Posłuchajmy, co nam mówi głód

Post to także okazja, by spojrzeć na siebie oczami Boga – że nasza wartość nie wynika z naszych zasług ani tego, co posiadamy, ale ponieważ jesteśmy. Trudno bowiem kochać innych, nie kochając siebie.
Czyta się kilka minut
fot. PM Images/Getty Images
fot. PM Images/Getty Images

Czym właściwie jest głód? Stawiam to pytanie w kontekście zachęty, jaką kieruje do nas Agata Rujner, nasza duchowa przewodniczka w Wielkim Poście, z którą próbujemy odkrywać tożsamość ucznia-misjonarza: „Potrzebujemy zacząć od pustyni, poczuć głód i przyjść z nim do Jezusa”.

Słownik podpowie nam trzy możliwe kierunki rozumienia słowa „głód”. Po pierwsze, to stan organizmu związany z niedoborem lub brakiem pożywienia. A zatem spojrzenie bardziej personalne. Po drugie, brak żywności spowodowany nieurodzajem, powodzią, wojną itp. A zatem spojrzenie bardziej społeczne, ujmujący szerszą grupę osób. Po trzecie, pragnienie czegoś lub dotkliwy brak czegoś. Tu mamy odwołanie do naszych pragnień, zarówno indywidualnych, jak i społecznych.

Głód, najogólniej rzecz biorąc, jest brakiem czegoś, co jest dobre i potrzebne nam do życia. Wydaje się, że współcześnie, zwłaszcza w państwach rozwiniętych, ludzie bardziej niż fizyczny głód odczuwają głód relacji. Zwracał na to uwagę papież Franciszek, mówiąc o samotności osób starszych, o wykluczeniu różnych grup społecznych. Ale zwracał też uwagę na nasz język, który – zamiast budować – często niszczy więzi.

Żyjemy dziś w społeczeństwach zatomizowanych. Raczej się mijamy, rzadko do siebie odzywamy, często nie znamy naszych sąsiadów. Żyjemy też szybko, pod presją czasu i zadań, które mamy do zrobienia. Na nic nie mamy czasu, a najmniej mamy go dla siebie. Tak przynajmniej odczuwamy.

Życie daje nam często gorzką naukę – zaczynamy doceniać to, co mamy, dopiero wtedy, gdy to stracimy. Odczuwamy wtedy prawdziwy głód, tęsknotę do czegoś lub kogoś. Wydaje się, że wymagający post chrześcijański chce nam zaoszczędzić tej gorzkiej lekcji. Poprzez być może gorycz wymagających postanowień poczujemy słodycz wynikającą z wdzięczności za to, co mamy, nawet jeśli to wydaje się niewiele. Post to także okazja, by spojrzeć na siebie oczami Boga – że nasza wartość nie wynika z naszych zasług ani tego, co posiadamy, ale ponieważ jesteśmy. Trudno bowiem kochać innych, nie kochając siebie

Dlatego ważne jest, by przyglądać się swoim pragnieniom. Bez lęku, nawet jeśli wydadzą nam się niestosowne lub złe. Nie chodzi bowiem o wstydliwe ukrywanie przed sobą własnych pragnień, ale o ich nazwanie i właściwe ukierunkowanie. Papież Leon XIV w orędziu na Wielki Post pisze: „Wstrzemięźliwość od pokarmu jest bardzo starożytną i niezastąpioną praktyką ascetyczną na drodze nawrócenia. Właśnie dlatego, że angażuje ciało, uwidacznia to, co odczuwamy jako ‘głód’ i co uważamy za niezbędne dla naszego utrzymania. Służy zatem rozeznaniu i uporządkowaniu ‘żądz’, podtrzymywaniu czujnego głodu i pragnienia sprawiedliwości, wyrywając je z rezygnacji, ucząc, by stawało się modlitwą i odpowiedzialnością względem bliźniego”.

Jeśli ktoś nie ma jeszcze postanowienia na ten czas, Leon XIV ma dla niego konkretną propozycję. Ponieważ papieskie orędzie skoncentrowane jest wokół umiejętności słuchania – a więc papież wraca do ważnego motywu z pontyfikatu papieża Franciszka – które jest ważnym elementem budowania więzi społecznych, Leon XIV proponuje „niedocenianą formę wstrzemięźliwości”, jaką jest powstrzymywanie się „od słów uderzających i raniących naszych bliźnich”. „Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić, oraz unikając oszczerstw. Starajmy się natomiast nauczyć ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju” – przekonuje Leon XIV.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2026