Szata

Pierwszy raz zapoznałam się bliżej z tematem tuniki Jezusa, którą miał na sobie w czasie męki, czytając poruszającą powieść „Szata” Lloyda C. Douglasa. Teraz temat wrócił, bo relikwia ta zostanie wystawiona do publicznej czci 26 września w Paryżu.
Czyta się kilka minut
Leon XIV będzie pierwszym papieżem, który pomodli się przy tunice z Argenteuil | Fot. Wikimedia Commons
Leon XIV będzie pierwszym papieżem, który pomodli się przy tunice z Argenteuil | Fot. Wikimedia Commons

Jest wyjmowana z relikwiarza bardzo rzadko, obecnie mniej więcej co 50 lat – ostatnio wystawiono ją w zeszłym roku. W wrześniu jednak do Francji przyjeżdża z pielgrzymką Leon XIV i postanowiono tunikę nie tylko pokazać, ale zrobić to poza sanktuarium, w którym jest czczona. Zostanie przewieziona do Paryża, gdzie na stadionie Stade de France będzie się odbywało czuwanie młodzieży. Około 80 tys. młodych ma się tam modlić razem z papieżem, a relikwia, przywieziona z niedalekiego Argenteuil (mniej więcej 150 km od stolicy Francji), ma być dodatkową inspiracją do medytacji. Leon XIV będzie pierwszym pontyfikiem, który pomodli się przy tej szacie, co podkreśla szczególny charakter wydarzenia. Aby jednak dostrzec w pełni znaczenie znaku, jaki stanowi wspomniany strój, trzeba spojrzeć na jego historię i formę.

Realizacja proroctwa

Można się krzywić na „prymitywizm” kultu relikwii drugiego stopnia, a więc przedmiotów należących do Chrystusa lub świętych. Mnie uderza to, że uzasadnienie tego typu formy oddawania czci (oczywiście jeśli jest ono właściwie rozumiane) znajdziemy w Biblii. Zacznijmy od opisu ukrzyżowania u św. Jana, a dokładnie tego fragmentu: „Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: «Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię»” (J 19, 23–24). Ewangelista cytuje tutaj psalm 22, który jest jednym z bardzo licznych w opisie Męki dowodów z Pisma na to, że Jezus jest mesjaszem, a Jego męka i śmierć temu wcale nie przeczą, wręcz przeciwnie – potwierdzają Jezusowe posłannictwo. Całotkana tunika nie jest więc tylko bardzo cennym ze względu na to, jak została wyprodukowana, elementem stroju. Stanowi jeden ze znaków, kim jest ukrzyżowany.

W oddawanej jej czci nie chodzi więc o ubóstwienie przedmiotu lub, nie daj Boże, postawienie go wyżej niż Ciało i Krew Pana, które codziennie możemy spożywać i które jest Jego bezpośrednią i realną obecnością. Relikwia ma nam stawiać przed oczy, nawet pozwalać stwierdzić przez dotyk, że Chrystus i Jego męka to wydarzenia, które realnie miały miejsce w przeszłości, oraz że Ten, kto tę tunikę nosił, był mesjaszem i to mesjaszem cierpiącym.

Oczywiście dostęp do tych prawd mamy przede wszystkim przez wiarę, chociaż istnieją także naukowe przesłanki wskazujące na to, że rzeczywiście mamy do czynienia z szatą Umęczonego Pana. Po pierwsze, rzeczywiście jest to typ stroju, o którym pisze Jan Ewangelista: tunika tkana od góry do dołu na krośnie, z otworem na przełożenie głowy, bez szwów. Po drugie, jest splamiona ludzka krwią i układ plam na niej odpowiada temu na Całunie Turyńskim. Po trzecie, grupa krwi, która znajduje się na tunice, zgadza się z tą na Całunie. Po czwarte wreszcie, istnieje zachowany przekaz historyczny, który pozwala nam na prześledzenie dziejów szaty.

Z Jerozolimy do Argenteuil

Po raz pierwszy w źródłach pisanych szata została wspomniana w VI wieku przez św. Grzegorza z Tours, który podał, że niedaleko Konstantynopola, w Galathai, jest ona czczona. Miała zostać znaleziona przez św. Helenę, razem z pozostałymi relikwiami Męki Pańskiej i przewieziona do wschodniej stolicy Cesarstwa. Na początku VII wieku, podczas najazdu Persów, wpadła w ich ręce, ale już po czternastu latach wróciła w ręce chrześcijan. Umieszczono ją w stolicy, gdzie była bezpieczniejsza.

Kiedy w 800 roku Karol Wielki został koronowany na cesarza Cesarstwa Zachodniego, jego wschodnia odpowiedniczka, cesarzowa Irena (święta Kościoła prawosławnego) przesłała mu jako dar koronacyjny tunikę Pana. Muszę przyznać, że hojność tego prezentu robi na mnie wrażenie. Świeżo wyniesiony władca relikwię przekazał do opactwa benedyktynek Saint Denis w Argentuil, którego ksienią była jego córka, Teodrada, co z pewnością podniosło znaczenie tego miejsca a samej szacie zapewniło pieczołowitą opiekę mniszek.

Troska i czuwanie były jak najbardziej wskazane, bo już pięćdziesiąt lat później ziemie te podbili, wtedy jeszcze pogańscy, Normanowie. Tunika ocalała, ponieważ zamurowano ją, dodając dokumenty potwierdzające jej oryginalność, w ścianie kościoła. Niestety, zapewne osoby, które to zrobiły, same nie przeżyły ataku, bo relikwię znaleziono przypadkiem (!) dopiero w latach 50. XII wieku. To ożywiło na nowo jej kult, do tego sanktuarium pielgrzymował także, w XIII stuleciu, święty król, Ludwik IX. Tak na marginesie dodam, że w pierwszej połowie XII wieku przełożoną benedyktynek w Argenteuil była Heloiza, znana bardziej jako bohaterka dramatycznej historii jej związku z Abelardem. Relikwia została odnaleziona jednak nie za czasów jej rządów, ale dopiero kilkanaście lat po zastąpieniu w opactwie sióstr przez braci, kiedy wspomniana mniszka znów została opatką, ale w nowym domu zakonnym.

Kolejny raz szata była o krok od zniszczenia w 1567 roku, kiedy opactwo zdobyli hugenoci i podpalili je. Tunika, choć nadpalona, jednak pozostała w całości. Pociął ją dopiero… proboszcz, w 1793 roku. Klasztor benedyktynów został zniesiony przez rewolucję i przekazany diecezji, mimo to istniało ryzyko, że tunikę spotka los innych relikwii w tamtym czasie, jeśli wpadnie w ręce rewolucjonistów. Stąd decyzja księdza, która miała służyć temu, by ocalała choć część. Nie ukrywam, że nie potrafię się z tym podejściem utożsamić, szczególnie ze względu na to, że cechą charakterystyczną tego stroju była jego niepodzielność od momentu powstania. Cóż, proboszcz widział to inaczej, więc pociął go na dwadzieścia fragmentów i je ukrył. W XIX wieku szatę wydobyto, zszyto i ponownie odżył jej kult.

W wieku XX z kolei doszło do jej kradzieży, która miała zaskakujące zakończenie. Otóż po kilku miesiącach ktoś skontaktował się z opactwem i obiecując zwrot. Faktycznie, w Matki Bożej Gromnicznej 1983 roku znaleziono tunikę w kościele, oddaną razem z kasetką, w której była przechowywana. Do dziś sprawcy oraz ich motywacje pozostają nieznane.

Na koniec należy wspomnieć, że cześć szacie Jezusa jest oddawana także w Trewirze w Niemczech. Tamtejsza jednak najprawdopodobniej jest Jego ubraniem z okresu dzieciństwa lub młodości, ponieważ nie ma tak dobrego potwierdzenia, jako tunika z czasu Męki, jeśli chodzi o zapis historyczny i obecne na niej ślady.

Szata bez szwów

Obecnie o tej tunice już nie można powiedzieć, że jest bez szwów – jakoś trzeba było ją poskładać w całość po ingerencji, w końcu w dobrej wierze, jej kustosza z końca XVIII wieku. Jeden z komentatorów piszących o wydarzeniu, które ma miejsce z jej udziałem 26 września 2026 roku w Paryżu, podkreślił, że jest ona, w swojej pierwotnej formie, symbolem jedności, do której dąży Kościół. Jeśli tak na tę szatę spojrzeć, to może w jej pocięciu i naprawie da się dostrzec znak prorocki – tego, że ponownie uda się naszą wspólnotę wiary zszyć. Na pewno warto o to się przed nią modlić.

Jak widać, kult relikwii ma wiele do zaoferowania, wystarczy je właściwie odczytać.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2026