Urodził się 17 maja 1866 roku w Honfleur w Normandii. Jego matka była pianistką i kompozytorką szkockiego pochodzenia, ojciec – Francuz był z kolei muzycznym wydawcą. W wieku 13 lat Satie został zapisany do Konserwatorium w Paryżu; w mieście tym zamieszkali z ojcem po śmierci matki. Wydalono go zaledwie trzy lata później, argumentując tę decyzję lenistwem i rzekomym brakiem postępów. Rok 1886 był rokiem nie tylko krótkiej służby wojskowej, od której udało mu się wywinąć problemami zdrowotnymi, ale i początkiem pierwszych kompozytorskich publikacji: na światło dzienne wyszły bowiem Chanson, Elégie i Trois Mélodies. Pod koniec XIX wieku pracował jako pianista w kultowych dziś (ale i wtedy) paryskich kabaretach, takich jak Le Chat Noir czy Le Lapin Agile. Współpracował także z ruchem różokrzyżowców, którego nauki łączyły okultyzm z hermetyzmem, żydowskim mistycyzmem i chrześcijańskim gnostycyzmem, a jego wyznawcy byli przekonani o posiadaniu tajemnej mądrości przekazywanej im od czasów starożytnych. Niedługo później Satie zdecydował się założyć własny „kościół” – Église Métropolitaine de l’Art de Jésus Conducteur, czyli Metropolitan Church of Art of Jesus the Conductor, którego od początku do końca działalności był jedynym członkiem.
Nie tylko muzyczne ekstrawagancje
Z końcem XIX wieku artysta zamieszkał samotnie w Arcueil w środkowej Francji, w którym –
wedle doniesień – prowadził wysoce ekscentryczny styl życia, przejawiający się między innymi ścisłą dietą opartą wyłącznie na białych produktach. Wierzył, że kontrolowanie otoczenia będzie miało pozytywny wpływ na jego kreatywność. Tak pisał o swoich dziwacznych nawykach żywieniowych: „Moim jedynym pożywieniem jest białe jedzenie: jajka, cukier, poszatkowane kości, tłuszcz z martwych zwierząt, cielęcina, sól, kokosy, kurczak gotowany w białej wodzie, spleśniałe owoce, ryż, rzepa, kiełbaski w kamforze, ciasto, ser (białe odmiany), sałatka bawełniana i niektóre gatunki ryb (bez skóry). Gotuję wino i piję je na zimno zmieszane z sokiem z fuksji. Mam dobry apetyt, ale nigdy nie mówię podczas jedzenia, z obawy przed uduszeniem”. Co ciekawe, zamiłowanie Satie do koloru białego odbijało się również w jego kompozycjach – w latach 1908–1910 napisał bowiem Enfantines, będące prostymi utworami dla dzieci, rozpisanymi jedynie na białe klawisze, symbolizujące w tym wszystkim dziecięcą niewinność i prostotę emocji.
W latach 1905–1908 kontynuował przerwaną wcześniej edukację, tym razem w paryskiej Scholi Cantorum, w której uczył się pod okiem Vincenta d’Indy, francuskiego kompozytora i teoretyka muzyki, ucznia Césara Francka i zwolennika muzyki Richarda Wagnera, oraz u Alberta Roussela, również francuskiego kompozytora i ucznia wspomnianego już d’Indy.
Nazywano go genialnym błaznem, a jego kompozycje w równym stopniu fascynowały, co oburzały opinię publiczną (jeśli nadarzy się kiedyś ku temu okazja, chętnie opowiedziałabym Państwu o rewolucyjnym Święcie wiosny przywołanego już dziś Strawińskiego; jego wystawiona w 1913 roku premiera wywołała bowiem niespotykane do tej pory, nazwijmy to delikatnie, poruszenie, a wszystkiemu winny był między innymi… fagot, wprowadzający słynny, kontrowersyjny temat skomponowany na modłę litewskiej melodii ludowej). Satie pasjami wykorzystywał wymyślone przez siebie muzyczne terminy i neologizmy, którymi nazywał swoje kompozycje, a które nie miały żadnego powiązania z muzyką – jak chociażby Gymnopédies nawiązujące do antycznej Grecji.
Muzyka jak mebel
Pozwolą Państwo, że przypomnę: jesteśmy na początku wieku XX, za nami schyłek romantyzmu – epoki imponującej swoim rozmachem, której najwyższym celem było oddawanie uczuć za pomocą środków muzycznych. W korespondencji sztuk uwidaczniała się programowość i baśniowość, a także historycyzm i narodowość. Sztuka dla sztuki była powrotem do korzeni, natury i dawnych wierzeń ludowych. Sztuka totalna czerpała zewsząd i wykorzystywała takie środki, jakie umożliwiały jej jak najdokładniejsze odzwierciedlenie odbicia ludzkiego wnętrza.
Na scenę wkracza Erik Satie. Zmęczony przesadnym dramatyzmem i wagnerowskimi naleciałościami proponuje muzykę – tło życia codziennego, muzykę – mebel, musique d’ameublement. Według tego konceptu, swoistego rodzaju prostoplasty ambientu, muzyka nadal jest w stanie wpływać na nastrój człowieka, ale nie pochłania go na tyle, by konieczne było oderwanie się od innych zajęć. Proszę, niech Państwo sprawdzą choćby i wspomniane już Gymnopédies (trzy miniatury fortepianowe o przyjemnie melancholijnym charakterze, powolnym tempie i nieskomplikowanej harmonii), Gnosiennes (również trzy utwory, których zapis nutowy pozbawiony jest taktów i klucza; zainspirowane zostały wykopaliskami w Knossos i gnostycyzmem, a ich spiralna, medytacyjna forma wprawić potrafi w przyjemny trans) lub Les trois valses distinguées du précieux dégoûté (również kompozycję trzyczęściową, będącą jedną z najkrótszych suit fortepianowych), która jest moim osobistym faworytem. Niech będą to dowolne wykonania, nie będę tym razem niczego podpowiadać, zasugeruję jedynie, by odsłuchać ich kilka; przy tak prostej formie i klarownym przekazie niuanse interpretacyjne są daleko bardziej widoczne, a ich wyłapanie powinno być przyjemnym wyzwaniem nawet dla słuchaczy, którzy uważają siebie za początkujących. Gwarantuję, że już pierwsze spotkanie z twórczością Satie namacalnie uzmysłowi Państwu, czym w jego głowie miał stać się wspomniany mebel i jaką funkcję zaklęta w jego formie muzyka miałaby pełnić w życiu.
Bez ciężaru formy
Neoklasycystyczna prostota, którą wyznawał Satie, była inspiracją dla największych, od Debussy’ego i Ravela, przez Milhauda i Poulenca, po Cage’a, Reicha i Glassa. Był również uznawany za patrona Les Six, grupy francuskich kompozytorów działających na przełomie pierwszej i drugiej dekady XX wieku.
Auric, Durey, Honegger, Milhaud, Poulenc i Tailleferre otwarcie deklarowali niechęć wobec romantycznych dokonań, które ucieleśniał impresjonizm i wspomniana już dziś nieraz muzyka wagnerowska. Ich celem było tworzenie muzyki lekkiej, dowcipnej, prostej – ale nie prostackiej. Chcieli zaczepiać, prowokować, ale nie przygniatać ciężarem formy, ani tym bardziej treści. Satie wraz z Jeanem Cocteau byli zatem patronami idealnymi.
Dlaczego warto wyjść na spotkanie z Erikiem? Bo on – wbrew całej swojej ekstrawagancji, wymyślnym tytułom (czy wspomniałam o Trzech utworach w kształcie gruszki i Prawdziwych, sflaczałych preludiach dla psa?) i odżegnywaniu się od dokonań czasów wcześniejszych – najbardziej w tym wszystkim chce być obok. Towarzyszyć, zaczepiać, zmuszać do myślenia, ale nie w sposób, który pochłonie bez reszty, a raczej w sposób, który zainspiruje, połaskocze umysł i wywoła może nawet lekko ironiczny uśmiech na twarzy. Ja się na to piszę. A Państwo?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













