W labiryncie znaczeń dziobaka

Kiedy w dobie sztucznej inteligencji coraz mniej wiary w sens tworzonej przez człowieka literatury, otrzymujemy książkę, która tę wiarę przywraca. Zbudowaną na ludzkim doświadczeniu. Kolejny raz sprawdza się moja teza, że poezja przychodzi z pomocą tam, gdzie proza nie daje rady.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

„Słowa są w istocie niekonieczne i bez znaczenia” – zaczynać książkę od takiego stwierdzenia ociera się o perwersję literacką, ale kiedy czyni to Tomasz Teodorczyk możemy być pewni, że nie chodzi o tani chwyt literacki mający na celu li tylko przykucie naszej uwagi. Dalej czytamy: „[Słowa] Uporczywie próbują/ zawłaszczyć całą przestrzeń w obawie przed wchłonięciem przez pustkę/ i niemożnością wydostania się z chaosu”.

Czytanie doświadczeń

Po czterech latach od wydania ostatniej książki prozatorskiej Mnemosyne/Lesmosyne Teodorczyk wraca do nas z książką niezwykłą: małe światy (zapis małą literą zastosował sam autor i jego będę się trzymała). Szata graficzna, wersowy zapis tekstów, białe strony z samymi tytułami i wyciszone fotografie wprowadzają klimat uporządkowania, sugerując, że autor przemyślał cały układ książki i że traktuje obraz jako dopełnienie słowa. To przekłada się na praktyczny wymiar odbioru publikacji przez czytelnika: pomaga mu się na niej skupić. Może wydawać się to kwestią drugorzędną, ale w przypadku tekstów zawierających pojęcia naukowe, przywołujących cytaty filozofów i ich samych, a także postaci z literatury, mitologii, świata sztuki czy muzyki, odwołania do różnych kultur – owo skupienie jest niezbędne, żeby jak najwięcej z tych tekstów wziąć dla siebie. Małe światy te wszystkie elementy zawierają, ale ich lektura nie jest drogą przez mękę, tylko subtelnym smakowaniem tego wszystkiego.

Trudno je zaklasyfikować jednoznacznie. Na pewno są to małe formy prozatorskie, które mogą istnieć niezależnie od siebie. Na tylnej okładce opisano je jako „fragmenty o ważnych elementach świata i ludzkiej psychiki”. Sam Teodorczyk na swojej autorskiej stronie określa je jako „krótkie teksty filozoficzno-psychologicznej prozy poetyckiej”. Śmiem twierdzić (a badania czytelnicze to przypuszczenie potwierdzają), że proza poetycka to już wyższy stopień „wtajemniczenia czytelniczego”. Samo zaszeregowanie do niej tekstów może więc wielu odstraszyć, sugerując, że to książka nie dla nich. Zapewniam jednak, że jest to książka bardziej przystępna, niż mogłoby się wydawać. Każdy może wziąć z niej coś dla siebie bez względu na rodzaj wykształcenia, zakres wiedzy i doświadczenie życiowe. To ostatnie wydaje mi się kluczowe. Po lekturze nazwałam ją „księgą życia”, bo pokazuje wiele jego aspektów i próbuje zdefiniować lub redefiniować pojęcia mniej lub bardziej znane wszystkim.

Ale równie dobrze zasługuje na miano „księgi aforyzmów”. W większości tekstów możemy odnaleźć – najczęściej na końcu – zdanie, które puentuje wcześniejsze rozważanie na dany temat. Większość z nich to prawdziwe perełki. Przytoczę kilka, które szczególnie mnie ujęły: „Nie ma dobrych rozwiązań dla zaniechanych działań z przeszłości” (Banknot), „Bliskości nie mierzy się odległością, tylko poziomem transparencji” (Bliskość), „[…] niektórzy uważają kruchość za konieczny warunek piękna” (Kruchość), „Najważniejsze i najpiękniejsze rzeczy dzieją się pomiędzy, w oczekiwaniu/ na następne słowo, kolejny ruch i tęsknotę, która rodzi się w pustce” (Bardo), „Brak określa nas bardziej niż wypełnienie” (Brak), „[Niedokończone książki] Zawsze mówią więcej o autorze niż to, co dokończył” (Niedokończone książki).

Niekonwencjonalność i poetyckość

Jednak błędem byłoby sprowadzać wartość małych światów tylko do tych pięknych pojedynczych fraz, bo całe teksty zasługują na naszą uwagę i odkrycie. Teodorczyk wraca w nich m.in. do motywu drogi, nomadyzmu, konsekwentnie traktując go jako pozytywny atrybut ludzkiej natury, ludzkiego losu. Nietuzinkowo podchodzi do samego pojęcia „drogi”. „Nie można mieć pewności, że w ogóle istnieje, nie wiadomo więc, czy/ powinniśmy ją rozpoznać (lub wymyślać), zadowalając tych, którzy/ twierdzą, że tylko wtedy możemy gdzieś dojść. // Inni upierają się, że istnieje jedynie poprzez każdy dokonany przez nas/ w danej chwili krok. […] // Czy jeśli wiemy, dokąd idziemy, mogą nas ominąć inne, ważniejsze/ miejsca, które na nas czekają? […] // Czy pytanie może być drogą?” (Droga).

Kwestia zadawania pytań, może przede wszystkim tych nieoczywistych, ocierających się o posądzenie o szaleństwo, jest jedną z mocniej poruszonych w tej książce. Wybrzmiewa ona najbardziej wprost w tekście Rzeczy nieoczywiste. „Mają różne nazwy. Bywają koanami, głupimi pytaniami Stasia z ulicy/ Trybunalskiej, umysłem początkującego, herezją, prowokacją lub pytaniem/ «co by było gdyby?», ale zawsze niosą dysonans poznawczy, który każe/ przystanąć choć na chwilę. // […] Migotliwie iskrzą, rozpędzając się w ślepe uliczki sofizmatów, uniesienia/ radosnej zabawy, zadziwiają różnorodnością ludzkich kultur i perspektyw. […] // Prowadzą do wglądów lub wzruszenia ramion, rozwijają grę intelektu/ dekompensując psychicznie lub inicjując wiekopomne odkrycia. // Czy będziesz mnie zawsze kochać?”.

Wspomniana tutaj kwestia patrzenia z różnych perspektyw jest kolejną z tych ważniejszych (w moim odczuciu) poruszonych przez Teodorczyka. A najpiękniej o niej opowiedział w tekście Sześcian (Simone Weil). „Budzi złość głupich i pokorę mądrych, pokazując ograniczenie ludzkiej/ percepcji, zmusza do przyznania, że by zrozumieć coś więcej, trzeba/ zmienić miejsce i perspektywę, z której patrzymy oraz choć na chwilę/ zapomnieć o dotychczasowej. // Z tego powodu dołącza do szeregu największych darów życia, z których/ rzadko kto korzysta. // Najbardziej nienawidzą go figury płaskie, zadufane w swojej oczywistości. // Oraz linia prosta, która nadal uważa, że jest najkrótszą drogą łączącą/ dwa punkty płaszczyzny. // Jego metafora mogła powstać tylko w psychice Simone Weil i w rzadkim/ gatunku jej podobnych”. Przytoczony tekst jak w soczewce ukazuje nam jedne z ważniejszych, moim zdaniem, cech w twórczości Teodorczyka: niekonwencjonalność (wywołującą co rusz efekt zaskoczenia) i poetyckość (w bardzo wyważonej ilości, ale dopełniającą opisy prozatorskie).

Teodorczyk-autor stoi na straży otwartości wobec drugiego i nie może być inaczej znając jego profesję – jest psychologiem, psychoterapeutą i facyliatorem społecznym. To oczywiste, że jego wiedza o człowieku, doświadczenie zawodowe pomagają mu w kreśleniu postaci, które znajdujemy w jego książkach. Ale w małych światach chyba pierwszy raz odsłonił nam „drugą stronę medalu” swojego zawodu, posługując się metaforą lustra. „[…] Niby nic nie robię, a stale muszę być w ciągłym pogotowiu. Mało/ kto zadaje sobie pytanie, co się dzieje z pochłanianymi przeze mnie/ obrazami. Prawdę mówiąc sama jestem ciekawa, co się z nimi dzieje, / wyobrażam sobie, że mam z tyłu ogromny, coraz bardziej wypełniający/ się garb, w którym je przechowuję. // […] Tęsknię za samotnością, momentem, w którym choć raz niczego przede/ mną nie będzie. […]” (Cierpliwość lustra). Użyta metafora, personifikacja, pomagają nazwać najtrudniejsze, najintymniejsze sprawy. I kolejny raz sprawdza się moja teza, że poezja przychodzi z pomocą tam, gdzie proza nie daje rady. 

Zadziwienia dziobaka

Motywami powracającymi w twórczości Teodorczyka są także dziobak i labirynt. W pierwszym pisarz odnajduje swoje alter ego, a z drugiego czyni często konstrukcję dla swoich opowieści. W małych światach odnajdziemy dwa teksty stricte im dedykowane. Oba zasługują na naszą uwagę, ale w kontekście wcześniej wspomnianego motywu drogi zatrzymam się na tekście Labirynt. Dla mnie to dopełnienie opowieści o wyborach drogi życia i zarazem pokaz kunsztu literackiego Teodorczyka. „Możesz nie wchodzić, ale pokusa jest zbyt wielka, choć zbliżając się nie/ wiesz, czy twoim losem jest córka, czy syn Pasifae! // Ontyczne «nie wiadomo» w odniesieniu do każdej decyzji bez możliwości/ uchylenia się od niej. […] miotasz się między nadzieją a strachem. // […] Przeklinasz los, który cię tu sprowadził lub błogosławisz daną ci szansę. // […] Ogród o rozwidlających się ścieżkach wciągnął cię jako droga”. 

Małe światy Tomasza Teodorczyka są także moją księgą życia. Sprawdźcie koniecznie, czy i waszą.

małe światy
Tomasz Teodorczyk
K. I. T. Stowarzyszenie Żywych Poetów 2026

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2026