Opis rozpoczęcia publicznej działalności Jezusa jest powiązany z powołaniem uczniów (Mt 4, 18–22; Mk 1, 16–20; J 1, 35–50). Fakt ten sam w sobie jest zdumiewający – Jezus zaczyna swoją misję od otoczenia się uczniami, a w tradycji Izraela to uczniowie wybierali sobie mistrza. Co jednak może nawet jeszcze bardziej intrygujące, opowiadania o powołaniu apostołów są tak napisane, byśmy nie przeoczyli, że Jezus powołuje uczniów po dwóch, i to zaczynając od par rodzonych braci. Potem zresztą także rozsyła uczniów po dwóch, by głosili nadejście królestwa Bożego (Łk 10, 1.9).
Oczywiście, takie podejście ma w sobie pedagogiczną mądrość – działając po dwóch, uczniowie mogą się nawzajem wspierać, ich zdolność percepcji Słowa, które głoszą, staje się w naturalny sposób poszerzona –
podobnie jak z naszym oglądem rzeczywistości, który jest zupełnie inny, gdy używamy dwojga oczu (por. też Ps 62, 12: „Bóg raz powiedział, dwa razy to słyszałem”). Bez wątpienia strategia taka miała także na celu danie solidnych podstaw dla wiarygodności świadectwa o Jezusie, Prawo nakazywało w ważnych kwestiach opierać się na świadectwie więcej niż jednego tylko świadka (por. Pwt 19, 15).
Czy jednak najważniejszy powód takiego zachowania Jezusa nie był teologiczny? Pisma nazywane dziś przez nas Starym Testamentem rozpoczynają się od Księgi Rodzaju, którą można zinterpretować jako opowieść o sporach o pierwszeństwo między (dwoma) rodzonymi braćmi (Kain i Abel, Jakub i Ezaw, historia Józefa). Nadzieja pojednania zasygnalizowana jest zaś na końcu księgi w postaci błogosławieństwa Izraela (Jakuba) udzielonego synom Józefa, w czasie którego krzyżuje on ręce – jakby profetycznie wskazując na krzyż jako przyszłe rozwiązanie sporów między braćmi (Rdz 48, 13–20). Jezus, tworząc swoją wspólnotę uczniów, niejako podejmuje tę historię i prowadzi dalej. Nie zabraknie w niej sporów o pierwszeństwo (Mk 9, 33–37), jednak dar życia Chrystusa stanowi nowy – i eschatologiczny – punkt wyjścia dla budowania wspólnoty (1 J 3, 16: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci”). Ostatnie słowo we wspólnocie uczniów Chrystusa nie może należeć do bratobójczej walki.
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie».
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim.
A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
Mt 4, 12–23
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











