Naród spokojny

40 osób „zmarłych z wychłodzenia” – to oficjalny język, lepiej powiedzieć wprost: zamarzniętych na śmierć – stanowi oficjalny trybut złożony pierwszej po latach surowej zimie.
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Bartkiewicz
Fot. Magdalena Bartkiewicz

Luty z natury jest luty, czyli srogi. Przez wieki tak u nas bywało, z wyjątkiem ostatnich lat kilkunastu. I do tej anomalii zdążyliśmy się już przyzwyczaić. A przynajmniej przyzwyczaiły się do niej komunalne służby polskich samorządów. Dlatego w tym roku, kiedy to śnieżna kołdra skutecznie zmroziła nasz krajobraz, co poniektórym z nas przypomniało się stare, jeszcze z czasów PRL-u pochodzące szyderstwo: zima zaskoczyła drogowców.

40 osób „zmarłych z wychłodzenia” – to oficjalny język, lepiej powiedzieć wprost: zamarzniętych na śmierć – stanowi, jak dotychczas, oficjalny trybut złożony pierwszej po latach surowej zimie. Oficjalny, bo jak śmie przypuszczać felietonista, podobnie jak wielu innych obserwatorów codziennego życia, śmiertelnych ofiar mrozu jest więcej. Być może o wiele więcej. To kwestia statystyki – w tym przypadku zimnej w przenośni i dosłownie.

Smutny rekord pobiła tutaj Łódź, gdzie w ciągu pierwszych trzech dni lutego zamarzły co najmniej cztery osoby. Co najmniej, to znaczy faktycznie być może sześć, być może osiem. Kto wie ile naprawdę? Ale nie liczby są tutaj najistotniejsze. Spróbujmy na chwilę spuścić się ze statystycznego nieba na bruk łódzkiej ulicy.

Wszystkie ofiary to mieszkańcy domów, które jako ostańce dawnej zabudowy trwają pośrodku nowych blokowisk. To legendarne dzielnice łódzkiego proletariatu. A także lumpenproletariatu. „Bałuty, Chojny – naród spokojny” – głosiła stara przyśpiewka, ironicznie wskazując na zadziorny charakter miejscowych. Ale to już historia. Dzisiaj ośrodkiem przestępczości są raczej owe bloki. W odrapanych kamienicach, ostatnich Mohikanach kapitalistycznej Łodzi, mieszkają rzeczywiście spokojni ludzie. Ci najbiedniejsi z biednych. Ich głosu nie słyszy rozpolitykowana, celebrycka Polska. Nie widać ich, a najlepiej żeby już ich w ogóle nie było.

W takim ostańcu przy ulicy Malinowej (dziewięć lokali zasiedlonych plus piętnaście pustostanów) dzień po dniu, w różnych mieszkaniach, zamarzły na śmierć dwie osoby. Trzeciego dnia w podobnej, upiornej kamienicy przy Kaliskiej zimno zabiło starsze małżeństwo. To domy komunalne, pozbawione ogrzewania i kanalizacji (Malinowa), a nawet częściowo elektryczności. Bo lokatorzy nie płacą. A niby czym mają płacić? Nadużywają alkoholu. A czym innym mogą ogrzać się w zimie?

Zapomnieć. Odwrócić wzrok w kierunku newsów, sensacji dnia typu „polityk A wbił kolejną szpilę politykowi B”. Bo tak jest łatwiej. A tamci ludzie? Jakoś nie krzyczą, jest ich coraz mniej, aż w końcu sami powymierają. W dyskretnej ciszy. To miło z ich strony.

Otóż nie. Nie będzie miło. W końcu jakby sama natura, zgorszona ludzką obojętnością, zbuntowała się i powiedziała: sprawdzam. Kosztowało to życie czterdziestu osób. Ale chociaż ktoś tę cichą tragedię wreszcie zauważył, a media podchwyciły świeży temat. Czy przejmą się tym faktem osoby odpowiedzialne za stan polskich miast, takich jak Łódź? Tego nie wiemy. Ale natura zapewne nie odpuści i w kolejnych latach, mimo zadeklarowanej ery globalnego ocieplenia, przypominać nam będzie o naszych obowiązkach względem tych najsłabszych, których głos nie przebija się do sfery publicznej. A przynajmniej nie przebija się w temperaturze powyżej zera.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2026