Przypowiastka z antyku

Państwo jest miejscem, w którym dobrowolnie ustanawiamy własne prawo i własną sprawiedliwość. A raz ustanowiwszy, obu tych wartości przestrzegamy.
Czyta się kilka minut
Jacek Bborkowicz, historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz
Jacek Bborkowicz, historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz

Ateny, rok 399 przed Chrystusem. Sokrates w więziennej celi czeka na wykonanie wyroku śmierci, jaki zasądzili nań Ateńczycy. A skazali go na śmierć za to, że głośno mówił niewygodną dla nich prawdę. Taki często bywa los proroków. W ostatniej chwili odwiedza go przyjaciel, Kriton. Przychodzi w imieniu najwierniejszych druhów filozofa, którzy postanowili go ratować. Pieniądze na przekupienie strażnika celi już uzbierane, ucieczka nie będzie żadnym problemem. Nawet teraz, w tej chwili. Sokrates jednak, ku zdziwieniu Kritona, odmawia. Rozmowa obu panów jest treścią jednego ze słynnych dialogów, jakie pozostawił po sobie najlepszy uczeń Sokratesa, Platon.

Kriton dwoi się i troi, by przedstawić argumenty przemawiające za ucieczką. Nie chodzi nawet o to, by po prostu ratować własne życie. Kriton dobrze Sokratesa zna i wie, że tak „przyziemnym” argumentem przyjaciela nie przekona. Apeluje więc do jego poczucia dobra wspólnego. To nie będzie pierwsza ucieczka z więzienia, w Atenach robi się tak od dawna. Co więc powiedzą „szerokie koła” opinii publicznej, gdy filozof zostanie jednak stracony – na oczach tejże opinii oraz jego przyjaciół? Ludzie powiedzą, że ci o niego nie zadbali. Nie chcesz nam przecież popsuć opinii? Sokrates tylko się uśmiecha i odpowiada: opinia „szerokich kół” w niczym nam nie szkodzi. I nie pomaga. Jeśli chcemy dobrze czynić, słuchajmy rad jednego człowieka – ale takiego, do którego mądrości mamy pełne zaufanie.

Kriton nie poddaje się i dalej naciska. Pomyśl o chłopcach, młodych Ateńczykach, których wychowałeś. Zabity publicznie pozostawisz ich samych, bez przewodnika. Zawiedziesz ich. Tak się nie godzi. Sokrates ma jednak inny pogląd na kwestię odpowiedzialności. Przecież przez całe swoje życie – odpowiada Kritonowi – uczył mieszkańców Aten, czym jest państwo, czyli wspólnota. Jest miejscem, w którym dobrowolnie ustanawiamy własne prawo i własną sprawiedliwość. A raz ustanowiwszy, obu tych wartości przestrzegamy. Z jakiej racji ma teraz to prawo, o którym sam nauczał, omijać i podeptać swoją ucieczką? Przecież przekreśliłby tym gestem wszystko, co dotąd głosił. Straciłby wiarygodność – a ta cenniejsza jest od życia.

Nawet gdy sąd mojej wspólnoty wydał na mnie wyrok niesprawiedliwy, nie mogę odeń uciekać. „Przecież jeszcze podczas procesu – mówi głośno do siebie i do Kritona – mogłeś był sobie zaproponować wygnanie, gdybyś był chciał; mogłeś to samo, co teraz myślisz zrobić wbrew woli państwa, uczynić wtedy za jego wolą. A tyś się wtedy stawiał, że się niby to nie będziesz oburzał, gdyby ci przyszło umrzeć, i wolałeś, jakeś mówił, raczej śmierć niż wygnanie. A teraz ani tamtych słów nie szanujesz, ani na nas, na prawa nie zważasz, chcesz nas wniwecz obrócić, postępujesz jak najlichszy niewolnik, uciekać chcesz wbrew umowom, wbrew kontraktom, którymiś się zobowiązał być obywatelem”.

I stało się to, co się stać miało – Sokratesa stracono. Jego imię i to, co głosił, powtarzają już trzecie tysiąclecie pokolenia ludzi na całej ziemi.

Opowiastkę tę dedykuję aktywistom polskiej partii, prawo i sprawiedliwość mającej w nazwie. Tym, którzy tworzą właśnie niewielki krąg „emigracji politycznej” w Budapeszcie. Ci panowie być może też uciekli przed niesprawiedliwym wyrokiem; chętnie w to wierzę, choć wątpię, by groził im wyrok tak surowy, jaki spotkał Sokratesa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2026