Meklemburgia - Pomorze Przednie. Kolejny sukces Alternatywy dla Niemiec

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim Alternatywa dla Niemiec uzyskała rekordowy wynik. Warto przyjrzeć się bliżej landowi, który choć leży nieco na uboczu, to jednak graniczy z naszym krajem.
Czyta się kilka minut
Zamek w Schwerinie – siedziba parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego | Fot. Peter Schellig/Travel Collection/East News
Zamek w Schwerinie – siedziba parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego | Fot. Peter Schellig/Travel Collection/East News

Wyniki wyborów do parlamentów krajowych w trzech niemieckich landach spowodowały szybsze bicie serca u naszych zachodnich sąsiadów. Na początku września nowy parlament wybrali mieszkańcy Saksonii-Anhalt, a dwa tygodnie później wybory odbyły się w Berlinie i Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Wyniki wyborów do Izby Deputowanych, bo taką nazwę nosi parlament stolicy, są zgoła inne niż w landach leżących na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

W Berlinie zdecydowane zwycięstwo odniosła Lewica przed chadecją. Alternatywa dla Niemiec (AfD) zyskała 16 proc. głosujących. Bardzo charakterystyczne jest przy tym, że najlepszy wynik ugrupowanie to zyskało we wschodnich dzielnicach niemieckiej metropolii, gdzie większość głosujących to mieszkańcy wielopiętrowych betonowych bloków powstałych jeszcze przed zjednoczeniem kraju.

Pozostawiając na boku stolicę wyniki elekcji w dwóch regionach wschodnich landów potwierdziły obawy wyrażane przez większość niemieckiego społeczeństwa. W Saksonii-Anhalt na AfD zagłosowało 43 proc. uprawnionych. Mimo tego rekordowego wyniku ugrupowaniu temu brakuje co nieco do samodzielnego utworzenia gabinetu – niewykluczone jednak, że tamtejszy szef partii stanie się pierwszym premierem lokalnego rządu. Także w Meklemburgii-Pomorzu Przednim prawicowo-nacjonalistyczna AfD uzyskała rekordowy wynik – na jej przedstawicieli zagłosowało 38 proc. obywateli. Nie wystarczy to do utworzenia gabinetu, gdyż, jak można przypuszczać, kolejne ugrupowania nie podejmą współpracy ze zwycięzcą wyborów. W tej sytuacji można oczekiwać, że na czele koalicyjnego rządu w Schwerinie, stolicy tego najbardziej na północ wysuniętego kraju dawnej NRD, ponownie stanie szefowa tamtejszej socjaldemokracji Manuela Schwesig, która od 2017 przewodniczyła pracom rządu w tym landzie. Nie można wykluczyć, że niewielki spadek popularności tej partii związany jest nieukrywanymi przez szefową prorosyjskimi sympatiami. Chadecy określili ją nawet mianem lobbystki Wladimira Putina.

Egzotyczny kraj

Pozostawiając polityczną przyszłość tego kraju mieszkającym tam obywatelom, warto przyjrzeć się bliżej tym temu landowi – tym bardziej, że Meklemburgia-Pomorze Przednie graniczy z naszym krajem. O ile Saksonia-Anhalt ze stolicą w Magdeburgu leży niemalże „po drodze” na głównej trasie z Warszawy do centrum Niemiec, to Meklemburgia-Pomorze Przednie ze stolicą w Schwerinie jest niejako z boku. To nie jest bynajmniej mały kraj. Pod względem zajmowanej powierzchni lokuje się na szóstym miejscu w gronie 16 landów tworzących dzisiejsze Niemcy. Zupełnie inaczej wygląda porównanie liczby ludności. W tej klasyfikacji Meklemburgia-Pomorze Przednie lokuje się na trzecim miejscu od końca, wyprzedzając jedynie Zagłębie Saary oraz Bremę miasto, które obok Berlina i Hamburga dziwnym zbiegiem historii, ma status niezależnego landu.

Zastanawiając się nad przyczynami nadspodziewanie wysokich wyników osiągniętych przez AfD w Magdeburgu i Schwerinie, nie sposób pominąć najważniejszego chyba wskaźnika, jakim jest produkt społeczny brutto przypadający na obywatela. W tym swego rodzaju rankingu zamożności mieszkańców trzy ostatnie lokaty zajmują tu kolejno: Meklemburgia-Pomorze Przednie, Turyngia i Saksonia-Anhalt. Statystyka ta wyraźnie pokazuje, że turystyka będąca najważniejszą gałęzią gospodarki tego pierwszego landu, nie jest w stanie w istotny sposób poprawić sytuacji. Dzieje się tak mimo że zjednoczenie obu państw niemieckich pociągnęło za sobą swego rodzaju odkrywanie Wschodu przez mieszkańców „starej” Republiki Federalnej Niemiec. Znakomicie pokazywał to serial telewizyjny Bawarczyk na Rugii (Ein Bayer auf Rügen), który w latach 90. gromadził przed telewizorami widzów pierwszego programu niemieckiej telewizji, stając się społecznym fenomenem. Tysiące Niemców z Kolonii, Stuttgartu czy Monachium zjeżdżało do tego odległego i w pewnym sensie egzotycznego kraju, jakim stała się dla nich Meklemburgia-Pomorze Przednie. O ile np. odległość z Poznania do położonego na Rugii portu Sassnitz wynosi 450 km, to dystans z Monachium jest ponad dwukrotnie dłuższy. Mimo to niemieccy turyści ruszają w kierunku tej wyspy, a dokładnie wysokiego klifu Stubbenkammer.

Tym wspaniałym widokiem ponad sto lat temu zachwycił się wybitny niemiecki malarz Caspar David Friedrich. Płótno przedstawiające białe, zwisające do morza skały stało się niemalże symbolem wyspy. Ten odległy z punktu widzenia Bawarii kraj to jednak nie tylko liczące aż 350 km wybrzeże Bałtyku, to nie tylko Rugia – największa niemiecka wyspa, ale także, jak dokładnie wyliczono, ponad 2 tysiące jezior. Polakom kraj ten kojarzy się przede wszystkim z położonymi tuż za Świnoujściem pięknymi kurortami na wyspie Uznam.

Wspólna przeszłość

Tak polscy, jak i niemieccy mediewiści nie mają wątpliwości, że przed z górą tysiącem lat nasi rodzimi Polanie bez większych trudności mogli się dogadać z tubylczą ludnością dzisiejszego Przedpomorza. Byli nimi bowiem należący do plemion zachodniosłowiańskich Połabianie. Z czasem ulegli oni wprawdzie germańskiemu naporowi, ale pamięć po nich pozostała.

Wystarczy chwila refleksji nad nazewnictwem tamtejszych miast. Dumny z jednego z najstarszych niemieckich uniwersytetów Greifswald to dawna Gryfia, Stralsund nazywał się kiedyś Strzałowem, Wolgast – Wołogoszczą, a Rostock to swojsko brzmiąca Roztoka. Wszystkie te nazwy mają swoją jednoznacznie słowiańską etymologię. Podobnie jak nazwy miast kończące się na -ow. Takich zaś tu niemało, jak choćby Güstrow, Bützow czy leżąca nad morzem mała osada Koserow. To samo według zgodnej opinii lingwistów dotyczy nazw miejscowości kończących się na –in, jak np. Schwerin czy nadmorskie Bansin. Z czasem wszystkie uległy po prostu zniemczeniu.

Ślady bytności Słowian na tych terenach są jednak żywe do dziś. O słowiańskim pochodzeniu świadczą znaleziska na północnym brzegu Rugii na przylądku Arkona. Zamieszkiwali tam czczący boga Świętowita należący do Słowian zachodnich Runowie. Koniec ich osadnictwa nastąpił w XII wieku w wyniku agresji napierających z północy Duńczyków. Warto zaś przy tym podkreślić, że zamieszkującym te tereny Słowianom połabskim nigdy nie udało się stworzyć organizacji państwowej.

Kościelne wieże

Przemierzając dziś rozległe tereny Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie trudno zauważyć dominujących w krajobrazie strzelistych wież gotyckich kościołów. Jest ich naprawdę sporo, a dziś niemalże wszystkie te świątynie są w gestii protestantów i, jak można przypuszczać, są one zdecydowanie zbyt wielkie na potrzeby tamtejszych parafii. Ponad 80 proc. mieszkańców tego kraju stanowią bowiem osoby podające się jako niewierzące, mniej więcej co dziesiąty to luteranin, zaś katolicy stanowią tu jedynie 4 proc. populacji.

Jedną z najpiękniejszych świątyń jest bez wątpienia pocysterski kościół w leżącym pod Rostokiem Bad Doberan. Ten wspaniały przykład ceglanego gotyku jest swego rodzaju protoplastą katedry w… Pelplinie. Ta wzniesiona w XIV wieku przez cystersów świątynia jest niemalże wierną jej kopią. Wszak to przybywający tu niemieccy zakonnicy wznieśli ten kościół według znanych sobie planów z Bad Doberan. Wśród wielu ceglanych gotyckich kościołów w północnych Niemczech trudno pominąć katedrę w Güstrow – tym razem nie ze względu na architekturę, ale jej wnętrze. Wchodzącemu do tej świątyni natychmiast rzuca się w oczy podwieszona w nawie głównej rzeźba Unoszącego się anioła. Turyście z Polski dzieło to przywodzić może na myśl rzeźby Igora Mitoraja. Autorem zaś jest wywodzący się właśnie z Güstrow znakomity artysta Ernst Barlach. Dzieło to, ukończone w 1927 roku, uznane zostało przez nazistów jako zbyt pokojowe i zniknęło ze swego miejsca już 10 lat później po to, by powrócić po wojnie.

Ceglanymi kościołami może się pochwalić także Rostock. Dziwnym jednak zbiegiem okoliczności miasto, będące głównym portem regionu i jego największym ośrodkiem, nie zostało jego stolicą. Zaszczyt ten przypadł dwukrotnie mniejszemu Schwerinowi. Złośliwi powiadają, że na tę decyzję wpłynął od początku ustalony fakt, iż siedzibą krajowego parlamentu miał być położony na wyspie piękny barokowy pałac. Tak się rzeczywiście stało i od samego początku funkcjonowania tego kraju posłowie obradują w dawnej rezydencji książąt meklemburskich, przebudowanej w połowie XIX wieku w duchu ówczesnego romantycznego historyzmu. To tu niebawem winna się odbyć pierwsza sesja wybranego zupełnie niedawno parlamentu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Kolejny sukces AfD