielu miejscach widać szerokie pęknięcia i rozwarstwienia konstrukcji, a to może skutkować zawaleniem się budynku. Problemy techniczne bloku nie pojawiły się nagle. Od 2009 roku mieszkańcy zgłaszali postępujące pęknięcia ścian oraz pogarszający się stan techniczny. W kolejnych latach wykonywano ekspertyzy i pomiary, a ściany i stropy zabezpieczano podporami. Jednak nie rozwiązało to problemu.

Warszawski budynek nie jest jedynym przypadkiem tak złego stanu technicznego bloku zbudowanego z wielkiej płyty. Kolejnym jest blok socjalny w Kielcach, który ma być wyburzony. Na Śląsku wielka płyta miała zapewnić szybkie mieszkania dla górników i hutników. Obecnie w Katowicach, Zabrzu czy Bytomiu widać narastające problemy. Stropy wymagają wzmocnień, klatki schodowe są zawilgocone, a instalacje pamiętają czasy Gierka. Sytuację pogarszają szkody górnicze: pękające ściany, deformacje i osiadanie terenu, które w niektórych miejscach realnie wpływają na bezpieczeństwo konstrukcji. Choć takie sytuacje nie są jeszcze powszechne w skali całego kraju, to problem budownictwa z czasów PRL-u jest całkiem realny.

Planowali wszystko

Szacuje się, że dziś w Polsce mamy ponad 4 mln mieszkań w budynkach z wielkiej płyty. Warto przy tym pamiętać, że nie każdy blok to wielka płyta, a płyta płycie nierówna. Ta klasyczna powstawała w latach 60., 70. i 80. ubiegłego wieku i wyróżniało ją to, że budynki tworzono w technologii modułowej. Dla powojennej Polski blokowiska miały być sposobem na rozwiązanie problemu braku mieszkań. W zniszczonej podczas wojny Warszawie w stosunkowo krótkim czasie zbudowano tysiące domów, a najlepszym przykładem dzielnicy, która powstała w oparciu o wielką płytę jest właśnie Ursynów. Szczyt popularności takiego budownictwa przypadł na lata 70. Wtedy osiedla z wielkiej płyty wyrastały nie tylko w największych aglomeracjach, ale też w mniejszych miastach oraz w rejonach związanych z PGR-ami.

Budowę bloków z wielkiej płyty planowano przede wszystkim ze względu na ich szybki montaż. Co istotne, ówcześni planiści projektowali takie osiedla całościowo: uwzględniali szkoły, przedszkola, punkty handlowe, bezpieczne ciągi piesze. Większe odstępy między blokami miały zapewniać dopływ światła dziennego, zieleń – miejsca wypoczynku, a ustawienie wysokich budynków podporządkowywano kierunkom wiatrów, by wspierać naturalną wymianę powietrza. W efekcie wiele takich inwestycji było bardziej przemyślanych i funkcjonalnych niż część współczesnych inwestycji deweloperskich.

Zaniedbane do wyburzenia

Niestety problemem osiedli z czasów PRL-u często jest jakość materiałów, z których wielką płytę budowano, i sam fakt, że ta technologia była przewidziana na określony czas przydatności do użytkowania. W chwili ich powstawania mówiło się o trwałości sięgającej 50-60 lat. Dla części budynków ten czas właśnie upłynął, kolejne stoją u progu zakładanej bezpiecznej eksploatacji. Jak zauważa portal KB.pl, choć część osiedli przeszła modernizację, rośnie liczba miejsc, gdzie wieloletnie zaniedbania, błędy wykonawcze i brak pieniędzy na remonty zaczynają się kumulować. Eksperci ostrzegają: największym problemem wielkiej płyty nie jest sama technologia, lecz to, co przez lata z nią zrobiono lub czego nie zrobiono. Portal przypomina, że „technologia prefabrykatów miała być odpowiedzią na ogromny deficyt mieszkań. Betonowe panele produkowano seryjnie, a bloki montowano w kilka dni”.

Tempo było imponujące, ale odbijało się na jakości: przeciętna izolacja cieplna i akustyczna, słaba wentylacja, nierówna jakość betonu i błędy montażowe wynikające z pośpiechu. Obecnie te wady stają się coraz bardziej widoczne. Zwłaszcza tam, gdzie przez dekady nie prowadzono kompleksowych remontów, co w efekcie może oznaczać konieczność wyburzenia bloków. Eksperci podkreślają jednak, że nie ma jednego scenariusza: część budynków jest w dobrej kondycji i przy odpowiednich modernizacjach może służyć jeszcze długo. „Problemem są te, które łączą wady konstrukcyjne, błędy wykonawcze i wieloletnie zaniedbania”.

Pocieszający jest fakt, że różnego rodzaju badania wskazują, że struktura wielkiej płyty jest o wiele trwalsza niż 50–60 lat. Obecnie mówi się raczej o okresie wynoszącym nawet około 100 lat. Jedno jest pewne: bez względu na czas trwałości trzeba będzie się zmierzyć ze stanem technicznym bloków w skali całego kraju. Zasadnym staje się zatem pytanie, czy remontować, czy wyburzać?

Prześwietlą i ustalą

Z tym dylematem borykają się już kraje Europy Zachodniej, gdyż blokowiska powstawały nie tylko w demoludach, ale także we Francji, Belgii i Holandii. Niektóre miasta decydują się na rewitalizację, ale jest to proces kosztowny. Jednak popularne jest też wyburzanie całych osiedli. W NRD wielką płytę budowano na potęgę, ale po zjednoczeniu Niemiec osiedla te zaczęły świecić pustkami. Dlatego tylko w Saksonii wyburzono już 100 tys. mieszkań, a podobny los czeka kolejne 150 tys.

W Polsce scenariusz powszechnego burzenia raczej nie wchodzi w grę, gdyż osiedla z wielkiej płyty stanowią serca wielu polskich miast i ich wyburzenie wydaje się po prostu nierealne, gdyż oznaczałoby konieczność przesiedlenia milionów ludzi. Dlatego trzeba będzie zadbać o ich stan. To, jaki jest on obecnie, mają ustalić specjalistyczne badania. Zgodnie z decyzją Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa ma się tym zająć Instytut Techniki Budowlanej we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. „Instytut wytypuje rodzaje budynków, które będą mogły wymagać naprawy. Temat będzie monitorowany, żebyśmy mogli z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: tak, rzeczywiście, budynki z wielkiej płyty wytrzymają kolejne 100 lat” – wyjaśniał pod koniec lutego wiceminister infrastruktury i budownictwa Tomasz Żuchowski.

Badana ma być m.in. trwałość stalowych łączników płyt. W trakcie prac wykorzystane mają zostać najnowocześniejsze technologie do prześwietlania budynków. Bo chociaż same płyty tworzące ściany i stropy mogą przetrwać długi czas, to problemem mogą być właśnie łączenia elementów – tzw. agrafki – gdyż te złącza są najbardziej zagrożonymi elementami ze względu na korozję.

RAMKI

Zaczęło się w Holandii

Po raz pierwszy wielką płytę zastosowano w Holandii w latach 1923–1925, a nieco później w Berlinie. Pierwsze większe konstrukcje powstały we Francji, w 1934 roku wzniesiono osiedle z prefabrykatów żelbetowych w Drancy. Takie budownictwo stało się dość powszechne w Niemczech, Szwecji i Finlandii. Znaczny wpływ na rozwój wielkiej płyty miały propagowane przez francuskiego architekta Le Corbusiera idee „domu jako maszyny do mieszkania” – jednostki mieszkaniowej, czyli bloku mieszkalnego (realizacja w Marsylii w 1952 roku) z loggiami jako wiszącymi ogrodami we wszystkich pokojach oraz z publicznym ogrodem na płaskim dachu. W połowie lat 70. w Europie Zachodniej zrezygnowano z technologii wielkopłytowej.

Polscy rekordziści

Metoda wielkopłytowa polegała na wznoszeniu budynków z dużych, gotowych prefabrykatów, produkowanych w wyspecjalizowanych zakładach. Na placu budowy montowano z nich kluczowe części obiektu: ściany nośne i działowe, elementy elewacji, stropy, klatki schodowe oraz szyby windowe. Jej atutem było tempo. Dzięki prefabrykacji cały proces powstawania budynku trwał wyraźnie krócej niż w technologii tradycyjnej. Ujednolicone moduły pozwalały realizować ogromne założenia mieszkaniowe – w Gdańsku stoi budynek liczący niemal 1800 lokali, a w Warszawie można znaleźć blok ciągnący się na około 550 metrów.

Niezmiennie popularne

Potencjalne problemy techniczne bloków z czasów PRL-u nie odstraszają kupców. Wielka płyta ze względu na cenę i dostępność wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością na rynku nieruchomości. Z raportu firmy Metrohouse wynika, że 33 proc. transakcji dotyczy właśnie takich mieszkań. Atutem są: niższa cena za metr, rozbudowana infrastruktura (szkoły, sklepy, obiekty usługowe), zazwyczaj dobra lokalizacja. Bywa, że przesłaniają one minusy: często niską jakość budownictwa czy problemy z robactwem. Generalnie w blokach nie ma pustostanów, a ludzie nadal chcą w nich mieszkać.

LICZBA

4 mln mieszkań w Polsce znajduje się w budynkach z wielkiej płyty 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2026