Wiosną 2022 roku, po efektownym załamaniu ofensywy na Kijów, wszystkie znaki na niebie i ziemi (czytaj: światowe media) zapowiadały rychłą przegraną Rosji z Ukrainą. W gronie kilku przyjaciół założyliśmy się wtedy o butelkę dobrego wina, jak długo przetrwa reżim Władimira Putina. Byłem w tym gronie największym optymistą, typując jesień tegoż roku. Natomiast ogólne wzruszenie ramion, a nawet pewną irytację, wywołało dwóch niedowiarków: jeden z nich wskazał na rok 2029, drugi na 2030. Dziś wychodzi na to, że właśnie jednemu z nich przypadnie wygrana. O ile dożyjemy.
Straty rosną, choć nie da się ich policzyć
Od podobnych refleksji należałoby, z zasady, zaczynać wszystkie analizy kolejnych rosyjskich kryzysów. Także obecnego, wywołanego bezprecedensowymi atakami ukraińskich dronów na bazy paliwa. Proste sumowanie rzekomych strat doprowadziłoby nas tutaj do wniosku, że Rosja musi się w końcu zapaść do środka. Ale jakoś się nie zapada. Czyżby Putin miał diabła na posyłki? Tego nie wiemy, lecz z pewnością dane, którymi raczą nas zachodnie agencje informacyjne, z definicji obarczone są błędem chciejstwa. Zresztą trudno je za to winić, skoro Rosjanie, z oczywistych powodów, nie ujawniają nam konkretnych liczb.
Jednak straty, choć nie wiemy dokładnie jak dla Moskwy bolesne, są faktem, podobnie jak faktem jest to, że się sumują. Co więcej, wydaje się nawet – piszemy to z dużą ostrożnością – że w ostatnich miesiącach ich przyrost (w różnych dziedzinach krajowej gospodarki) przewyższył rosyjskie zdolności do amortyzacji ubytków. I to budzi nadzieję.
Czy zbiorą, co posiali?
6 lipca kilka ukraińskich dronów uderzyło w rafinerię w Omsku, w zachodniej Syberii. Wywołane pożarem straty są na tyle duże, że następnego dnia cały zakład został wyłączony z produkcji. A jest to największa rafineria ropy naftowej w Rosji. Atak, jeden z wielu ostatnio, był ciosem dla Kremla szczególnie bolesnym. Także z innego, prostego powodu: Omsk leży, w linii prostej, prawie trzy tysiące kilometrów od ukraińskiego frontu. Jeżeli nawet tam nie jest bezpiecznie produkować, to gdzie indziej? Na Kamczatce? Rosyjska zdolność regenerowania sił na głębokim zapleczu zawsze dotąd ratowała kraj przed katastrofą. Tak było za Napoleona, tak było za Hitlera. Teraz ten podstawowy atut obronny traci swą moc.
Sprawiła to największa niespodzianka tej wojny: ukraińskie drony. Państwo, które uginało się dotąd, do granic załamania, pod ciężarem rosyjskiej ofensywy, zdołało stworzyć samodzielny system produkcji broni, która zrewolucjonizowała bieg tego konfliktu – co prawdopodobnie zostanie w przyszłości odnotowane w powszechnej historii działań wojennych. Teraz to drony, zamiast ryzykujących życiem ukraińskich mężczyzn, zabijają w okopach rosyjskich żołnierzy. Zaś w głębi terytorium przeciwnika stopniowo, krok po kroku, eliminują jego gospodarcze zaplecze.
Samo cytowanie listy uszkodzonych rosyjskich obiektów przekroczyłoby ramy tego artykułu. Wystarczy tu wspomnieć chociażby o kompleksie Ust-Ługa, chyba najważniejszym terminalu oraz zakładzie przeróbki ropy nad Bałtykiem, odpowiedzialnym za lwią część eksportu i przeładunku produktów naftowych.
Jest wszakże odcinek rosyjskiego frontu ekonomicznego, na który należy obecnie zwrócić szczególną uwagę – to sektor rolnictwa. Zbliżają się żniwa, zaś największym producentem zboża są w Rosji stepowe obszary Południa: obwód rostowski, Kraj Krasnodarski i Kraj Stawropolski, dawne siedziby Kozaczyzny. Tymczasem ukraińskie ataki dronowe, jak na złość, koncentrują się na punktach zapasów paliwa w tych właśnie rejonach. Spowodowało to znaczące niedobory oleju napędowego, niezbędnego dla kombajnów, ciągników i transportu ziarna. Czy i na ile zaszkodzi to zbiorom – okaże się późnym latem.
Wielkie miasta kontra głubinka
Największy oddźwięk wywołały jednak ataki na dwa największe rosyjskie miasta. Nocą z 2 na 3 czerwca drony uderzyły w terminal naftowy w Petersburgu, zaś w dwa tygodnie później, 16 czerwca, podobne uderzenie przeżyła sama Moskwa. Jeszcze większe wrażenie wywołał cios zadany niebawem, bo 17/18 czerwca: tysiące moskwian nagrało wtedy na swoje smartfony kilometrowy słup czarnego dymu, wydobywający się ze środka zakładów odległych zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla. Rafineria moskiewska, jak głosi oficjalny komunikat, wyłączona została z produkcji na co najmniej pół roku. A przecież to właśnie ona jest głównym źródłem zaopatrzenia stolicy w paliwo.
Wolno przypuszczać, że analiza ekonomiczna nie jest jedynym czynnikiem decyzji, które zapadają gdzieś w bunkrach pod Kijowem. Ataki na Moskwę i Petersburg, choć gospodarczo dla Rosjan dotkliwe, mają przede wszystkim znaczenie psychologiczne. Załamują bowiem podstawy niepisanego układu, jaki obowiązywał dotąd pomiędzy Putinem a poddanymi dyktatora. Rosja, mająca prawie nieograniczone zasoby ludzkie, od czterech lat rzuca na front „armatnie mięso” w postaci obywateli regionów najbardziej zacofanych i wlokących się w ogonie sztafety edukacji. Tacy ludzie, wiadomo, są najmniej skłonni do buntu. Dlatego największe straty osobowe poniosły dotąd takie kraje, jak Buriacja, Tuwa, Dagestan i najbardziej odległe okolice Syberii. Tam służba wojskowa do niedawna oznaczała w praktyce jedyny sposób społecznego awansu. Teraz to się gwałtownie zmienia.
Tymczasem mieszkańcy Moskwy i Petersburga nie giną na froncie. To zwyczajni, podobni do nas ludzie, lecz są wśród nich i „patrioci”, którzy, dobrze odżywieni, siedzący na miękkich stołkach i z tej perspektywy obserwujący na tabletach przebieg wojny, najbardziej zagrzewają naród do „obrony przed ukraińskim faszyzmem”. Dotąd mogli tak się zachowywać, ponieważ w codziennym życiu moskwian i petersburżan nic się nie zmieniło. Teraz, na widok dymów nad miastem, pojawił się strach. I tołstojowskie pytania typu „Za co?” lub „Co myśmy wam [tj. Ukraińcom] zrobili?”.
Mieszkańcy głubinki (rosyjska nazwa prowincji), płacący najwyższą cenę za ukraińską wojnę, doskonale widzieli to wielkomiejskie wygodnictwo i bezczelność. Teraz cieszą się z ataków na Moskwę i Petersburg. Sądząc po wpisach w mediach społecznościowych – cieszą się chyba bardziej niż Ukraińcy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














