W zależności od stanu naszej wiedzy, zmieniają się teksty wypowiadanych przez nas modlitw czy śpiewanych pieśni. Czasami wynika to z tego, że wiemy coś więcej, a czasami, że musimy rozłożyć ręce i stwierdzić, że nie wiemy, jak było. Takie korekty dotykają śpiewanych przez nas w tym czasie kolęd. W trzeciej zwrotce Wśród nocnej ciszy, dziś śpiewamy: „Ach, witaj, Zbawco, z dawna żądany, tyle tysięcy lat wyglądany!”, choć jeszcze niedawno było: „cztery tysiące”. Nie inaczej ma się rzecz z Józefem w kolędzie Dzisiaj w Betlejem. Podczas gdy Maryja Dzieciątko piastuje, Ono pielęgnuje już nie Józef stary, a święty. Ciekawe, czy zmienią się kiedyś słowa innej zwrotki tej samej kolędy: „i Trzej Królowie, i Trzej Królowie od Wschodu przybyli”?
Uważny czytelnik Ewangelii wie, że nie wspomina ona o królach, lecz magach, co możemy też przetłumaczyć jako mędrców, nie wspomina też ich liczby, a jedynie liczbę złożonych przez nich darów. A jednak Tradycja mówi o Trzech Królach, a nawet ich imionach. Co więcej, w Kolonii znajdują się ich relikwie.
Zapraszamy Czytelników w podróż tropem Trzech Króli. Wyjaśniamy, kiedy i jak utrwaliła się ich liczba, skąd wzięły się ich relikwie i dlaczego dziś znajdują się w jednej z najpotężniejszych gotyckich katedr Europy. Ale choć uroczystość przypadająca 6 stycznia nazywana jest przez nas potocznie świętem Trzech Króli, a ulicami naszych miast przejdą barwne orszaki, właściwa, liturgiczna nazwa to Objawienie Pańskie, po grecku: epifania. I na tym przede wszystkim w temacie numeru chcielibyśmy się skupić. Zwłaszcza że dziś Epifania jest traktowana trochę jak przedłużenie świętowania Bożego Narodzenia, a często sprowadzana jedynie do sporu o to, co napisać na drzwiach naszych domów poświęconą tego dnia kredą. Tymczasem jest to jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich, starsze od Bożego Narodzenia i – jeśli można użyć sportowej terminologii – znajdujące się na podium zaraz za Wielkanocą i Zesłaniem Ducha Świętego.
Dlaczego Epifania jest tak ważnym świętem, i co się w nim zawiera, wyjaśniają na naszych łamach Mateusz Filipowski OCD i ks. Artur Stopka. Ja dodam tylko, że uchwycenie teologicznej wymowy tej uroczystości jest istotne dla właściwego zrozumienia życia chrześcijańskiego, ale też misji Kościoła. Jeśli ten rok duszpasterski przeżywamy pod hasłem „Uczniowie-misjonarze”, to wydaje się kluczowym poznać najpierw własną tożsamość: ucznia, misjonarza, a następnie ucznia-misjonarza. Punktem wyjścia do zrozumienia tej tożsamości jest to, co mówi o sobie samym Bóg, czyli co o sobie objawia i jak (się) objawia. Epifania pomaga nam bowiem odkryć, że „Bóg bywa szybciej rozpoznawalny przez tych, którzy rzeczywiście Go szukają, niż przez tych, którzy są pewni, że już Go posiadają”, jak słusznie zauważa Mateusz Filipowski OCD. Z uświadomienia sobie tej logiki Bożego działania wypływa praktyczny wniosek dla samego Kościoła, a właściwie ostrzeżenie – formułowane nieraz z dużą ostrością przez papieża Franciszka i (nie)przyjmowane przez znaczną część Kościoła z równie dużym niezrozumieniem – przed autoreferencyjnością, czyli nadmiernym skupieniem się na sobie samym. Kościół nie jest ekskluzywnym posiadaczem prawdy, ale jest tym, który otrzymawszy do niej dostęp, ma pomagać innym odkrywać ją w ich osobistej historii. Dodajmy za Leonem XIV: bez jej unicestwiania, ale z zachowaniem jej specyfiki i tożsamości.
Objawienie Pańskie przypomina nam, że Bóg przyszedł do wszystkich, a sposobu, w jaki przychodzi, nie da się zamknąć w żadne ramy. W każdym razie, człowiek nie ma do tego żadnego prawa. To Bóg decyduje, kiedy i jak chce się objawić, a często objawia się w sposób i miejscu, w którym najmniej byśmy się tego spodziewali. Dlatego trzeba mieć dużo pokory, będąc uczniem-misjonarzem. Przede wszystkim nie powinniśmy zapomnieć, że przyjmując na siebie tę misję, nie przestajemy być jednocześnie jej adresatem. Misjonarz nigdy nie przestaje być uczniem ani tym, który jest odbiorcą misji. Inaczej mówiąc: ten, który ewangelizuje, nie może zapomnieć, że sam powinien być ewangelizowany; jak i ten, który ma głosić nawrócenie, nie może zapomnieć, że wpierw sam musi wejść na drogę nawrócenia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














