W cerkwi jak w grocie

Przemyślana kompozycja, tradycja ikony i sznyt sztuki nowoczesnej. W jedynej poza granicami Polski kompleksowej realizacji sakralnej Jerzego Nowosielskiego we francuskim Lourdes wciąż chronią się ci, którzy uciekają przed prześladowaniem.
Czyta się kilka minut
Jerzy Nowosielski, freski w kopule, Cerkiew Greckokatolicka pw. Zaśnięcia NMP w Lourdes, 1984 rok, akryl na tynku | fot. Materiały prasowe
Jerzy Nowosielski, freski w kopule, Cerkiew Greckokatolicka pw. Zaśnięcia NMP w Lourdes, 1984 rok, akryl na tynku | fot. Materiały prasowe

Z sanktuarium w Lourdes widać pięć złotych kopuł niewielkiej greckokatolickiej Cerkwi pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Mając podczas pielgrzymowania trochę czasu, poszedłem tam, na ulicę Rue de l’Ukraine – ulicę Ukrainy – chcąc pomodlić się o sprawiedliwy pokój. Nie spodziewałem się polskich akcentów, więc bardzo zaskoczyły mnie wspaniałe polichromie Jerzego Nowosielskiego. W 1984 roku wymalował we wnętrzu świątyni ukraińskiej wspólnoty charakterystyczne dla siebie ciemne, granatowe tło, przedstawienia Maryi, Chrystusa, proroków i świętych, które tworzą jedną z najciekawszych realizacji sakralnych polskiego malarza. Jest to jego jedyna monumentalna realizacja poza Polską.

Wnętrze zaskakuje ciemną kolorystyką. W słoneczny dzień po wejściu potrzebowałem chwili, żeby przyzwyczaić wzrok do granatowych ścian i zacząć dostrzegać kolejne przedstawienia. Powoli daje się rozpoznać zamysł Nowosielskiego: nie są to pojedyncze obrazy umieszczone na ścianach, a spójna kompozycja sakralnej przestrzeni.

Świątynia ukraińskiej emigracji

W 1980 roku miejsce pod budowę świątyni pobłogosławili papież Jan Paweł II i kard. Josyp Slipyj. Cerkiew została zbudowana w 1982 roku dzięki ofiarności Ukraińców mieszkających w różnych częściach świata. Wsparcia udzielili przedstawiciele diaspory z Europy, obu Ameryk i Australii. Projekt, nawiązujący do bizantyjskiej tradycji, przygotował ukraiński architekt Myrosław-Danyło Nimciw. Lourdes już wcześniej było ważnym miejscem pielgrzymowania dla ukraińskiej emigracji, która po II wojnie światowej znalazła się na Zachodzie. Budowa własnej świątyni była nie tylko przedsięwzięciem religijnym, ale i sposobem zachowania i podkreślenia własnej tożsamości i tradycji.

Zaangażowany w życie ukraińskiej wspólnoty duszpasterz ks. Pawło Kohut zaprosił do wykonania polichromii Jerzego Nowosielskiego. Artysta pracował nad wnętrzem przez cztery miesiące – od stycznia do kwietnia 1984 roku. Wybór artysty był znaczący – Nowosielski, urodzony w Krakowie w 1923 roku, miał polskie i ukraińskie korzenie. Jego twórczość była głęboko związana z tradycją chrześcijańskiego Wschodu, a jednocześnie z doświadczeniem polskiej sztuki nowoczesnej. Był malarzem, który – również jako teolog – próbował znaleźć współczesny język dla tradycji ikony. Nowosielski tworzył polichromie zarówno w kościołach rzymskokatolickich, jak i w cerkwiach prawosławnych i greckokatolickich.

Granatowe ściany, Maryja Oranta i święci

Najbardziej charakterystycznym elementem wystroju cerkwi w Lourdes jest kolor. Nowosielski zdecydował się na ciemną, przede wszystkim granatową kolorystykę, na tym tle umieścił przedstawienia postaci świętych i scen biblijnych. Oprowadzający mnie ksiądz zauważył, że ciemnoniebieskie tło tworzy wrażenie przebywania w grocie – to prowadzi skojarzenia do niedalekiej groty maryjnych zjawień w Lourdes, ale może i do groty Narodzenia Pańskiego.

W interpretacjach polichromii pojawia się też odniesienie do innej „ciemności” – ówczesnej sytuacji prześladowanego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Związku Sowieckim, który mógł działać tylko w podziemiu, jakby w katakumbach.

Centralne miejsce w prezbiterium, podobnie jak w kijowskim soborze sofijskim, zajmuje przedstawienie Maryi Oranty – modlącej się z uniesionymi rękami. Maryi pokazanej jako obecnej w ciemności, może mimo ciemności. Poniżej znajdują się ojcowie Kościoła, m.in. św. Bazyli Wielki i św. Jan Chryzostom. Szczególnie mocno działa na odbiorcę dzieła kontrast pomiędzy czerwienią jej nimbu a granatowym tłem. U Nowosielskiego, jak w ikonach, kolor nie jest tylko dekoracją; artysta świadomie wykorzystywał jego intensywność, żeby budować napięcie między poszczególnymi przedstawieniami. W Lourdes ciemne tło sprawia, że postacie nie wydają się zawieszone na ścianie, lecz jakby wyłaniały się z głębi.

Ponad 60 świętych na ścianach cerkwi przez kontemplacyjny charakter sprzyja modlitwie i medytacji. Oprócz Maryi Oranty i ojców Kościoła pojawiają się m.in. prorocy i także przedstawienia świętych związanych z tradycją chrześcijaństwa Wschodu: Olgi, Marii Egipcjanki, Włodzimierza, Jerzego, Cyryla i Metodego czy Grzegorza Palamasa. Wśród namalowanych scen są m.in. Narodzenie Maryi, Zwiastowanie, Pokłon Magów, Zaśnięcie Matki Bożej i Chrzest Rusi. Szczególne znaczenie zwłaszcza w kontekście ukraińskiej tożsamości ma obecność Cyryla i Metodego oraz przedstawienie chrztu Rusi – to przypomnienie o wschodniosłowiańskich korzeniach chrześcijaństwa ukraińskiej wspólnoty.

Z kopuły patrzy na obecnych w cerkwi Chrystus Pantokrator. Jego umieszczenie wysoko nad przestrzenią liturgiczną wpisuje się w tradycyjny bizantyjski sposób organizowania przestrzeni sakralnej.

Ikona i awangarda

Połączenie tradycji i nowoczesności to najbardziej charakterystyczna cecha twórczości Nowosielskiego, który był zafascynowany ikoną od młodości (studiował ją we Lwowie). Jednocześnie pozostawał artystą XX wieku, związanym z polskim środowiskiem awangardowym. Jego malarstwo świeckie i sakralne wyrastało z tych samych poszukiwań formalnych, co w polichromii w Lourdes widać całkiem wyraźnie. Postacie są uproszczone, często zgeometryzowane, nie są realistycznymi portretami – ich zadaniem nie jest odtworzenie wyglądu konkretnego człowieka, tylko wskazanie na rzeczywistość świętą. Jednocześnie kompozycja wykorzystuje rozwiązania znane ze sztuki nowoczesnej: płaską przestrzeń, mocne kontrasty koloru i pewien minimalizm. Tradycja bizantyjska i awangarda nie konkurują ze sobą, są harmonijne.

Nowosielski, wypełniając wnętrze świątyni, nie malował po prostu serii niezależnych obrazów, tylko tworzył przemyślaną kompozycję, podporządkowaną architekturze i funkcji liturgicznej. Poszczególne przedstawienia prowadzą wzrok w kierunku prezbiterium, a kolor łączy odległe od siebie części wnętrza. Polichromie po kolei odczytuje się jako całość, a nie zbiór obrazów, jak na muzealnej wystawie – całość tego dzieła po prostu wymusza zatrzymanie się.

Polski artysta w ukraińskiej cerkwi

Nowosielski był Polakiem o ukraińskich korzeniach. Jego zainteresowanie duchowością chrześcijańskiego Wschodu nie było wyłącznie kwestią artystyczną. Przez całe życie zajmował się teologią ikony, prawosławiem i relacją pomiędzy sztuką a wiarą. Jego obecność w ukraińskiej cerkwi w Lourdes daje szczególny kontekst. Świątynię zaprojektował ukraiński architekt Myrosław-Danyło Nimciw, ikonostas jest dziełem Petra Chołodnego, a polichromię wykonał Nowosielski. Powstało więc dzieło na styku kultur: ukraińskiej tradycji cerkiewnej, polskiej sztuki XX wieku i słynnego francuskiego miejsca pielgrzymkowego.

W dorobku Nowosielskiego znajduje się wiele realizacji sakralnych. Artysta tworzył polichromie i ikonostasy dla świątyń prawosławnych, greckokatolickich i rzymskokatolickich. Jego dzieła można znaleźć m.in. w Krakowie, Warszawie, Białymstoku, Hajnówce, Tychach, Wrocławiu czy Białym Borze. Ale cerkiew w Lourdes zajmuje wśród nich szczególne miejsce jako jego monumentalna realizacja poza Polską. Powstała w 1984 roku, czyli kiedy Nowosielski był już dojrzałym artystą, mającym za sobą ogromne doświadczenie z malarstwem sakralnym.

Świątynia, która nadal żyje

Po rosyjskiej pełnoskalowej agresji na Ukrainę świątynia, która powstała dzięki emigrantom po II wojnie światowej, ponownie stała się miejscem spotkania Ukraińców zmuszonych do życia poza ojczyzną. Ukraińska wspólnota organizuje w Lourdes pielgrzymki i modlitwy o pokój. W 2024 roku w jednej z pielgrzymek uczestniczyło około 1,5 tys. Ukraińców z różnych krajów. Ukraiński Kościół Greckokatolicki podkreślał wtedy znaczenie Lourdes jako miejsca wspólnej modlitwy o zakończenie wojny. W tym kontekście polichromia wykonana przez Nowosielskiego zyskuje nowe, chociaż niezamierzone przez artystę odczytania. Na ten ciemny błękit, który w 1984 roku mógł kojarzyć się z katakumbami i doświadczeniem prześladowanego Kościoła, dziś spoglądają również ludzie doświadczający tragedii wojny i przymusowej emigracji, szukając nadziei i wołając o wolność od prześladowców.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2026