Każda pielgrzymka zaczyna się od logistyki. W tym wypadku dla wielu rozpoczęła się od porannego pociągu z Nicei do Monako, w którym na własne oczy można było zobaczyć to, o czym mówił mi w rozmowie dla „Przewodnika Katolickiego” tydzień temu ks. Christian Venard: że w tym małym księstwie w jednej ławce w kościele siedzą obok siebie bogacze i biedni. Tym porannym pociągiem – też tuż obok siebie – na jedno wydarzenie zmierzali i jedni, i drudzy. I nikomu to nie przeszkadzało.
Księstwo na Skale
Skała to wdzięczna metafora. To nie tylko Piotr – opoka, na której założono Kościół, ale może być to także jedno z najmniejszych państw w Europie, we Francji zwane właśnie Skałą. Nad jednym z ostatnich katolickich księstw w Europie góruje bowiem szczyt, który odznacza się na lazurowym horyzoncie ostrością skalnych ścian i kamienną twardością. Trudno o lepszą metaforę łączącą światy (może nawet niebo z ziemią?), a już na pewno rzeczywistość duchową i materialną. Monako faktycznie jest miejscem symbolicznym. Z jednej strony to synonim bogactwa, z drugiej to państwo niezwykle nowoczesne, o wyraźnej tożsamości katolickiej, gdzie większość mieszkańców deklaruje przynależność do Kościoła. Rządzący tu książę Albert II odrzucił niedawno ustawę liberalizującą aborcję, powołując się na ochronę życia i zasady religii państwowej, samemu będąc tejże osobistym strażnikiem. W Europie to gest rzadki, który został jednak zauważony w Watykanie i był prawdopodobnie jedną z przyczyn bardzo szybkiej decyzji papieża o odwiedzeniu położonego miedzy Francją a Włochami państwa.
Staje się to nawet bardziej prawdopodobne, kiedy zauważy się, że o ochronie życia i Kościele jako „adwokacie człowieka” mówił papież w swoim wystąpieniu do katolickiej wspólnoty w katedrze w Monako, prosząc, by „głosić Ewangelię życia, nadziei i miłości”. – Zanieście wszystkim światło Ewangelii, aby życie każdego mężczyzny i każdej kobiety – od poczęcia do naturalnej śmierci – było chronione i promowane; proponujcie nowe mapy wskazujące kierunek, zdolne powstrzymać te naciski sekularyzmu, które grożą zredukowaniem człowieka do indywidualizmu i budowaniem życia społecznego na wytwarzaniu bogactwa – powiedział Leon XIV.
Lokalnie i globalnie
Jednak jeszcze przed papieską pielgrzymką arcybiskup Monako Dominique-Marie David zwracał uwagę, że papież, odwiedzając tak małe państwo, przemawia w rzeczywistości do całego świata. W jednej z rozmów wskazał na to także kard. Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu, wskazując na trzy główne powody wizyty w Monako, to jest zaproszenie do wiary i spotkania, gest wsparcia dla Kościoła lokalnego, a także sygnał dla całej Europy i świata. Podobnie myśleć można także o następnych podróżach (do Afryki i na Lampedusę). Czy jednak ten sygnał z Monako został przez lokalny Kościół, ale i cały świat odczytany?
Nie ma bowiem co idealizować. Podróż do Monako była uciążliwa także dla samego papieża i jego świty. Była również kłopotem dla prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który liczył, że Leon XIV odwiedzi jego kraj w związku z oddaniem do użytku odnowionej Katedry Notre-Dame. Była wreszcie kłopotem dla wszystkich tych, którzy w Monako zdeponowali swoje bogactwa i nie mogli cieszyć się dostępem do ulubionych miejsc. Przepych w Monako widać bowiem gołym okiem, a w oczy rzucają się salony najbardziej luksusowych marek i stojące na nabrzeżu super jachty. Jednak to także do ich właścicieli przyjechał papież – także oni, ubrani w najbogatsze, markowe ubrania, przyszli przed Pałac Książęcy w Monako, żeby uczestniczyć w pielgrzymce i usłyszeć słowa papieża.
Papieskie okno
Kiedy Leon XIV wylądował na heliporcie w Monako, omijając skutecznie jakąkolwiek styczność z francuską ziemią, tłum zgromadzony przed Pałacem Książęcym przywitał go entuzjastycznie. Od wczesnych godzin porannych zapełniano centralny plac księstwa, gdzie niewiele zmieniło się od poprzedniej wizyty następcy Świętego Piotra pięć wieków temu, a na fasadach otaczających książęcą rezydencję domów wywieszono flagi Watykanu i Monako. Wśród zgromadzonych znaleźli się zaś zarówno krezusi, jak i turyści, pielgrzymi i osoby, które wyraźnie odstawały od miejsca swoim ubiorem, a na balkonach luksusowych pałacyków – ich mieszkańcy.
Wszyscy oni zobaczyli papieża pozdrawiającego wiernych razem z księciem Albertem II i jego małżonką z okna książęcego pałacu. Wprawne oko mogło dostrzec, że Leon XIV był na początku jakby wycofany i dopiero kiedy syn księcia zaczął witać tłum, machając, podążył za nim, odwracając się do tłumu i lekko uśmiechając.
Żeby przemówić do Europy, Leon XIV wybrał się w swoją pierwszą europejską zagraniczną podróż nie do Paryża, Berlina czy Brukseli, ale do Monako, i to na zaledwie trzynaście godzin. W tym małym księstwie ten ubogi w swoim augustiańskim powołaniu duchowny spędził cały dzień otoczony gigantycznym przepychem. A jednak już teraz Watykan i świat mówią o wydarzeniu historycznym i trudno się z tym nie zgodzić.
Uwielbienie życia
Wśród najważniejszych tematów, które poruszał papież w Monako, była bowiem logika daru – bardzo w swej istocie augustiańska intuicja. U św. Augustyna bowiem wszystko zaczyna się od zaskakującego odwrócenia perspektywy: człowiek nie jest najpierw tym, który działa, zdobywa i zasługuje, ale tym, który otrzymuje. Świat nie jest zaś przestrzenią transakcji, lecz uprzedzającego daru: istnienie, życie, a nawet zdolność do dobra są łaską, która przychodzi wcześniej niż jakakolwiek ludzka odpowiedź. W tej logice dar rodzi relację: Bóg daje, a człowiek odpowiada miłością, nie jako zapłatą, lecz jako wdzięcznością, która stopniowo przemienia jego serce. Dlatego prawdziwe spełnienie nie polega na posiadaniu, lecz na oddaniu siebie, na wejściu w ruch, w którym to, co otrzymane, staje się przekazywane dalej. W ten sposób życie ludzkie odsłania swoją najgłębszą strukturę: jest odpowiedzią na dar, który zawsze wyprzedza i który czyni możliwym wszystko inne. I dokładnie w tej logice o bogactwie, życiu i pokoju mówił w Monako Leon XIV.
Przyznać trzeba, że mimo że krótka, nie była to dla papieża łatwa pielgrzymka. Zaadresować przesłanie o etycznym wykorzystywaniu bogactwa dla dobra wspólnego do europejskich elit w miejscu takim jak Monako nie jest łatwo; podobnie jak odpowiedzieć na pytanie: po co właściwie papież tam poleciał? Czy tylko przypomnieć o tym, że katolicka nauka społeczna odgrywa swoją rolę w przestrzeni publicznej, nawet jeśli żyje się w państwie laickim? To pytanie długo pozostawało bez odpowiedzi.
Europa, czyli co?
Od wielu lat Watykan przypomina, że Morze Śródziemne jest swoistym laboratorium Starego Kontynentu, gdzie łączą się języki, kultury, narody i doświadczenia. Podobnie Monako, jak przypomniał papież, leży na granicy państw założycielskich Unii Europejskiej. Może więc dlatego znaczenie tej pielgrzymki wykracza daleko poza te trzynaście godzin na monakijskiej ziemi. Bo Monako – mimo swojej skali – stało się na chwilę miejscem, z którego można mówić o Europie, o odpowiedzialności, o granicach bogactwa i o wartości życia, o pokoju w końcu, który rodzi się nie tylko na wielkich konferencjach, ale jest „darem serca”. Stało się więc to katolickie księstwo na jeden dzień swoistym europejskim laboratorium nowoczesności, gdzie słowo „dar” odmieniane było przez wszystkie przypadki. A to w XXI wieku nie byle co.
Tym samym Leon XIV zdaje się pokazywać, że rozumie coś, co często umyka polityce: że czasem, aby zostać usłyszanym globalnie, trzeba wybrać miejsce najmniej oczywiste i potencjalnie milczące, uśpione jak kapitał monakijskich bogaczy, wskazując, że po prostu można inaczej. I być może właśnie dlatego zaczął swoją europejską drogę od Monako, dzięki czemu przez moment w tym właśnie miejscu biło serce katolickiego świata, przypominając, że nawet najbogatsi nie żyją tylko dla siebie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














