Seniorzy i młodzi: przestrzeń spotkania

Ponad 40 proc. polskich seniorów doświadcza izolacji społecznej, a ponad 55 proc. osób powyżej 60. roku życia mieszka samotnie. Papież Leon XIV zachęca do odwiedzania osób starszych, by nikt nie czuł się samotny i opuszczony. Warto – choć bywa to związane z przekraczaniem własnych ograniczeń.
Czyta się kilka minut
il. Jan Kłużny
il. Jan Kłużny

Kodokushi (jap. 孤独死) to japońskie określenie oznaczające „samotną śmierć”. Odnosi się ono do sytuacji, w której osoba (najczęściej starsza, choć problem dotyczy również młodszych) umiera w samotności, w swoim domu, a jej ciało zostaje odnalezione dopiero po pewnym czasie. Mimo że termin ten odnosi się do konkretnego zjawiska, kryje w sobie głęboki dramat samotności i okoliczności, które prowadzą do śmierci w odosobnieniu. Według danych cytowanych przez "The Guardian" tylko w pierwszym kwartale 2024 roku w Japonii niemal 22 tys. osób zmarło samotnie we własnych domach. Około 80 proc. z nich stanowiły osoby powyżej 65. roku życia. Choć Japonia często postrzegana jest jako kraj szczególnie dotknięty problemem starzenia się społeczeństwa i samotnych śmierci, zjawisko kodokushi nie odnosi się wyłącznie do japońskich realiów. 

Będziemy starsi 

Samotne umieranie stanowi również istotny problem w Polsce. Nierzadko samotnej śmierci towarzyszy wcześniejsze, wieloletnie doświadczenie życia w izolacji i osamotnieniu. Mimo braku szczegółowych statystyk dotyczących samotnych śmierci osób starszych w Polsce zjawisko to coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, zarówno w przekazach medialnych, jak i podczas debat socjologicznych oraz psychologicznych. Polski Czerwony Krzyż przeprowadził w styczniu 2025 roku badanie dotyczące samotności wśród osób starszych, które pozwoliło określić skalę tego zjawiska w Polsce. Z badania wynika, że ponad 40 proc. polskich seniorów doświadcza izolacji społecznej, a ponad 55 proc. osób powyżej 60. roku życia mieszka samotnie. Według danych GUS za 2025 rok, 88,5 tys. mieszkańców domów pomocy społecznej to seniorzy powyżej 60. roku życia. Na koniec 2024 roku liczba ludności Polski wyniosła 37,5 mln osób, co oznacza spadek o ponad 147 tys. w porównaniu z rokiem poprzednim. Jednocześnie liczba osób w wieku 60 lat i więcej zbliżyła się do 10 mln, a ich udział w ogólnej populacji osiągnął 26,6 proc. Dane te wskazują, że proces starzenia się społeczeństwa postępuje dynamicznie i ma charakter trwały. Najwyższy udział osób starszych odnotowano w województwach świętokrzyskim (29,8 proc.) oraz łódzkim (29,1 proc.). W 2024 roku w miastach mieszkało 6,4 mln osób w wieku 60 lat i więcej, natomiast na obszarach wiejskich – 3,6 mln. Oznacza to, że blisko dwie trzecie populacji seniorów (64 proc.) zamieszkiwało miasta, podczas gdy na terenach wiejskich mieszkało 36 proc. osób starszych. Wśród seniorów przeważają kobiety: w 2024 roku stanowiły one 58 proc. wszystkich seniorów, co odpowiadało 138 kobietom przypadającym na 100 mężczyzn. Wynika to przede wszystkim z dłuższego przeciętnego trwania życia kobiet, które żyją średnio o około pięć lat dłużej niż mężczyźni. Jednocześnie umieralność wśród osób starszych jest wyższa w populacji mężczyzn oraz nieznacznie wyższa na obszarach wiejskich niż w miastach.

Tu i teraz 

Sąsiad, który każdego ranka uporczywie kaszle, starsza pani nieporadnie pakująca trzy nektarynki do siatki w dyskoncie spożywczym, babcia od kilku miesięcy pozostająca w łóżku po niezrośniętym złamaniu biodra czy mężczyzna powoli kuśtykający przed naszym samochodem na przejściu dla pieszych, mimo że dawno zgasło już zielone światło – to codzienne obrazy starości, mniej lub bardziej niezauważane. Starość nie jest stanem niezmiennym, który trwa w naszym życiu od zawsze. Kiedy dotyczy ludzi, których znamy od lat, pojawia się stopniowo, dostrzegamy ją w zmieniającym się spojrzeniu, w ruchach, w codziennych gestach, choć często trudno nam uwierzyć, że nadeszła. Inaczej jawi się wtedy, gdy spotykamy ją niespodziewanie, w postaci seniora, który pojawia się na naszej drodze po raz pierwszy: sąsiada, którego mijamy na klatce schodowej, czy starszej kobiety napotkanej przypadkiem na ulicy. Naturalnym wydaje się nasz niejednorodny stosunek do seniorów. Naszych babć czy dziadków nie poznaliśmy wczoraj. Dzisiaj dorośli, z dużym prawdopodobieństwem znaliśmy ich, gdy sami byli w naszym wieku. Nasz stosunek do nich dziś nierzadko, świadomie czy podświadomie, jest sumą doświadczeń gromadzonych przez całe życie. To zapis wielu chwil: bliskości i dystansu, radości i rozczarowań, troski i nieporozumień, które przez lata kształtowały sposób, w jaki dziś ich postrzegamy. 

Laura ma czterdzieści lat i mimo że troje z jej czworga dziadków odeszło w ostatnich dziesięciu latach, nigdy nie doświadczyła ciepła ze strony żadnego z nich. Nie było ich w jej dzieciństwie, nie angażowali się w dorosłym życiu kobiety. W szkole podstawowej spędzała wakacje u jednej z babć, ale z różnych przyczyn nie wspomina tego czasu z sentymentem. Wzruszających opowieści znajomych o bliskich, pełnych ciepła relacjach z dziadkami zwykle słuchała w milczeniu, z lekkim ukłuciem zazdrości w sercu. Ich wspomnienia o czułych babciach i zabawnych, zaangażowanych dziadkach w jej wyobraźni ustępowały miejsca własnym doświadczeniom, trudnym relacjom, które na każdym etapie życia naznaczone były dużym napięciem. To napięcie towarzyszy jej do dziś, pojawia się podczas rzadkich spotkań z ostatnią seniorką rodziny, 95-letnią babcią, która mimo zaawansowanego wieku wciąż potrafi zranić ją słowem. 

W naszym społeczeństwie istnieje pewien paradoks starości. Z jednej strony ją idealizujemy, przedstawiając seniorów jako tych, którzy dzięki doświadczeniu życia zyskali szczególną mądrość i głębsze spojrzenie na świat. Z drugiej jednak strony często spychamy ich na margines społeczny, jakby odsunięcie ich od codziennej obecności mogło sprawić, że nie będziemy musieli mierzyć się z własnym przemijaniem i nieuchronnością losu, który ostatecznie czeka każdego z nas. 

Od lat 

Każde spotkanie trwa około półtorej godziny. Zanim jednak się rozpocznie, wolontariusze ze Wspólnoty Sant’Egidio przygotowują kawę i herbatę, a po jego zakończeniu wspólnie sprzątają. W praktyce oznacza to blisko dwie godziny spędzone w domu pomocy społecznej. Najbardziej poruszające jest jednak to, że mieszkańcy czekają na te odwiedziny z ogromną niecierpliwością. Nierzadko pojawiają się w świetlicy znacznie wcześniej, wypatrując wolontariuszy i dopytując personel, czy „już przyszli”. Ta gotowość do spotkania najlepiej pokazuje, jak wiele znaczą dla nich chwile wspólnie spędzone przy filiżance kawy, rozmowie i zwyczajnej ludzkiej obecności. – Przyjaciele ze wspólnoty w Rzymie, przy początkach naszej poznańskiej, zachęcali nas, aby obok działań skierowanych do dzieci czy osób w kryzysie bezdomności nie zapominać również o seniorach i szukać przestrzeni, w której moglibyśmy być z nimi obecni – opowiada Anna Mikołajczyk ze Wspólnoty Saint’Egidio w Poznaniu. – W 2019 roku część naszej wspólnoty, wówczas grupa studentów, postanowiła zaangażować się w regularną posługę. Wspólnie znaleźliśmy dom pomocy społecznej otwarty na współpracę i ustaliliśmy, że będziemy spotykać się w weekendy, bo właśnie wtedy mieszkańcy najbardziej odczuwali brak zajęć i odwiedzin. To był początek naszej obecności, która trwa do dziś – wyjaśnia. 

Właściwe miejsce 

W centrum działań Wspólnoty Sant’Egidio zawsze stoi drugi człowiek, brat, który potrzebuje obecności. Samotność i wykluczenie mają różne oblicza. Dotykają zarówno osób w kryzysie bezdomności, jak i seniorów. W przypadku osób starszych samotność jest szczególnie bolesna, ponieważ często pozostaje niewidoczna. To ludzie, którzy żyją obok nas, ale łatwo ich nie zauważyć. Dlatego tak ważne jest, aby być z nimi, poświęcić im czas i budować relacje. – Seniorzy mieszkający w domach pomocy społecznej często są odizolowani od codziennego życia. Takie placówki, z oczywistych względów bezpieczeństwa, otoczone są murami i bramami, przez co ich mieszkańcy łatwo znikają z naszej społecznej świadomości. Dla wielu osób świat seniorów mieszkających w domach pomocy społecznej, szczególnie tych niesamodzielnych i leżących, pozostaje nieznany. Dla nas również było to na początku odkrycie, jak głęboka może być samotność i poczucie opuszczenia. Nie chodzi wyłącznie o brak bliskich czy sporadyczne wizyty rodziny. Świat mieszkańców domu pomocy często ogranicza się do budynku, personelu i innych podopiecznych. Ich przestrzeń relacji staje się bardzo mała. Dopiero pojawienie się ludzi z zewnątrz sprawia, że ten świat na nowo się otwiera, przynosząc radość, nowe rozmowy i poczucie, że ktoś o nich pamięta – opowiada Anna Mikołajczyk. – We Wspólnocie Sant’Egidio wierzymy, że warto na nowo odkryć wartość starości. Seniorzy nie są ciężarem, ale błogosławieństwem. Mogą przekazywać doświadczenie, mądrość i spojrzenie na życie, którego nie da się znaleźć w internecie ani mediach społecznościowych. W wielu kulturach, chociażby Bliskiego Wschodu, osoby starsze cieszą się ogromnym autorytetem i zajmują centralne miejsce w rodzinie. Tymczasem współczesna kultura Zachodu często ocenia człowieka przez pryzmat jego użyteczności i produktywności. Gdy przestaje być „przydatny”, łatwo spycha się go na margines. Nasze doświadczenie pokazuje jednak coś zupełnie innego. Spotkania z seniorami uczą, czym są prawdziwe relacje, cierpliwość i wdzięczność. Dlatego chcemy przywracać starości należne jej miejsce i pokazywać, że jest ona pięknym oraz wartościowym etapem życia, a nie problemem, który należy ukryć.

Spotkanie w niebie 

Każdy spotykamy senior ma swoją własną, niepowtarzalną historię. – Nie ma jednego powodu, dla którego osoby starsze trafiają do domów pomocy społecznej. Są wśród nich ci, którzy sami podjęli taką decyzję, nie chcąc być ciężarem dla swoich bliskich. Wiedzieli, że wymagają stałej opieki, której pracujące dzieci czy wnuki nie były w stanie im zapewnić. Zdarza się również, że więzi rodzinne pozostają bardzo silne i bliscy regularnie odwiedzają swoich rodziców czy dziadków. Występują również trudne sytuacje związane z porzuceniem przez rodzinę lub brakiem osób bliskich, które mogłyby zapewnić wsparcie i opiekę w okresie starości. Jednocześnie uderza nas ogromna wyrozumiałość seniorów wobec swoich rodzin. Nawet gdy odwiedziny zdarzają się bardzo rzadko, nie mają do swoich dzieci żalu. Raczej tłumaczą ich nieobecność brakiem czasu czy natłokiem obowiązków. Widać w nich wiele zrozumienia i troski o swoich najbliższych – wyjaśnia Anna Mikołajczyk. – Nie jesteśmy tam po to, by kogokolwiek oceniać. Każda rodzina mierzy się z własną historią, ograniczeniami i trudnymi decyzjami. Czasem za umieszczeniem seniora w domu pomocy stoją wieloletnie konflikty, bolesne doświadczenia z przeszłości lub zwyczajnie brak możliwości zapewnienia odpowiedniej opieki. My nie chcemy tych historii osądzać. Naszą misją jest raczej odbudowywanie relacji i przeciwdziałanie samotności. Staramy się być pomostem między mieszkańcami domu pomocy a światem zewnętrznym. Organizujemy wspólne świętowanie urodzin i imienin, spotkania przy kawie, rozmowy i śpiew. Zdarza się, że dzieci mieszkające za granicą zamawiają tort dla swoich rodziców, a my wspólnie z nimi celebrujemy ten dzień. Chcemy, aby nikt nie czuł się zapomniany i by każdy miał poczucie, że jest ważny i potrzebny.

 – Pamiętam jeden z takich momentów. Przyszłam kiedyś do domu pomocy społecznej bardzo zmęczona. Usiadłam na kanapie z panią Alicją, niezwykle ciepłą i dobrą osobą. Była kimś, kto wszystkim chciał się dzielić. Jeśli komuś spodobała się jej kurtka czy drobiazg, bez wahania mówiła: „Weź, ja ci ją dam”. Tamtego dnia obie byłyśmy zmęczone. Siedziałyśmy razem w ciszy, słuchając muzyki. W pewnym momencie pani Alicja powiedziała: „Chyba tak będzie w niebie. Wszyscy będziemy siedzieć razem, w pokoju i radości”. Kilka dni później dowiedziałam się, że zmarła. To doświadczenie bardzo we mnie zostało. Jako wspólnota katolicka wierzymy w życie wieczne i świętych obcowanie. Ta perspektywa pomaga przeżywać odejście osób, z którymi przez lata budujemy bliskie relacje. Wierzymy, że nie znikają z naszego życia, ale nadal nam towarzyszą i czekają na nas – opowiada Anna Mikołajczyk. 

Z czasem mieszkańcy domu pomocy stali się dla wolontariuszy wspólnoty rodziną. – Często pytają: „Jak długo będziecie do nas przychodzić? Czy kiedyś przestaniecie?”. Odpowiadamy, że chcemy być z nimi tak długo, jak będą nas potrzebować. Wiedzą, że nie zostaną sami, że będziemy ich odwiedzać, pamiętać o nich i modlić się także za tych, którzy już odeszli. Ta wierność buduje między nami wyjątkową więź. Nie opiera się ona na obowiązku, ale na obecności, pamięci i przekonaniu, że każdy człowiek zasługuje na to, by do końca swojego życia czuć się kochanym i ważnym – podsumowuje Anna Mikołajczyk. 

Realność heroizmu 

W związku z przypadającym 26 lipca Dniem Dziadków i Osób Starszych papież Leon XIV opublikował orędzie, w którym nie tylko otacza troską i wspierającym słowem wszystkich seniorów, ale również zwraca się z zachętą do młodszych pokoleń: „Obchody Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych są sposobnością do ponownego odkrycia, że Kościół jest powołany, by być matką wszystkich oraz że w każdym wieku można odkryć siebie jako synów i córki Boga. Niech zatem ten Dzień stanie się zachętą dla wszystkich – zwłaszcza dla młodych – by powrócić do pięknego zwyczaju odwiedzania swoich dziadków, osób starszych w rodzinie, a także tych, których nikt nie odwiedza. Zanieście im – wraz z tym orędziem i waszą obecnością – bliskość i serdeczność Papieża. Sprawcie, aby słowa proroka: «Ja nie zapomnę o tobie», przybrały kształt czułego i serdecznego spotkania. «W epoce, która dąży do przyspieszenia i fragmentaryzacji, ludzkie ciało wciąż domaga się troski i uznania ze strony rąk zdolnych do czułości, uważnych umysłów i dobrych słów. Kultura cyfrowa mnoży połączenia i otwiera nowe możliwości spotkania; serce człowieka zachowuje jednak niezbywalną potrzebę bliskości» (enc. Magnifica humanitas, 239)”. Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych został ustanowiony dopiero przez papieża Franciszka w 2021 roku. Wcześniejsi papieże również dedykowali przeróżne wypowiedzi seniorom. Warto zauważyć, że każdy z nich był i jest, jak w przypadku Leona XIV, seniorem przemawiającym do seniorów i człowiekiem starszym zachęcającym młodszych ludzi do troski o swoje pokolenie. 

Słowa papieża, podobnie jak wezwania płynące z Ewangelii, nierzadko są zaproszeniem do przekroczenia naszych ludzkich ograniczeń, psychologicznych blokad, heroicznego przebaczenia, zwłaszcza jeśli relacje w naszych rodzinach z seniorami odbiegały daleko od historii o czułych dziadkach i kochających wnukach. Warto jednak pamiętać, że odpowiedź, którą dajemy zarówno Ewangelii, jak i zachęcie papieża, może być skrojona na miarę naszych dzisiejszych możliwości. W trosce o osoby starsze kluczowa wydaje się uważność i obecność. To, co czasem może nam wydawać się bezsensowne, niepotrzebne lub niewystarczające, dla drugiego człowieka może mieć ogromne znaczenie i w istotny sposób wpłynąć na zmniejszenie poczucia samotności oraz izolacji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł
Weronika Frąckiewicz
frackiewicz@swietywojciech.pl

Artykuł pochodzi z numeru 30/2026