Boży wybór

Czy rozumiem, że możliwość udziału w sakramentach Kościoła jest wyrazem Bożego wybrania?
Czyta się kilka minut
Ratownicy poszukujący w świetle latarek ocalałych mieszkańców w gruzach hotelu, Liban, 4 marca 2026 r. Fot. STR/AFP/East News
Ratownicy poszukujący w świetle latarek ocalałych mieszkańców w gruzach hotelu, Liban, 4 marca 2026 r. Fot. STR/AFP/East News

Przypominając historię wyboru – namaszczenia na króla – Dawida, pierwsze czytanie zdaje się proponować najważniejszy temat medytacji: Boży wybór. Decyzja o namaszczeniu na władcę Izraela najmłodszego z synów Jessego Betlejemity jest Bożą inicjatywą. Nie jest ona i nigdy nie będzie doskonale zrozumiała w świetle ludzkich kalkulacji – była czymś tajemniczym nawet dla Samuela, jej wykonawcy; może objawić więc sens wyłącznie ex post.

Ewangelia rozwija dalej temat wyboru, choć w dość zaskakujący sposób. Nie chodzi bowiem tym razem o Boży pozytywny wybór, ale raczej o jego cień: niewidomy od urodzenia, który jest bohaterem przypomnianej opowieści, może przecież czuć się „niewybrany” – pozbawiony daru, którym została obdarowana większość ludzi. Uczniowie przypominają zresztą skwapliwie popularne wytłumaczenie takiej sytuacji: jego własny grzech lub grzech jego rodziców musi być przyczyną jego nieszczęścia. Reakcja Jezusa – „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże” – przenosi jednak od razu całą relację o spotkaniu Jezusa z niewidomym na nowy poziom. Co jednak więcej, zaprasza nas ona także, by nasz sposób myślenia o faktach i historii obejrzeć w nowym świetle: okazują się one – wraz z tym, co dla nas bolesne i trudne – miejscem wypowiadania do nas Bożego słowa.

Może jednak najbardziej niezwykły jest ciąg dalszy opowieści o cudzie przywrócenia wzroku dokonanym przez Jezusa. Opowieść zdaje się bowiem kreślić nam w ten sposób modelowy obraz tego, co znaczy „objawianie się spraw Bożych”, czy też, ujmując to inaczej, ukazać nam, jak wygląda realizowanie się Bożego wyboru w praktyce (niewidomy z „niewybranego” stał się bowiem jako uzdrowiony jednym z nielicznych wybranych). Okazuje się, że uzdrowiony musi najpierw stoczyć ciężką walkę z faryzeuszami, elitą duchową Izraela (sic!), by nie dać sobie wydrzeć prawdy o fakcie, którego doświadczył, a walka ta z kolei staje się środkiem, który pozwala mu przejść w spotkaniu z Jezusem z poziomu ciała na poziom ducha: po uzdrowieniu odnaleźć wiarę w Syna Człowieczego.

Skoro zaś opowieść ta jest obrazem sakramentalnego działania Chrystusa, to jest opowieścią o każdym z nas.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2026