Polskie lekcje z Wenezueli

Zasada mówiąca, że silniejszy może wszystko, bo jest silniejszy, dla naszego państwa, które mocarstwem nie jest, wcale korzystna nie jest.
redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Własne sympatie ideowe i polityczne w sprawach międzynarodowych są bardzo złym doradcą. Oceniając wydarzenia na scenie globalnej, nie trzeba patrzeć na to, który z bohaterów nam się podoba lub nie, ale na to, jakie wartości albo zasady są wcielane w życie i czy dla Polski to jest bezpieczne, czy też nie. Doskonałym przykładem pomieszania, wynikającego z nieprzyswojenia tej zasady, była dyskusja w Polsce po tym, jak siły specjalne USA zaatakowały stolicę Wenezueli, uprowadzając rządzącego tym krajem Nicolasa Maduro.

Sympatycy Donalda Trumpa w naszym kraju natychmiast zaczęli szukać uzasadnień tego ruchu, choć – jak zauważają eksperci od prawa międzynarodowego – prawnie był to ruch bardzo wątpliwy. Prawo pozwala używać siły w relacjach między państwami przede wszystkim w przypadku odpierania niesprawiedliwej agresji na swój kraj, albo sojuszniczy, albo gdy zbrojna interwencja jest autoryzowana przez ONZ. Uznawano, że skoro Maduro został obalony przez Trumpa, którego lubimy, to ten atak jest dobry.

Pojawiły się szybko głosy – przyznam, że jest mi do nich blisko – że gdybyśmy uznali, że USA ma prawo do prowadzenia interwencji wojskowej przeciwko nielubianemu przez siebie dyktatorowi Maduro, to uznajemy zasadę, że silniejsi mają prawo interweniować – a więc i Rosja ma prawo chcieć zmienić władze w Kijowie i zaatakować ten kraj według swojego widzimisię, a tak samo Pekin będzie miał prawo uderzyć w Tajwan, który uważa za swoją zbuntowaną prowincję. To są właśnie te zasady międzynarodowe, o których pisałem. A zasada mówiąca, że silniejszy może wszystko, bo jest silniejszy, dla Polski, która mocarstwem nie jest, wcale korzystna nie jest. Bez względu na sympatie czy antypatie, brońmy zasad, które są i będą dobre dla naszego kraju.

Jednak polscy zwolennicy Trumpa szybko zaczęli atakować tych, którzy nie podzielali ich argumentów, twierdząc, że bronią komunistycznego dyktatora. Owszem, Maduro to wyjątkowo paskudna postać, następca Hugo Cháveza, który całkiem zamożną Wenezuelę zmienił w pole doświadczalne społecznej rewolucji i na początku tego wieku postanowił zbudować państwo komunistyczne. Eksperyment komunistyczny zmienił gospodarkę tego kraju w ruinę. Wenezuela, która w 1990 roku była dwa razy bogatsza od Polski, dziś jest osiem razy biedniejsza. Ale argument, że ktoś, kto ma wątpliwości wobec działań USA, od razu jest zwolennikiem Maduro, to bardzo nieuczciwe uproszczenie.

Najdalej w tej sprawie poszła Telewizja Republika, która przekonywała, że po obaleniu dyktatora Syrii Baszara al-Asada i przywódcy Wenezueli Maduro USA powinny obalić… rząd Donalda Tuska. Prowadzący jeden z programów w tej stacji przekonywał, że właściwie między Maduro a Tuskiem nie ma żadnej różnicy. I znów – pracownicy TV Republika mają prawo nie lubić Donalda Tuska, ale wzywać na pomoc Stany Zjednoczone, by obaliły legalnie funkcjonujący w Polsce rząd, to sygnał, że nie patrzymy już realnie na rzeczywistość polityczną, ale własne sympatie lub antypatie całkowicie przysłoniły nam to, co się dzieje na świecie. Bo jeśli chcemy, by obce wojsko usunęło nielubianego premiera, to zgadzamy się na zasadę, że obce wojska mogą interweniować w nasze sprawy. A to już z demokracją czy suwerennością nie ma nic wspólnego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2026