Muzyka z odzysku

Dalia Stasevska, dyrygentka o ukraińskich korzeniach, dokonała w archiwach niezwykłego odkrycia. Jej najnowszy album to nie tylko muzyczna podróż przez zapomniane dzieła symfoniczne, lecz także głos w obronie tożsamości kulturowej naszych wschodnich sąsiadów.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe BBC Symphony Orchestra
Fot. Materiały prasowe BBC Symphony Orchestra

To repertuar, który jeszcze niedawno dla większości słuchaczy pozostawał właściwie w szarej strefie. Dalia Stasevska poświęciła rok na poszukiwanie partytur w bibliotekach, archiwach orkiestr i prywatnych zbiorach, wybierając pięć rzadko wykonywanych dzieł czterech ukraińskich kompozytorów: Mykoły Łysenki, Lewka Kołoduba, Borysa Latoszynskiego i Fedira Jakymenki. Efektem jest niespełna 44-minutowa płyta, która zamiast próbować wyczerpać temat muzyki ukraińskiej, proponuje jej niezwykle konkretny, a przy tym różnorodny wycinek.

W obronie tożsamości

Stasevska – fińska dyrygentka o ukraińskich korzeniach – łączy działalność artystyczną z zainteresowaniem repertuarem wykraczającym poza kanon (o tym, kto go wyznacza i dlaczego dzieje się to akurat w taki sposób, moglibyśmy rozmawiać długo – kto wie może kiedyś będzie ku temu okazja). Od 2019 roku jest główną dyrygentką gościnną BBC Symphony Orchestra, wcześniej była także główną dyrygentką Lahti Symphony Orchestra, a jej dotychczasowa kariera obejmowała występy z czołowymi orkiestrami Europy i Stanów Zjednoczonych. Z BBC Symphony Orchestra związana jest również poprzez projekty płytowe: Ukrainian Mixtape, bohaterka naszego dzisiejszego spotkania, jest następczynią wydanej w 2024 roku Dalia's Mixtape. Tym, co mnie zatrzymało, jest „mixtape” właśnie – zwrot, który znałam z obszaru muzyki popularnej, a który kojarzy się z projektem muzycznym charakteryzującym się dużo większą swobodą twórczą niż album. Spodobało mi się to zderzenie, które już na starcie wpuszcza więcej oddechu, pozwala nam się zaciekawić i nie brać wszystkiego tak bardzo na poważnie, jak czasem nadal z automatu zdarza nam się podchodzić do muzyki – nomen omen – poważnej.

Stasevska nie sięga po utwory ukraińskich kompozytorów wyłącznie po to, by uzupełnić repertuarową lukę. W sytuacji, w której Ukraina nadal broni swojej niepodległości (również w wymiarze kulturowym), przywracanie miejsca jej twórcom w międzynarodowym obiegu artystycznym staje się czymś więcej niż tylko buntowniczym gestem zdeterminowanej archiwistki. To sposób na poszerzenie świadomości słuchaczy i przypomnienie, że europejska kultura nie kończy się tam, gdzie przez dekady kończył się dominujący sposób opowiadania o wschodniej ścianie Europy. Ukrainian Mixtape nie zamienia się w muzyczną lekcję historii, choć bez wątpienia może zainspirować do zanurzenia się w niej. Jest przede wszystkim świetnie nagranym i znakomicie wykonanym albumem symfonicznym, którego słuchanie było czystą przyjemnością.

Orkiestra symfoniczna dała Stasevskiej ogromne możliwości kolorystyczne i dynamiczne, z których skorzystała z imponującą swobodą. Jest tu malarskość, głębia, mnogość tematów i planów, ale w tym samym czasie nie ma przytłoczenia ani nadmiaru, monumentalność nie staje się ciężarem – o co bardzo łatwo zwłaszcza przy tak dużych zespołach wykonujących romantyczny czy postromantyczny repertuar. Przeciwnie – orkiestra pozostaje świeża, zwrotna i pełna życia. Nie wiem, jakie wrażenia odniosą Państwo, ale mnie ta płyta z jednej strony objawiła się jako obraz, na którym wszystkie postaci – od pierwszo- do trzecioplanowych – są wyraźnie zarysowane i zniuansowane, z drugiej – jako zbiór opowiadań, spośród których każde jedno jest prawdziwą perłą.

Inspiracja Mickiewiczem

Album otwiera Solemn Overture Levka Kołoduba. Muzyka ma rozmach, chwilami niemal filmową sugestywność, ale nie staje się przez to przesadnie efektowna. Raczej wymownie zaprasza do środka, dając słuchaczowi poczucie, że czeka go coś zupełnie nowego – coś, co warto odkryć.

Największą część albumu zajmuje Grażyna op. 58 Borysa Latoszynskiego, który sięgnął po poemat Adama Mickiewicza, a samo dzieło powstało zresztą w 1955 roku, w setną rocznicę śmierci poety. Dyrygentka nie próbuje sprowadzić Grażyny do jednego nastroju; obok ciemnych, dramatycznych tonów pojawia się napięcie, ruch, tragizm – jest dość mrocznie, ale odcieni tego mroku poznajemy wiele, co bardziej intryguje, niż przytłacza. Każdy z trzech fragmentów ma własną dramaturgię, ale razem tworzą większą opowieść. I choć utwór jest rozbudowany, ani przez chwilę nie odniosłam wrażenia, że orkiestra została wprawiona w ruch wyłącznie po to, by pokazać swoją potęgę.

Po tym rozmachu przychodzą dwa utwory Fedira Jakymenki: Nocturne in D Major oraz Angel, Poem-Nocturne. To chyba najbardziej intymny moment całej płyty i zarazem ten, do którego najbardziej chce się wracać. Zostawię ten skrawek nieodsłoniętym, najmniej opisanym, by mogli Państwo przekonać się osobiście, skąd u mnie ta chęć powrotu, i sprawdzić, czy i Was tak za sobą pociągnie.

Całość zamyka Mykoła Łysenko i jego potężna, pełna energii uwertura do opery Taras Bulba. Wybór na finał jest znaczący m.in. przez wzgląd na fakt, że Łysenko zdecydował się napisać operę w języku ukraińskim, co w warunkach carskiej polityki językowej miało niemałe konsekwencje dla jej scenicznej obecności. Szczegółem, który przykuł moją uwagę, jest to, że i pierwszym, i ostatnim utworem płyty jest uwertura właśnie – utwór, który z założenia przeznaczony jest na początek. Otwarcie nim (nawet mixtape’u) jest całkowicie zrozumiałe, jednak umieszczenie go na końcu odbieram jako celowy zabieg – swobodną wariację na temat akrostychu, który daje nam odczuć, że to nie kropka, a przecinek, nie podsumowanie, a wstęp do kolejnego rozdziału. Może to moja nadinterpretacja, ale jeśli Państwo pozwolą – zostanę przy niej.

Przywrócone głosy

Premiera płyty odbyła się 17 lipca 2026 roku i została powiązana z występem Stasevskiej podczas First Night of the Proms w Londynie. Choć w programie znalazły się utwory m. in. Coplanda, Gershwina i Ravela, a nie kompozycje z jej najnowszego albumu, nie zmniejsza to znaczenia tego gestu. First Night to inauguracja jednego z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych festiwali muzyki klasycznej na świecie, odbywająca się w Royal Albert Hall i transmitowana przez BBC. Stasevska, której powierzano już First Night także w przeszłości, wykorzystała swoją obecność do zwrócenia uwagi na projekt, którego ambicją jest przywracanie słuchaczom muzyki ukraińskiej. To szczególnie istotne dziś, kiedy rosyjska agresja na Ukrainę sprawia, że pytania o pamięć, tożsamość i prawo do własnej opowieści przestają być wyłącznie pytaniami publicystów, historyków i kulturoznawców.

Ukrainian Mixtape to płyta, która ciekawość do odkrywania tej opowieści zdecydowanie budzi. Jest dopracowana, świetnie zagrana, pełna barw i dramaturgii, a przy tym zaskakująco lekka w odbiorze. Każdy z jej muzycznych opowiadań ma własny charakter, a razem tworzą obraz kultury znacznie bardziej różnorodnej, niż sugerowałaby jej sporadyczna i zbyt rzadka obecność w repertuarach najznakomitszych orkiestr tego świata.

Stasevska zrobiła coś znacznie ważniejszego niż dopisanie kilku nazwisk do repertuarowej listy – przywróciła cztery wspaniałe głosy, których dziś mamy okazję posłuchać. A czy jest coś lepszego od okazji, która kończy się dla nas odkryciem nowego rodzaju muzycznego spełnienia?

Ukrainian Mixtape
Dalia Stasevska i BBC Symphony Orchestra
2026

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2026